Maryja Matką umiłowanego ucznia i Matką Kościoła

Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego, biskupa pomocniczego diecezji łowickiej, wygłoszone w święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła na spotkaniu Rodziny Radia Maryja w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem, 12 maja 2008 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus

i Maryja zawsze Dziewica.

Czcigodny Księże Janku, Rektorze

i Kustoszu Zakopiańskiego sanktuarium

Matki Bożej Fatimskiej,

Cała Rodzino Księży Pallotynów,

Czcigodni Bracia Kapłani,

Przewielebne Siostry.

Wszyscy Kochani moi,

którzy łączycie się z nami

w modlitwie przez posługę

ludzi Radia Maryja

i Telewizji Trwam.

Czcigodni Pielgrzymi

i Mieszkańcy Zakopanego.

Wszyscy Kochani moi!

Tak Wam dziękuję

i tak się cieszę, że tu jestem.

Patrzę na krzyż na Giewoncie

i patrzę na Tę, która pod krzyżem stała,

na Matkę Boską Fatimską

w Zakopanem na Krzeptówkach.

Jak was tu dużo!

Świętą prawdę powiedział

Ojciec Święty Jan Paweł II

o góralach:

Na Was zawsze można liczyć!

A jednak kogoś mi tu brak.

Księdza Drozdka mi brak.

Księże Mirku, pamiętaj o tych,

którzy podjęli Twoje dzieło.

Pomagaj, abyśmy Cię prześcignęli

w gorliwości.

Matce Boskiej Fatimskiej

i Zielonoświątkowej z Krzeptówek

śpiewaj z nami – Chwalcie łąki umajone,

góry, doliny zielone…

Lecz nie o góralach,

nie o dolinach dziś mowa,

ale o Duchu Świętym,

co wczoraj zstąpił

na młody Kościół,

który trwał na modlitwie

w Wieczerniku

razem z Maryją, Matką Jezusa,

i z niewiastami (por. Dz 1, 14).

Przed Wniebowstąpieniem

mówił Pan Jezus Apostołom:

Jeszcze wiele rzeczy mam wam

do powiedzenia,

ale wy teraz tego nie zrozumiecie.

Dopiero gdy ześlę wam

Ducha Świętego Pocieszyciela,

On wam przypomni

i nauczy was wszystkiego,

cokolwiek wam mówiłem

(por. J 14, 25).

Wtedy wy będziecie mi świadkami

w Jerozolimie, w Samarii,

W Zakopanem, Warszawie,

w Strasburgu i w Brukseli,

aż po krańce ziemi (por. Dz 1, 8).

I stało się.

Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy,

a wszyscy znajdowali się na tym samym miejscu,

dał się słyszeć z nieba szum,

jakby uderzenie gwałtownego wichru…

i pojawiły się języki ognia,

i spoczęły na każdym z nich z osobna,

i wszyscy zostali napełnieni

Duchem Świętym (por. Dz 2, 1-13).

Co się stało?

Zawalił się Wieczernik

czy spaliło się coś?

Nie, stało się coś więcej.

Ci zatrwożeni ludzie,

zamknięci w Wieczerniku

z obawy przed Żydami,

stali się teraz mocni Duchem.

Piotr kazał otworzyć drzwi Wieczernika

i do ziomków z różnych krajów

i języków mówił kazanie,

a wszyscy go rozumieli,

jakby mówił w ich własnym języku.

A co mówił Piotr?

Chciałbym tak mówić do swoich,

do górali, jak Piotr.

Mężowie Judejczycy

i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy!

Tego Jezusa, którego zabiliście

rękami bezbożnych,

ja widziałem żywego

(por. Dz 2, 14-36),

ja z Nim jadłem chleb,

On mnie pytał, czy Go kocham więcej

niżli wy? (J 21, 15)

(na Krzeptówkach).

Piotrze,

więc co my mamy czynić?

