MAK wymierzył nam policzek

Z Eugeniuszem Kłopotkiem, posłem Polskiego Stronnictwa Ludowego, rozmawia
Anna Ambroziak

Jak Pan ocenia raport przedstawiony wczoraj przez Międzypaństwowy Komitet
Lotniczy?

– Czuję się bardzo przybity, jakbym dostał w twarz. Zdaję sobie sprawę z tego,
że dużo winy jest po stronie polskiej, ale nie oznacza to, iż nie ma bynajmniej
żadnej winy po stronie rosyjskiej. Jest to bardzo nieobiektywny i tendencyjny
raport, wybielający skutecznie stronę rosyjską, zrzucający całą winę na stronę
polską. Mało tego, jest też dla nas obraźliwy. W trakcie konferencji szefowa MAK
skarżyła się, że uwagi, jakie przesłała jej strona polska, zostały zredagowane w
języku polskim, a nie w języku rosyjskim i angielskim. Wydaje się, że chyba nie
to jest istotne, a chodzi o wyjaśnienie przyczyn katastrofy, w której zginęła
elita naszego państwa. Mało tego, Morozow dołożył i to, że MAK zajmuje się tylko
kwestiami technicznymi, a uwagi strony polskiej odnosiły się do kwestii
odpowiedzialności i winy. Czekam na reakcję rządu polskiego w tej sprawie. Nikt
się nie spodziewał, że MAK tak szybko przewertuje polską odpowiedź, co zrobił,
prawdę mówiąc, po łebkach, byle to odfajkować. Było to dla nas zaskoczeniem.

Zaskoczeniem? Przecież nie od dziś wiadomo, że Rosjanie nie traktują sprawy
katastrofy poważnie i że zawsze podtrzymywali tezę o winie naszych pilotów…
Wczoraj MAK powtórzył tylko to, co mówił wcześniej…

– Dlaczego jednak strona rosyjska nie dała sobie więcej czasu, by porządnie
przeanalizować odpowiedź na ten raport stronie polskiej? Nie było nawet próby
odniesienia się do tych uwag, jakie MAK przesłali polscy eksperci z komisji
ministra Millera. W sensie wizerunkowo-medialnym przegraliśmy tę rundę. Czy
wygramy całość batalii o prawdę? Nie wiem, obawiam się, że i to możemy przegrać.
Dla mnie raport jest tylko wycinkiem, gdyż obejmuje tylko kwestię samej
katastrofy. A ja chciałbym wiedzieć, że zarówno po stronie polskiej, jak i
rosyjskiej zostały zachowane wszystkie procedury związane z organizacją lotu
Tu-154M. Polska strona do dziś nie doczekała się przekazania nam wszystkich
dokumentów związanych z tą tragedią. Strona rosyjska podeszła do lotu bardzo
nonszalancko, nie potraktowała go jako lotu "specjalnej troski".

Stwierdził Pan, że oczekuje konkretnych działań ze strony rządu… Jakich?
– Moim zdaniem, niezwłocznie powinna odbyć się teraz rozmowa obu prezydentów,
Polski i Rosji, by wyprostować dzisiejszy, bardzo wypaczony obraz tego, co się
stało.

Szefowa MAK Tatiana Anodina stwierdziła, że nie przewiduje redagowania
raportu i że nie będzie w tej sprawie ulegać naciskom żadnych polityków…

– Nie mam tu na myśli kwestii technicznych, którymi zajmuje się MAK. Tyle że
uwagi strony polskiej nie odnosiły się tylko do kwestii technicznych, ale też
m.in. do współodpowiedzialności rosyjskich kontrolerów. Oczekiwałbym wyjaśnień
Rosjan w tej kwestii oraz jak działała obsługa lotniska Siewiernyj w sprawie
przyjęcia tego lotu.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj