Między sportem, a transportem

Mija właśnie 100 dni od chwili, gdy premier Donald Tusk postanowił
zaprezentować się jako konsekwentny kontynuator reformatorskiego dorobku byłej
minister Katarzyny Hall na odcinku edukacji i nałożył obowiązek permanentnej
edukacji również na 30-latków. Na początek pilotażowy projekt objął minister
doktor Joannę Muchę i ministra Sławomira Nowaka, którzy dostali zadanie
nauczenia się, o co chodzi w sporcie i turystyce oraz w transporcie,
budownictwie i gospodarce morskiej. Pan premier, Pierwszy Nauczyciel III RP,
wyszedł zapewne z założenia, że jeśli modelowa para polityków PO ze zrozumieniem
nauczy się resortów, którymi przyszło im kierować, to eksperyment będzie można
rozszerzyć także na inne działy i obszary życia państwowego.

Wyniki pilotażu po 100 dniach są momentami zaskakujące. Minister Mucha
dostała niedostateczny z przyrody (za firmowanie sadzenia trawy na płycie
Stadionu Narodowego w temperaturze -20 st. C) i z fizyki (za brak znajomości
zasad działania klatki Faradaya poprzez próbę łączności radiowej w żelbetonowych
podziemiach Stadionu Narodowego), ale za to dostała piątkę z wychowania
fizycznego (za kilkukilometrowy marszobieg wokół tegoż stadionu).

O ile edukacyjne wysiłki minister Muchy w ostatnich tygodniach mogła w
mediach obserwować cała Polska, o tyle o drugim uczniu premiera Tuska, ministrze
Sławomirze Nowaku, było nieco mniej doniesień.

Zapewne należy docenić znajomość literatury greckiej przez pana ministra,
który dzięki wypowiedziom i ocenom na temat efektów prac poprzedniego rządu
premiera Tuska i byłego ministra Cezarego Grabarczyka w obszarze infrastruktury
i transportu zasługuje na nominację w kategorii "Polska Kasandra 2012".

Z kolei sukcesem z przedmiotu zajęcia praktyczno-techniczne jest ujawniony
przez media plan remontu gabinetu ministra – pierwsza udana inwestycja resortu
transportu, choć z ubolewaniem trzeba stwierdzić, że jeśli się to stanie, to
ofiarą tego sukcesu padnie wspaniały przedwojenny parkiet w tymże gabinecie.

Niestety, dalej już można wyliczać tylko porażki. Z matematyki brak
zaliczenia z wykrzyknikiem. Panu ministrowi nie udało się rozwiązać zadania, jak
przejechać z miasta A (Łódź) do miasta B (Warszawa) autostradą (A2) przed Euro
2012. Wykres liczby wydatkowanych środków unijnych na inwestycje drogowe i
kolejowe na osi czasu wciąż nie rośnie w tempie pozwalającym liczyć na ich pełne
wykorzystanie. A rozwiązanie równania z jedną niewiadomą – ilość inwestycji
kolejowych przygotowanych do realizacji – ciągle znajduje się w zbiorze liczb
urojonych.

Z języka polskiego pan minister także nie odnotował postępu. Zaciął się na
skrócie "P.O.". Nie wiadomo, czy przez sentyment do swojej macierzystej partii
czy ze względu na brak decyzyjności ministra, ale większością podległych
ministrowi instytucji kierują dziś p.o. (pełniący obowiązki) prezesi i
dyrektorzy generalni (ULC, UTK, PKP SA, GDDKiA), a pracownicy tych urzędów
zamiast pracować pełną parą, obstawiają faworytów w wyścigu o względy ministra.
Może warto zauważyć, że pomimo braku szefów tych zapewne bardzo ważnych organów
administracji państwowej, życie w kraju toczy się dalej. Przy okazji, to się
nazywa "rządowa umiejętność zarządzania ryzykiem"…

Z fizyki ulubionym tematem pana ministra jest próżnia, w której lubi się
rozpłynąć tak, że nawet dziennikarzom trudno go odnaleźć. Przez pierwsze sto dni
nie pojawił się nawet na sejmowej komisji infrastruktury! Niestety, do
zaliczenia tego przedmiotu to nie wystarczy. Potrzebna jest jeszcze znajomość
zasad dynamiki i podstaw elektryczności. Bez tej wiedzy minister Nowak nie
rozstrzygnie wątpliwości, czy pociągi Pendolino, które planuje wprowadzić do
eksploatacji w 2014 r., za wiele milionów euro, mogą jeździć po polskich torach
wyposażonych w niezbyt dzisiaj nowoczesną automatykę i czy linie energetyczne i
systemy zasilania wytrzymają obciążenie generowane przez silniki tych pociągów.

Wyliczać można dalej bez końca. Reasumując, 100 dni "pracy" rządu między
sportem a transportem można podsumować następująco: chcieliśmy dobrze, ale
wyszło jak zwykle inaczej – a nawet bardziej niż INACZEJ!

Rok szkolny trwa w najlepsze. Pierwszy Nauczyciel III RP premier Donald Tusk
właśnie wystawia oceny uczniom po pierwszym semestrze. Każdy uczeń marzy o tym,
by dostać promocję bez względu na wyniki w nauce – to pozwoliłoby przecież
uniknąć uczniom niepotrzebnego stresu – jak w kultowym filmie "Miś" – słuszną
linię ma nasza partia! Pan premier bowiem, rozumiejąc coraz lepiej młodzież
(zwłaszcza po protestach w sprawie ACTA), już zapowiedział, że jego milusińscy
będą kontynuowali szkolną naukę!

Jerzy Polaczek

drukuj