Nawróćcie się

i przyjmijcie chrzest w imię Jezusa Chrystusa…

I przyjęło chrzest

około trzech tysięcy ludzi

(por. Dz 2, 7-42).

Czy, Wy, Czcigodni, pamiętacie

Zielone Świątki na placu Zwycięstwa

w Warszawie?

Kiedy stanął Biały Prorok

i wołał właśnie na placu Zwycięstwa,

ku czci zwycięskiej armii:

Zwycięstwem Waszym, Bracia,

jest wiara Wasza (por. 1 J 5, 4).

A myśmy wołali przez łzy:

My chcemy Boga!

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród!

A Papież wołał:

Mówcie dalej!

Niech słyszą to ci z bliska

i z daleka…

Mówcie dalej!

Nagle jakby niebo się rozwarło

i poleciały słowa jak zaklęcia:

Niech zstąpi Duch Twój!

Niech zstąpi Duch Twój

i odnowi oblicze Ziemi,

Tej Ziemi!

I znów stało się!

Powiał Wiatr od morza.

Zapachniało tatarakiem.

Powiał Duch Młody.

Szła wiosna.

Niech no tylko zakwitną ogrody.

Zstąp Gołębico Twórczy Duch.

Veni Creator Spiritus.

Spójrz Duchu Święty

na mędrców,

którzy ulepili sobie golema

na własne podobieństwo

i na własną zgubę…

Spójrz

na rozpad moralności,

ładu, porządku…

Na rozpad cywilizacji,

słów, prawa, rozsądku

i wielkich wartości.

Z głębokości wołamy

do Ciebie Duchu Święty!

(R. Brandstaetter)

Zstąp

na rakowate miasta i wsie,

na trędowate domy,

na zatrute pola, ogrody i sady,

na martwe morza i rzeki

i krąż nad nami

ludźmi chaosu, kłamstwa i obłędu.

Krąż nad rzeźnią tego świata

i wybaw nas

od głupoty udającej mądrość,

od kłamstwa udającego prawdę,

od chamstwa udającego obrażoną godność,

od nienawiści udającej miłość,

od zniewolenia udającego wolność,

od obłudy udającej szczerość,

od pychy udającej pokorę,

od warcholstwa udającego odwagę. (R. Brandstaetter)

Niech będą czyste

wody, powietrze

i strumienie!

Przybywaj Ty, który ożywiasz

i nawet z wyschniętych kości

wskrzeszasz sobie naród doskonały

(Ez 37, 13).

Prorokuj nam, Synu Człowieczy.

Bóg dał nam Wskrzesiciela

co pobudził rycerzy spod Giewontu

i tańczących chochołów.

On tchnął ducha w szkieletów ludy

i otworzył groby na świadectwo im.

Cóż to za mąż?

To namiestnik na ziemskim padole.

Znałem Go – był dzieckiem – znałem.

Jak urósł duszą i ciałem.

(A. Mickiewicz)

Znałem człowieka z kamieniołomów,

z różańcem w kieszeni,

człowieka Bożych pytań,

co szedł w górę potoku,

szukając jego starannie ukrytego

źródła.

Człowiek Czarnej Hańczy,

co na ołtarzu z łodzi

sprawował ofiarę pod dębami Mamre.

Kiedy byłeś młody,

szedłeś tam, gdzie chciałeś.

Kiedy się zestarzejesz,

przepaszą Cię,

a ty wyciągniesz ręce

i pójdziesz, gdzie Ci każą.

Ty teraz pójdź za Mną

(por J 21, 1-14).

Konklawe.

Dzień 16 października 1978 roku.

W bezbożnym Polskim Radiu

poleciał komunikat:

Habemus Papam

Sanctae Romanae Ecclesiae

Carolum Wojtyla.

Źle przeczytał makaroniarz,

ale myśmy i tak w to nie wierzyli.

Myśmy wtedy nikomu nie wierzyli.

Dopiero w niedzielę,

gdy mówił do nas po polsku,

gdy prosił nas, byśmy z Nim mówili

Anioł Pański,

to wszyscy poszaleli,

tańczyli, śpiewali, płakali.

