Marzenia Komorowskiego
Wczoraj prezydent Bronisław Komorowski był we Francji, a dzisiaj
przybędzie do Niemiec m.in. z koncepcją wskrzeszenia współpracy w ramach
Trójkąta Weimarskiego na poziomie prezydentów państw. Silniejsi sojusznicy, choć
od współpracy się nie odżegnują, to niekoniecznie z takim entuzjazmem podchodzą
do forsowanego przez Komorowskiego pomysłu podniesienia rangi Trójkąta. Można
oczekiwać, że w sprawie dalszego zacieśniania współpracy w ramach tej
organizacji ze strony Francji i Niemiec pojawi się więcej kurtuazji niż realnych
działań w celu praktycznego zwiększenia znaczenia Trójkąta.
Ostatni szczyt Trójkąta Weimarskiego: Polski, Francji i Niemiec, odbył się dość
dawno, bo przed niespełna czterema laty. W Mettlach w Niemczech spotkali się
wtedy kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Jacques Chirac oraz
prezydent Polski Lech Kaczyński. Od tamtego czasu przywódcy trzech państw nie
uznali za niezbędne i aż tak istotne pielęgnowania idei wzajemnej współpracy w
ramach Trójkąta państw. Odnowienie tej współpracy, i to na etapie prezydentów
państw, postawił sobie za cel prezydent Bronisław Komorowski. – Polska chce
ożywienia Trójkąta Weimarskiego, bo on się już sprawdził, na poziomie zabiegów
Polski o wsparcie ze strony Francji i Niemiec dla polskiego członkostwa w Unii
Europejskiej. W moim przekonaniu, jest szansa, że może się przyczynić do
wzmocnienia nie tylko polskiego głosu, ale do wzajemnego zrozumienia się
Francji, Niemiec i Polski – mówił wczoraj Komorowski.
Prezydent stwierdził, iż "Polska powinna mieć poczucie własnej miary, kraju
liczącego się w Europie", i w konsekwencji pozyskiwać przyjaciół, a jednym z
prowadzących do tego mechanizmów jest współpraca w ramach Trójkąta.
Trudno nawet przewidywać, że Francja czy Niemcy mogłyby odrzucić deklarację
współpracy z Polską, a więc i koncepcję Trójkąta Weimarskiego powołanego dla
wspierania współpracy trzech państw już w 1991 roku. Tak samo jednak trudno
zakładać, iż poza kurtuazyjnym zapewnieniem o utrzymaniu kontaktów jego realne
znaczenie wzrośnie. Tym bardziej że wszystkie trzy państwa funkcjonują obecnie w
ramach Unii Europejskiej.
Po spotkaniu z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym prezydent Komorowski
ogłosił, że Polska podczas swojego przewodniczenia w Unii Europejskiej będzie
koordynować niektóre pomysły, w czasie gdy Francja będzie pełniła istotną rolę w
ramach grupy G-8 i G-20. – To samo przez się jest zapowiedzią przynajmniej
szansy, a mam nadzieję, że i dokonania w postaci zbliżenia polsko-francuskiego
na obszarze Unii Europejskiej. Uzgodniliśmy również, że Trójkąt Weimarski ożyje
na nowo na poziomie dwóch państw – mówił Komorowski. Zapowiedział, że dojdzie do
szczytu polsko-francuskiego, który po uzgodnieniach ze stroną niemiecką miałby
poprzedzić szczyt Trójkąta Weimarskiego. Terminu żadnego ze szczytów nie
uzgodniono. Owocami spotkania z prezydentem Polski nie podzielił się z
dziennikarzami prezydent Sarkozy. Choć Komorowskiego odprowadził za schody
swojego pałacu, to zostawił go tam już z mediami samego.
Zapędy Bronisława Komorowskiego zdawał się wczoraj studzić przewodniczący
Zgromadzenia Narodowego Republiki Francuskiej Bernard Accoyer. – Z mojej strony
chciałbym podziękować za tak dynamiczną politykę europejską, której
ucieleśnieniem jest prezydent Komorowski. Przypomnę, że Unia Europejska to unia
27 państw członkowskich. Jednakże z różnych powodów, czasem politycznych,
pojawiają się okoliczności, z powodu których te kraje chcą zacieśnić współpracę,
konsultować się. Taka współpraca już istnieje między Francją a Niemcami,
istnieje również między Francją, Niemcami i Polską – mówił Accoyer po spotkaniu
z prezydentem Komorowskim. Ocenił, że wszystkie trzy państwa powinny
współpracować w szerszym zakresie również dla dobra całej Europy.
Po środowym spotkaniu z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem
prezydent Komorowski, odnosząc się do kwestii współpracy w ramach Trójkąta,
zaznaczył, że "Trójkąt Weimarski ożywa, głównie jako miejsce, gdzie można
wyjaśniać wiele kwestii i uzgodnień, np. w zakresie polityki wschodniej".
Ocenił, iż ostatnio Trójkąt słabo funkcjonował "ze względu na niekoniecznie
mocne zaangażowanie, także strony polskiej".
