Matka i Królowa nasza

„Rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: oto Matka twoja” (J 19, 26).

85 lat temu Papież Pius XI dopełnił tego, co od wieków Naród Polski wiedział i czuł, oficjalnie uznał Najświętszą Maryję Pannę jako Królową Polski. Dzień 3 maja jest odtąd szczególnym świętem narodowym i kościelnym. Przypomina on, że odpowiedzialna władza nie jest tylko zarządzaniem pewnymi zasobami, ale że jest dana z góry i jej korzenie, aby mogły być ożywcze dla rozwijającego się nieustannie organizmu, muszą być zjednoczone z planem Bożym.

Matka Boża Jasnogórska powszechnie była traktowana jako Królowa Polski od pierwszej połowy XVII wieku. Przyczyniły się do tego objawienia ojca Juliusza Mancinellego SJ, opisane przez Albrychta Stanisława Radziwiłła w 1635 roku, któremu Maryja poleciła: „Zow mię Królowa Polski”. Słynna obrona Częstochowy w czasie potopu szwedzkiego, a potem śluby lwowskie króla Jana Kazimierza ugruntowały pozycję Matki Bożej w naszej Ojczyźnie. Patronka Polski i Królowa – „Pani nasza dziedziczna na Jasnej Górze”.

Królowie polscy – Władysław IV, Jan Kazimierz, Michał Korybut Wiśniowiecki i Jan III Sobieski, odbyli pielgrzymki królewskie do tronu Pani Jasnogórskiej, których charakter był jednocześnie polityczny i religijny. Wówczas bowiem treści te były w sposób nierozerwalny złączone. Władcy wiedzieli, że zbyt cenny jest dar rządzenia, aby można nim rozporządzać tylko według własnego, zawsze jednak ograniczonego pojmowania, a konieczne jest zawierzenie, prośba o dary Ducha Świętego u tronu prawdziwej i wiecznej Królowej. Gdy władcy nie odcinali się od źródła prawdy i uznawali królowanie Maryi, Naród rozwijał się, gdy słabli w wierze – słabł też Naród. Ale nawet w czasach rozbiorów, gdy – po ludzku rzecz biorąc – nie było nadziei, gdy pisano: „Nie ma już Polski… i o tym, że kiedykolwiek istniała, wkrótce będą pamiętać tylko historyk, geograf lub plotkarz” (Columbia Centinel, 23 listopada 1799 r.), Naród modlił się u stóp swojej Pani, błagał i wybłagał niepodległość i Cud nad Wisłą.

A dzisiaj? Rządzący jacy są, każdy widzi. Brakuje odwagi, męstwa, aby przybyć i błagać Jasnogórską Królową o wstawiennictwo, o mądrość przy podejmowaniu decyzji, aby Naród mógł ukochać swoich władców jak matkę i ojca. Czy to aż tak trudne i nierealne, aby oddać hołd Tej, która wszystko może. Prawdopodobnie istnieje niebezpieczeństwo, że kobieta obecnie trzęsąca Europą może wówczas tak, jak kiedyś caryca Katarzyna, stwierdzić, że „Rzeczpospolita nie może istnieć bez Rosji [Unii]. Jeden tylko w niej człowiek okazał się niewdzięcznikiem. To król (?)”. Wtedy była to cenzurka dla targowiczan. Jesteśmy mimo wszystko pełni nadziei. Tylko postawa ufności i zawierzenia godna jest poddanych Królowej Jasnogórskiej. Ona nigdy nie zawiedzie, nigdy nie opuści swoich dzieci. Zasiadła na zawsze na swoim tronie w Częstochowie i czeka na nas. Nie ma chętnych rządzących, którzy by przyszli prosić, ale są rządzeni, których nigdy nie brakowało u Jej stóp. Piękny miesiąc maj poświęcony jest w szczególny sposób Maryi – matce Boga i każdego z nas. Nawet przyroda wie, że najpiękniejsze jest macierzyństwo. Dostrzeżenia tego wymiaru kobiecości życzę paniom feministkom i wszystkim, którzy z taką determinacją walczą o prawo do zabijania dzieci. Każdy człowiek ma matkę, nawet jeśli zabije się go przed narodzeniem.


Hanna Wujkowska
drukuj