Modlili się na dworcach,

w kościele, w autobusach, w szkole.

Mamy Papieża Polaka!

To Bóg nas tak upokorzonych

wywyższył nad inne narody.

Pytali wtedy wszyscy,

gdzie to jest ta Polska?

Czy to jest to samo co Moskwa?

Tyle o nas wiedzieli.

Gdzie są tacy ludzie,

co mają takie duże ręce

i ogromne serce

i rozum potężny,

i chcą ogarnąć cały świat?

Niektórzy zaczęli uczyć się

języka polskiego, ale za trudny.

Pan Bóg uderza w ogromny dzwon

dla słowiańskiego oto Papieża

otwarty tron. (J. Słowacki)

Podnóżkiem Jego są trzy stolice.

Trzy końce świata drżą, gdy on woła:

I słyszą z nieba głosy jak gromy:

To namiestnik wolności na ziemi widomy!

On to na sławie zbuduje

ogromy swego Kościoła.

Nad ludy i nad króle podniesiony

na trzech stoi koronach,

a sam bez korony,

a życie Jego trud trudów…

krew Jego dawne bohatery.

Znam Go. (A. Mickiewicz)

I trzeba żebyś wiedział

na Twoim Watykanie,

że teraz znów niejeden

zawiesił krzyż na ścianie.

(s. Magdalena, nazaretanka)

Dużo się zmieniło.

Runęły berlińskie mury,

spadły żelazne kurtyny,

w Sojuszu pierestrojka.

Nie cieszcie się, Polacy.

Jeszcze będzie stan wojenny.

Janek Wiśniewski padł.

Przejdą czołgi i zrównają.

Zostały krzyże w Gdańsku,

ale z nadzieją.

Krzyże w Poznaniu,

ale skrępowane.

Dzień 13 maja 1981 r.

Na placu Piotrowym – strzał!

Cisza.

Płacz.

Modlitwa.

Krew.

Zabili Go.

Matka Boska Fatimska

zobaczyła w Morskim Oku

zakrwawiony Pierścień Rybaka.

Wyciągnęła,

otarła,

zapłakała

i ocaliła.

Stąd kościół na Krzeptówkach.

Ojcze Święty!

Co Ty wtedy mówiłeś Matce Bożej,

gdy klęczałeś przed Nią,

tu, na Krzeptówkach?

Przed Białą Panią z Fatimy,

ale teraz naszą

Góralską i Zakopiańską?

Zapamiętało Ci to miasto Zakopane.

Zostawiło w swoim herbie

krzyż z Giewontu i Piotrowe klucze.

I tak już będzie,

dokąd będą wierni górale.

Przebaczył Papież swemu zabójcy,

ale już nie wrócił

do pierwszego zdrowia.

Chodził coraz słabiej,

laską się podpierał.

Potem mówił coraz ciszej.

Widziałem Go przez szybę

w klinice Gemelli.

Odchodził.

Już nic nie mówił.

Błogosławił tylko gałązką palmową

Urbi et Orbi.

W oknie Pałacu Apostolskiego

dogasało światło lampki oliwnej.

Modliliśmy się.

On zostawił nam list:

Całe życie Was szukałem.

Teraz Wy przyszliście do mnie.

Dziękuję!

Ojcze, to Ty w chwili śmierci

o nas pamiętałeś?

To tak jak Pan Jezus z krzyża:

Synu, oto twoja Matka.

Niewiasto, oto Twój syn.

I odtąd wziął Ją uczeń

pod swoją opiekę (por. J 19, 25-27).

Totus Tuus,

Cały Twój jestem, o Maryjo!

Wieczorem o godz. 21.37

2 kwietnia 2005 roku

zgasło cichutko wątłe światełko

w domu Apostoła.

Umarła Miłość

przytulona do krzyża.

Budziliście tej nocy księży,

kościelnych.

Co się stało?

Bijcie w dzwony!

