Mała retencja górska zatrzyma powódź
W ciągu czterech lat na terenach górskich w południowej Polsce
realizowany będzie program Małej Retencji Górskiej. Głównym celem
inwestycji będzie nie tylko zatrzymanie wody w lesie, ale przede wszystkim
zapobieżenie powstawaniu kolejnych powodzi.
Las stanowi naturalny magazyn wody, a jego retencyjność jest ogromna. Tylko
jeden metr kwadratowy leśnej gleby magazynuje nawet kilkanaście razy więcej
wody niż metr kwadratowy gleby pastwiskowej. Potwierdziła to ostatnia powódź
w Jaśle, miejscowość ta została zalana przez rzekę Ropa, na której
znajduje się zbiornik retencyjny, a nie wylała Wisłoka, gdzie nie ma
zbiornika, ale w górnym biegu rzeki jest Magurski Park Narodowy, który ma 97
proc. lesistości i ten "magazyn" jest w stanie zatrzymać ogromne ilości
wody. W celu wykorzystania lasów jako naturalnych środowisk spowalniających
spływ wód opadowych do rzek trzeba przewartościować myślenie i wykorzystać
naturalne właściwości magazynowe terenów leśnych. Temu ma służyć program
"Przeciwdziałanie skutkom odpływu wód opadowych na terenach górskich.
Zwiększenie retencji i utrzymanie potoków oraz związanej z nimi
infrastruktury w dobrym stanie", zwany w skrócie programem Małej Retencji
Górskiej. Program ten będzie realizowany w pięciu południowych województwach
i czterech regionalnych dyrekcjach lasów państwowych: wrocławskiej,
katowickiej, krakowskiej i krośnieńskiej.
Jak powiedział "Naszemu Dziennikowi" Witold Ropa, koordynator
projektu w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, program ma na
celu przywrócenie naturalnych zbiorników, jakimi są lasy. Podkreśla, że
program w skali kraju obejmuje 55 nadleśnictw i ok. 250 gmin. – W sumie
powstanie ponad 430 zbiorników retencyjnych o powierzchni od jednego ara do
kilku hektarów oraz ok. 2,5 tys. innych obiektów związanych z retencją:
brody, przepusty, mosty, zastawki, umocnienia zboczy czy brzegów w postaci
kaszyc – umocnień z drewna, narzutów kamiennych czy wreszcie budowa oczek
wodnych, które będą się napełniały w okresach przyboru wody i oddawały
wodę w okresie posuchy – mówi Witold Ropa i zaznacza, że będą one zatem miały
za zadanie spowolnienie spływu wód powierzchniowych. Inwestycja będzie też
obejmowała tzw. meandryzację cieków wodnych. Chodzi o to, żeby cieki, których
bieg został wyprostowany, powróciły do swych naturalnych przebiegów. Tym
samym prędkość przepływu wody ulegnie znacznemu spowolnieniu.
Edward Marszałek, rzecznik prasowy Rejonowej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie,
zauważa, że to nikt inny jak człowiek doprowadził do obecnego stanu, wycinając
lasy, zmieniając bieg rzek, niejako kanalizując je i puszczając je jako kanały,
które cechuje szybki spływ. – Okazuje się, że nasi przodkowie dużo lepiej
od nas rozumieli konieczność zatrzymywania wody w jej naturalnym środowisku,
mało tego, potrafili to zrobić. Przykładem jest XVII czy XVIII wiek, kiedy to
powstawały zarośnięte dziś stawy czy zniszczone groble, które jeszcze możemy
spotkać na terenie niemal każdej wsi, a które stanowią ślady – jak to określają
XIX-wieczni pisarze – wodnistości i lesistości kraju. Wszystko to stanowiło
niegdyś naturalny system retencji, którego tak dziś brakuje – wyjaśnia
Edward Marszałek.
Projekt jest konsultowany m.in. ze środowiskami ekologicznymi, a technika, jaka
zostanie zastosowana przy jego realizacji, będzie sprzyjająca dla środowiska.
Planowane inwestycje zostaną zrealizowane przy użyciu naturalnego budulca i
metod. Chodzi m.in. o naturalną zabudowę potoków np. poprzez obsadzanie ich
roślinnością szuwarową i krzewami wiklinowymi, ponadto kaskadowanie potoków
z wykorzystaniem drewna lub kamienia, a unikanie betonu czy żelbetonu.
Realizacja projektu Małej Retencji Górskiej obejmującego cztery wspomniane już
regionalne dyrekcje lasów państwowych to koszt 154 mln zł, z czego 85 proc.
sfinansuje UE ze środków funduszu spójności, w ramach Programu Operacyjnego
"Infrastruktura i Środowisko", a 15 proc. to środki własne nadleśnictw.
Obecnie trwają uzgodnienia i po uzyskaniu stosownych pozwoleń m.in. z
Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, a także starostwami i urzędami gmin
dopiero rozpoczną się prace. Inwestycje w ciągu czterech lat będą
realizowane głównie na terenie lasów, które posiadają w swych zasobach
stare stawy czy obiekty, które dawniej pełniły rolę zbiorników wodnych, a
teraz są zarośnięte, zapomniane i bezużyteczne. Jednym z zadań będzie
modernizacja czy nawet odtworzenie tych obiektów.
Mariusz Kamieniecki