Artur Kowalski
—————————————————————————————-
Czy Trójkąt Weimarski jest potrzebny?
Z prof. dr. hab. Klausem Heinrichem Standkem, prezydentem
Stowarzyszenia Współpracy (przy Trójkącie Weimarskim) ds. Promocji, rozmawia
Waldemar Maszewski
Panie Profesorze, czy Trójkąt Weimarski, czyli Komitet Wspierania Współpracy
Francusko-Niemiecko-Polskiej jeszcze żyje? Czy jego istnienie jest jeszcze
uzasadnione, czy ma on przyszłość?
– Idea powstania Trójkąta Weimarskiego od początku była wyjątkowa. U jego
podstaw nie leży żaden traktat państwowy, Trójkąt nie posiada jakiegokolwiek
sekretariatu, nie istnieje umowa tego dotycząca, to stowarzyszenie nie ma
funduszy i nigdy nie było przymusu przynależności do niego. Jest to zatem
wyjątkowy twór polityczny. Już sam fakt, że od jego powołania w 1991 roku do
dzisiaj w ramach Trójkąta Weimarskiego spotykało się 27 ministrów spraw
zagranicznych z Niemiec, Francji i Polski świadczy o tym, że jednak Trójkąt
żyje. Także zapowiedzi nowego prezydenta Polski, że jeszcze w tym roku dojdzie
do spotkania na szczycie szefów państw: Francji, Niemiec i Polski, świadczą o
tym, że tradycja rozmów w ramach Trójkąta jest nadal aktualna.
Czy struktura tego stowarzyszenia odpowiada dzisiejszym wymaganiom?
– To dobre pytanie, ale odpowiedź jest uzależniona jedynie od woli i
zainteresowania aktualnie rządzących polityków. Faktem jest, że po wejściu
Polski w struktury Unii Europejskiej działalność Trójkąta jakby ustała. Trzeba
zadać pytanie, kto ma największy interes w "nowym początku" tego stowarzyszenia
– Francja, Niemcy, a może Polska? A może zamiast takiej współpracy przeważy
opcja nie trój-, ale dwustronnych kontaktów? Moim zdaniem, głównym problemem
konstrukcyjnym Trójkąta Weimarskiego było i jest to, że na pierwszym planie w
sferze działalności od początku stawiano cele polityczne reprezentowane przez
poszczególnych ministrów spraw zagranicznych, a dopiero na dalszym – ogólnie
pojętą współpracę trójstronną, ale na bazie organizacji społecznych. Sądzę, że
to zostało zaniedbane.
Jak, Pana zdaniem, powinien wyglądać "nowy początek" Trójkąta Weimarskiego?
– Jego uzdrowienie jest możliwe i powinno nastąpić właśnie teraz w ramach
przygotowań do 20. rocznicy powstania Trójkąta. Jednak zależy to od dwóch
czynników: po pierwsze – należy konkretnie zdefiniować wszystkie istniejące
wspólne polityczne problemy trzech państw, po drugie trzeba określić ramowe
zakresy współpracy społeczeństw.
Co konkretnego należałoby zrobić?
– W kwestii spraw politycznych trzeba ustalić wspólne, konkretne cele polityczne
trzech państw: Polski, Francji i Niemiec. Zaliczam do nich m.in. kwestie
obronności i planowanej wspólnej grupy militarnego reagowania. W kwestii
ustalenia ram współpracy na bazie społecznej mam na myśli projekty aktywniejszej
współpracy młodzieży szkolnej i akademickiej, a także wspólne badania naukowe.
Stworzenie w większym zakresie niż dotychczas współpracy miast partnerskich i
regionów. Moim zdaniem, w przyszłości należy wesprzeć właśnie taki rodzaj
wspólnych działań. Także kwestie związane z dziedzinami, jak np. energetyka,
ochrona środowiska, powinny być częściej rozstrzygane w gronie naszych trzech
państw.
Czy warto zaprosić do Trójkąta Ukrainę lub Rosję?
– Fakt, że w spotkaniu 27 kwietnia ministra Radosława Sikorskiego, Guido
Westerwellego i Bernarda Kouchnera wzięli udział także minister spraw
zagranicznych Ukrainy Kostiantyn Hryszczenko, a później szef rosyjskiej
dyplomacji Siergiej Ławrow, uważam za bardzo pozytywny.
Jaką rolę odgrywa Trójkąt Weimarski w Europie?
– Bardzo trudno to określić, ponieważ w głównych kwestiach, które ostatnio były
ważne dla Europy i Europejczyków, takich jak: traktat lizboński, kryzys
finansowy, wzrost bezrobocia, bezpieczeństwo energetyczne Europy, kryzys
gospodarczy czy kwestia konkurencji w globalistycznym świecie, Trójkąt nie miał
nic do powiedzenia. Także w tym czasie nie stał się, niestety, "motorem Europy"
na wzór podobnego motoru niemiecko-francuskiego.
Dziękuję za rozmowę.