Odprawiajcie Msze!

Miłość nam umarła.

I ci, którzy w szkole

przykrości czynili księdzu,

i ci, co w kościele nie bywali

płakali teraz w lampiony

i stawiali je przy krzyżach, kapliczkach,

przy kościołach i kilometrami

wzdłuż ulic.

Chybaście poszaleli.

Miłość nam umarła, rozumiesz?

Rozumiem,

ale czemu tak krzyczysz?

Subito Santo!

On już jest świętym.

A co Wam z tego zostanie?

Przebaczyliście sobie w Sejmie,

na stadionie,

ale na długo?

W Krakowie, w mieście Papieża,

chodzą bezbożne

parady wolności.

To tyle nam zostało?

Kiedy Ty zmądrzejesz,

głupia panno

bez posagu

i bez wzięcia.

Wiatr przewracał karty Ewangelii.

Cedrowa trumna.

Zamknięta polskim kwiatkiem.

Miłość nam umarła, i co teraz?

Teraz musicie być bardzo mocni.

Nie szukajcie cudów,

a życie Jego trud trudów,

a życie Jego cud cudów.

(A. Mickiewicz)

Święci dopiero po śmierci

czynią cuda.

Święci są nam teraz potrzebni,

abyśmy byli mądrzejsi i lepsi.

A myśmy już to wszystko

zapomnieli.

Jeszcze nam potrzebne Ojcowe wołanie:

Niech zstąpi Duch Twój

i odnowi oblicze Ziemi,

Tej Ziemi.

Jeszcze nie przyszła pełna wiosna.

Jeszcze nie zapachniało tatarakiem.

Jeszcze nie zstąpił Duch młody.

Daj się usłyszeć, Muzyko Mądrości

zrodzona z Ojca i Syna,

Trójdźwięczna.

Oświeć i prowadź nas

z mroków i błędów

do królestwa kryształu i światła.

Drogowskazie

wbity na rozstajnych

drogach kosmosu.

Przybywaj

nadziejo nieogarniona

i zawsze obecna.

Przybywaj!

(R. Brandstaetter)

Pytasz mnie o cuda Papieża?

To proś Matkę Boską Fatimską

i umajoną:

I daj nam sen

o łąkach umajonych,

gdzie jest Twój tron

z Papieża złotych róż,

a Ojciec nasz

różańcem Ci wyznaje

Panienko już

na zawsze jestem Twój.

(Ks. Tymoteusz)

Ojcze Święty!

Przyjdź nam z pomocą szybko,

teraz!

Zobacz!

Zapomnieli ludzie

tamto bierzmowanie.

Świat odchodzi od Boga.

Ludzie chcą być bezbożni.

Sami chcą budować Babel.

Stawiają nowych bożków.

Stanowią grzeszne prawa.

My nowe życie i nowy

stworzymy ład.

O wy, głupi Galaci! (Gal 3, 1)

Beze Mnie nic uczynić

nie możecie! (J 15, 7)

Ojcze Święty, bądź już Świętym.

Jeszcze raz niech stanie ten świat

i niech powie z podziwem:

Vivat Polonus,

unus defensor Mariae!

(A. Mickiewicz)

W Zakopanem i w Tatrach

tyle krzyżów, skrzyżowań i kapliczek.

Dokończ z nami, Ojcze Święty,

litanię do Matki Boskiej

na góralską nutę:

Opiekunko skowronków

Jaskółek Matko

Lipo pachnąca

Brzozo dziewicza

Wierzbo płacząca

Kłosie dojrzały

Rzeko błękitna. (J. Ejsmond)

Smagła góralko z Rusinowej Polany,

Ludźmierska Królowo Podhala,

Szkaplerzna z Czernej ze szlaku Orlich Gniazd,

Limanowska Pani w wiele sukien ubrana,

Matko Boska Myślenicka,

Matko Fatimska na Krzeptówkach (Ks. J. Twardowski)

Módl się za nami.

Amen.

drukuj