Manifestacja jedności

Z posłem Arturem Górskim (PiS) rozmawia Adam Białous
Uczestniczył
Pan w pogrzebie wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putry, który przerodził się w
patriotyczną manifestację…

– Zaskoczyła mnie wielka liczba ludzi w
tych uroczystościach żałobnych. Można było odnieść wrażenie, że uczestniczyła w
nich co najmniej połowa mieszkańców Białegostoku. Szczególnie uderzający był
widok tego ogromu ludzkiego, który stanął, a potem ruszył w kondukcie żałobnym.
Gdzie tylko mogłem sięgnąć wzrokiem, nie widziałem ani początku, ani końca tego
konduktu.

Zaskoczyła Pana reakcja osób biorących udział w
ceremonii?

– Było widać, że dla zebranych marszałek Krzysztof Putra
był kimś bardzo ważnym. Wiedziałem, że ugrupowania prawicowe mają duże poparcie
w województwie podlaskim i w samym Białymstoku, ale nigdy wcześniej jako członek
PiS nie odczułem tych sympatii tak bezpośrednio własnym sercem i wobec własnej
osoby. Podobne jest zdanie moich kolegów partyjnych, którzy szli ze mną w
kondukcie. Szczególnie mocno wyrażano ciepłe uczucia wobec Jarosława
Kaczyńskiego. Kiedy przechodził, zrywały się burze oklasków. Ludzie
solidaryzowali się z nami i wspierali się wzajemnie. Doświadczali, że nie są
sami ze swoimi poglądami politycznymi, że nie są sami w swoim bólu po stracie
przywódców formacji politycznych, które popierają. Widać było, że poczuli się
wspólnotą Polaków, poczuli się silni. Paradoksalnie ta śmierć w tak monstrualnej
liczbie prawych osób, które zabrała, przyniosła nadzieję. I to się czuło, to
było manifestowane! Takie wielkie zjednoczenie wokół tej tragedii i wokół trumny
pana marszałka, wokół nas.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj