Ludzie uciekają przed wodą

Rząd Pakistanu walczy z największymi od 80 lat powodziami. Skutki żywiołu
dotknęły już ponad 3 miliony osób. Sytuacja pogarsza się z każdą godziną. Na
domiar złego meteorolodzy zapowiadają jeszcze silniejsze opady deszczu na
nadchodzące dni. Ludzie zaczęli uciekać z zagrożonych terenów, których powódź
jeszcze nie dotknęła.

Z każdym dniem stopniowo wzrasta także liczba ofiar śmiertelnych, jakie
pochłonęły powodzie. UNICEF ocenił, że od pierwszych dni pory monsunowej woda
odebrała życie już 1400 osobom. Według tej agendy ONZ, co najmniej 3 miliony
osób w jakiś sposób ucierpią w wyniku żywiołu. Wśród nich jest także blisko
milion dzieci.
Wiadomości o zwiększeniu się opadów deszczu skłoniły władze Pakistanu do
przeznaczenia dodatkowych funduszy na walkę z powodzią. Zadecydowano także o
wysłaniu następnych ekip ratunkowych do północno-zachodniej części kraju, czyli
na tereny najbardziej zagrożone przez występujące z brzegów rzeki. Wysoki poziom
wód zagraża także trzeciej co do wielkości tamie na terenie kraju. Zapora wodna
Warsak jest położona 30 kilometrów od stolicy regionu Peszawaru. Informacje o
niebezpieczeństwie grożącym tej budowli wywołały panikę w mieście oraz w
okolicznych miejscowościach. Ekipy zarządzające kryzysem w regionie starają się
uspokajać mieszkańców, zaznaczając, że jeśli tylko ewakuacja będzie konieczna,
wówczas natychmiast do niej dojdzie. Mimo tych słów ludzie z trzech wiosek
położonych najbliżej tamy uciekli ze swoich domów.
Jutro także ma się odbyć specjalne posiedzenie rządu, które poświęcone będzie
sytuacji powodzian i zalanych terenów. Mimo że fatalna sytuacja w kraju trwa już
od kilku dni, władze wciąż nie mają opracowanego planu działania, jak pomóc
poszkodowanym. Szczególny problem stanowi dotarcie z międzynarodową pomocą
humanitarną do wszystkich dotkniętych żywiołem, zwłaszcza na terenach wiejskich.
Po 10 milionów USD pomocy zaoferowały Stany Zjednoczone oraz ONZ. Z kolei Chiny
postanowiły wesprzeć Pakistańczyków kwotą 1,5 miliona dolarów. Zapowiadane
deszcze z całą pewnością pogłębią już i tak duże problemy z dostarczaniem pomocy
ofiarom żywiołu. Mieszkańcy dystryktów Nowshera i Charsadda, czyli tych, które
najbardziej ucierpiały w ostatnich dniach, przeprowadzają demonstracje, podczas
których oskarżają krajowe władze o opieszałość w niesieniu im pomocy. Ci, którym
udało się uciec na wyżej położone tereny i otrzymać rządową pomoc, koczują w
miasteczkach namiotowych, czekając, aż ustaną opady.
 

Łukasz Sianożęcki

drukuj