Milczenie oznaczałoby zgodę

Z JE ks. bp. Wiesławem Meringiem, ordynariuszem włocławskim, rozmawia
Sławomir Jagodziński

Jak Ksiądz Biskup ocenia reakcję na odezwę wystosowaną w sprawie udziału
Adama Darskiego "Nergala" w programie telewizji publicznej?

– Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, że tak liczne są e-maile, telefony,
listy, które do mnie przychodzą. Słowa poparcia ślą najrozmaitsze osoby: uczeni,
pracownicy uniwersytetów, ludzie prości, młodzi, starsi, księża i świeccy. Nie
przypuszczałem, że będzie taki duży odzew na mój protest. Świadczy to o tym, że
chyba rzeczywiście był najwyższy czas, aby pewne sprawy nazwać po imieniu.
Odezwę wydałem przede wszystkim dlatego, że gdybym milczał, to po prostu
popierałbym to, co się dzieje. To tak, jak w tym starym łacińskim przysłowiu:
"qui tacet, consentire vide tur" – kto milczy, to znaczy, że się zgadza. Nie
wolno siedzieć cicho, kiedy chrześcijan, ich tradycję, religię, kulturę poniża
się, i to w tak obrzydliwy sposób, gdy próbuje się promować satanizm w TVP.

Spotkał się Ksiądz Biskup z jakąś agresją po swoim oświadczeniu?
– Tak. Ale tego typu głosy są bardzo nieliczne. Na przykład w jednym z e-maili
ktoś nazywa mnie ,,opętanym wariatem", ktoś inny przestrzega, że może się to źle
skończyć, a jeszcze ktoś po prostu mówi, że "Kościół zajmuje się głupstwami – bo
"Nergal" to jest zjawisko marginesowe". Nie przejmuję się tym.

A czy Księdza Biskupa nie rozczarowuje zwlekanie zarządu TVP z reakcją na tak
liczne protesty w sprawie "Nergala"? Ze słów rzecznika TVP wynika, że nic się
właściwie nie stało, bo Adam Darski to rzekomo bardzo szanowany muzyk i może być
autorytetem dla młodzieży…

– To się chyba bierze z kolejnej próby namieszania ludziom w głowach. "Nergal"
nie ma wykształcenia muzycznego, a to, co towarzyszy jego koncertom –
choreografia i satanistyczna charakteryzacja – ukazuje dobitnie, z kim mamy do
czynienia. A co do telewizji publicznej: do błędu zawsze trudno się przyznać.
Powiedzmy to otwarcie: drugi program TVP nie spodziewał się, że opór wobec
udziału Adama Darskiego w programie będzie tak powszechny. Nie przypuszczał, że
protest społeczny może przynieść bardzo określone szkody. Ja sam mówię to
wyraźnie: jeżeli nie nastąpi zmiana decyzji zarządu TVP, przestanę płacić
abonament i jestem pewien – bo piszą o tym do mnie ludzie – że postąpi tak samo
bardzo wielu katolików. Wierzący w Chrystusa nie mogą pozwolić na to, aby ich
pieniądze były przeznaczane na honoraria dla człowieka, który rani to, co dla
nich jest najświętsze.

Dzięki odezwie Księdza Biskupa do szerszej opinii publicznej dotarło to, na
co osoby zajmujące się takimi zjawiskami jak: sekty, ezoteryzm, okultyzm,
zwracały uwagę już od dłuższego czasu. Chodzi o jakieś przyzwolenie na obecność
satanizmu, kultu demonów szczególnie w muzyce…

– W interesującym filmie pt. ,,Rytuał" możemy usłyszeć zdanie wypowiadane przez
starszego księdza do młodego, który nie bardzo chce wierzyć w rzeczywistość
związaną z realnym istnieniem szatana. Mówi: z tego, że nie wierzysz w złego
ducha, nie wynika, że przestanie cię atakować, że się przestanie tobą zajmować.
Można sobie żartować z szatana, wyobrażać go sobie jako jakiegoś kozła z
kopytami, ale dla kogoś znającego odrobinę Pismo Święte, teologię, rzecz jest
zupełnie oczywista – szatan jest bytem inteligentnym. Jest to – choć upadły –
anioł, czyli ktoś posługujący się intelektem, planujący swoje działania,
umiejący wyciągać wnioski, znający słabości człowieka.
Przez jakieś "lekkie" traktowanie złego ducha, bagatelizowanie obecności
satanistycznych nurtów w kulturze, zwłaszcza w muzyce, łatwo można poddać się
jego wpływowi. Z przerażeniem patrzę na występy satanistów na scenie, z
przerażeniem, że tylu młodych Polaków na tych koncertach czuje się dobrze,
podoba im się to, bawią się. Oni nie zdają sobie sprawy z tego, czym to grozi,
jak bolesne jest wychodzenie z uzależnień, opętań, jak zło wpływa na życie…
Egzorcyści mogliby o tym powiedzieć najwięcej…
Trzeba nam zatem trzymać się pouczenia Jezusa: wasza mowa niech będzie "tak –
tak, nie – nie", a co nadto jest, od złego pochodzi. Nie możemy rozmywać prawdy.
To nic, że liberalna strona dzisiejszej kultury każdego człowieka traktującego
niebezpieczeństwo satanizmu poważnie będzie oskarżała o ciemnogród, o
konserwatyzm, o moherowe berety… Jestem gotów to wszystko na siebie wziąć.
Najistotniejsze jest, że protest spowodował, iż wielu ludzi zaczęło bardzo
poważnie myśleć o zagrożeniu, jakim jest obecność złego ducha w kulturze.

Takie zjawiska jak satanizm w muzyce funkcjonowały do tej pory na jakimś
marginesie kultury. "Rozgrzeszenie" przez sąd "Nergala" z profanacji Biblii, a
teraz udział tego człowieka w programie TVP świadczą o tym, że ta obrzydliwa
subkultura zyskuje szerszą prezentację w społeczeństwie. Czemu tak się dzieje?

– Z ponurej niewoli komunizmu popadliśmy w niewolę liberalizmu, tego, który
wolność rozumie jako swawolę. Główny nurt liberalizmu kulturowego znajduje swój
wyraz w haśle: ,,Róbta, co chceta". Czy widział pan redaktor sceny z festiwalu
Woodstock? To okropne, ale wydawało się, że największą frajdę młodym ludziom,
którzy tam byli, sprawiało taplanie się w błocie. Na Boga, 20-, 30-letnie osoby
powinny się jakoś rozwijać, a nie odnajdywać zadowolenie w prymitywnych
zachowaniach. Otóż nurt liberalny już zbiera okropne żniwo.
Dlatego potrzeba nam dziś mobilizacji uwagi społecznej, mobilizacji środków
społecznego przekazu, umiejętności nazywania rzeczy po imieniu. Musimy odrzucić
tę polityczną poprawność i na próby promowania zła, satanizmu, na obrażanie
naszej wiary zdecydowanie umieć powiedzieć: "Nie zgadzam się!". "Nie zgadzam
się!", bo to rani moje poczucie przyzwoitości, to rani moje człowieczeństwo i
religię, w której Chrystus jest kimś niesłychanie mi bliskim.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj