Manifestacja dla życia w Belgii

Z Antonym Burckhardtem, przewodniczącym stowarzyszenia Génération
pour la Vie (Pokolenia za Życiem), rozmawia Anna Bałaban

Mieszkańcy zlaicyzowanej Brukseli będą świadkami manifestacji dla
życia.

– Tak, na tydzień przed Bożym Narodzeniem i na dwa tygodnie przed
zakończeniem roku postanowiliśmy zorganizować dziś Manifestację dla Życia. Ma
ona być upamiętnieniem ofiar aborcji, przypomnieniem o dzieciach, które w
bieżącym roku zostały zabite w jej wyniku. Nie miały prawa do pogrzebu, nie mają
swoich grobów… Poprzez tę pokojową manifestację, którą poprowadzimy przed
jedną z placówek, gdzie dokonano tej zbrodni, chcemy pokazać, że nie zgadzamy
się na taką niesprawiedliwość. Będziemy śpiewać kolędy, czytać słowa Matki
Teresy, wysłuchamy świadectwa Irene van der Wende – kobiety, która dokonała
aborcji, a dzisiaj jest założycielką ruchu "Silent no more". Celem jej działań
jest umożliwienie kobietom, które dopuściły się aborcji, by wreszcie mogły
przerwać milczenie na temat tego, czym tak naprawdę jest aborcja, by przełamać
to tabu.

Kim są ludzie tworzący stowarzyszenie i jakie są Państwa cele?

– Génération pour la Vie jest stowarzyszeniem założonym przez ludzi młodych –
studentów i osoby pracujące. Powstało ono w czerwcu tego roku, by uwrażliwiać
ludzi na rzeczywistość aborcji. Już 300 tys. ludzi z naszego pokolenia zostało
wyeliminowanych przez aborcję zalegalizowaną w Belgii w 1990 roku. Chcemy
promować kulturę, w której godność każdego człowieka będzie szanowana, począwszy
od tych najmniejszych, tych zupełnie bezbronnych. Nasze działania wspierają
m.in. ks. abp André-Joseph Léonard, przewodniczący Episkopatu Belgii, oraz ks.
abp Giacinto Berloco, nuncjusz apostolski, choć nasze stowarzyszenie oficjalnie
nie ma charakteru kościelnego.

Jak wygląda Państwa codzienna działalność?

– Naszym głównym celem jest dotarcie do opinii publicznej z prawdą o dramacie
aborcji. Co tydzień prowadzimy kampanie uliczne, podczas których rozdajemy
przechodniom ulotki na temat aborcji. Poza tym jesteśmy aktywni na portalach
społecznościowych, jak np. Facebook czy Twetter, organizujemy konferencje i
współuczestniczymy w przygotowaniach do Marszu dla Życia. Przygotowujemy także
kampanię informacyjną, by kobiety miały świadomość, że aborcja nie jest wyborem.
Wskazujemy konkretne źródła wsparcia i możliwości działania (adopcja, domy
samotnej matki etc.).

Stowarzyszenie istnieje zaledwie od kilku miesięcy. Czy widoczne są
już rezultaty podjętych wysiłków?

– Tak. Kiedy każdego tygodnia rozdajemy ulotki, przychodzą ludzie, którzy
dodają nam ducha, wspierają nas. Wśród nich są również kobiety, które dokonały
aborcji. Swój udział w najbliższym Marszu dla Życia, który 25 marca przejdzie
ulicami Brukseli, zapowiedzieli już główny rabin Brukseli oraz imam Wielkiego
Meczetu Brukselskiego. Główna francuskojęzyczna stacja telewizyjna w Belgii (Rtbf)
realizuje reportaż na temat naszej działalności. To oczywiście będzie świetny
środek do tego, by dotrzeć do większej liczby ludzi!

Z jakimi problemami boryka się Państwa stowarzyszenie?

– Największym z nich chyba jest strach. Strach przed zaangażowaniem, strach
przed etykietką fundamentalisty i reakcjonisty, bo takimi określeniami
niejednokrotnie posługują się koledzy w pracy czy studenci z roku… Poza tym
niektóre grupy proaborcyjne starają się nas zastraszyć, uciekając się do
przemocy fizycznej i słownej. Ale dla nich to tylko strata czasu. Innym
problemem, poważniejszym, jest kwestia finansowa. Rzecz jasna nie możemy liczyć
na żadne dofinansowanie ze środków publicznych…

Sądzi Pan, że Państwa czuwania przed placówkami, w których dokonuje
się aborcji, są w stanie odwieść kobiety od decyzji o zabójstwie własnego
dziecka?

– Naszym głównym celem jest ukazanie tym kobietom, czym naprawdę jest
aborcja. Tam w środku nikt im tej prawdy nie wyjawi. Chcemy, by tę prawdę
usłyszały, by dostrzegły, na czym polega owo przerwanie ciąży. A stawka jest
przecież ogromna! Chodzi o ratowanie życia!

Jakie są Państwa plany?

– Położyć kres aborcji! A konkretniej – chcemy, by nasze stowarzyszenie
aktywniej i skuteczniej pracowało w terenie. Obrona życia musi działać przez 24
godziny na dobę!

Dziękuję za rozmowę.

drukuj