Michnik nie chce zeznawać

– Zwyciężymy, zwyciężymy! – krzyczeli zwolennicy poety Marka Rymkiewicza,
którzy licznie zgromadzili się w Sądzie Okręgowym w Warszawie, aby
zamanifestować poparcie dla niego. Wczoraj rozpoczął się proces pisarza, który
został oskarżony przez wydającą "Gazetę Wyborczą" spółkę Agora o naruszenie dóbr
osobistych tego koncernu za stwierdzenie, że redaktorzy "GW" są "duchowymi
spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski".

Ponad 200 osób przyszło do Sądu Okręgowego w Warszawie, aby zamanifestować
poparcie dla Rymkiewicza podczas rozpoczęcia procesu z powództwa Agory. Do
przybycia na rozprawę zachęcał sam pisarz. "Zapraszam na tę rozprawę wszystkich,
którzy chcą żyć w Niepodległej Polsce" – zachęcał w zamieszczonym w internecie
oświadczeniu. "To będzie proces, który pokaże, na czym polega i jak wygląda
wolność słowa w tym państwie, w którym teraz żyjemy, a które miało być
Niepodległą Polską" – podkreślał.
Rozprawa odbyła się w niewielkiej salce mogącej pomieścić nie więcej niż 20
osób, co wywołało głośne protesty ze strony zgromadzonych osób, niemogących
uczestniczyć w procesie. Ci, którzy pozostali na zewnątrz, głośno domagali sie
zmiany sali na większą. Sąd jednak po krótkiej rozprawie odroczył proces do 7
lipca, wyznaczając tę samą salę, co wywołało kolejne krytyczne komentarze
zwolenników Rymkiewicza.
Agora wytoczyła proces o naruszenie dóbr osobistych po wypowiedzi Marka
Rymkiewicza dla "Gazety Polskiej" z sierpnia ubiegłego roku. Komentując wówczas
kwestię obecności krzyża przed Pałacem Prezydenckim, pisarz stwierdził: "Polacy,
stając przy nim, mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką
wściekłość, taki gniew, taką nienawiść – na przykład w redaktorach 'Gazety
Wyborczej’, którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami".
Rymkiewicz dodał, że redaktorzy "GW" są "duchowymi spadkobiercami Komunistycznej
Partii Polski", a "rodzice czy dziadkowie wielu z nich byli członkami tej
organizacji, która była skażona duchem 'luksemburgizmu’, a więc ufundowana na
nienawiści do Polski i Polaków. Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w
nienawiści do polskiego krzyża. Uważam, że ludzie ci są godni współczucia –
polscy katolicy powinni się za nich modlić".
Agora domaga się przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na ośrodek dla ociemniałych w
Laskach pod Warszawą. Reprezentujący pisarza adwokat Sławomir Sawicki podkreśla,
że wnosi o oddalenie pozwu, ponieważ Rymkiewicz przedstawiał tylko dopuszczalne
opinie w ramach debaty politycznej, a nie mówił o faktach. – Swoich przeciwników
"Gazeta Wyborcza" może do woli lżyć i znieważać, nazywając ich nacjonalistami,
faszystami, oszołomami czy antysemitami. Mnie np. nazywano tam ideologiem skinów
oraz stalinistą, ale niech ktoś powie choć jedno słowo prawdy o tych panach. O,
na to oni nigdy się nie zgodzą. Są nietykalni, a dlaczego? Dlatego że umówili
się przy Okrągłym Stole z komunistami, że to oni będą tu rządzić. Ale nie będą,
bo to jest nasz kraj – stwierdził Rymkiewicz.
Sawicki zgłosił wniosek o przesłuchanie w charakterze świadków redaktora
naczelnego "GW" Adama Michnika, redaktorów: Seweryna Blumsztajna, Rafała
Ziemkiewicza, Tomasza Terlikowskiego, Andrzeja Nowaka i Leszka Żebrowskiego.
Odrzucenia wniosku domaga się pełnomocnik Agory mecenas Piotr Rogowski.
Stwierdził on, iż niektórzy ze świadków mieliby zeznawać na okoliczność
"przodków redaktorów gazety". Sąd ma rozpatrzyć wniosek w terminie późniejszym.
Po wyjściu z sali Rymkiewicz powiedział dziennikarzom, że byłby skłonny wycofać
się z niektórych swych twierdzeń. Powiedziałby, że nie "wielu redaktorów 'GW’
było spadkobiercami KPP", lecz "tylko ci najważniejsi". – Taka postawa niczego
nie zmienia – ocenił Rogowski, który wykluczył taką ugodę.
W reakcji na proces grupa poetów – m.in. Wojciech Wencel, Marcin Świetlicki,
Leszek Długosz, ks. Jan Sochoń – sprzeciwiła się "próbie ograniczenia w Polsce
wolności słowa". Kilku z nich było wczoraj w sądzie.

 

Zenon Baranowski

drukuj