Litwa szuka „wroga ludu”

Ze Stanisławem Pieszką, wiceprezesem Związku Polaków na Litwie,
uczestnikiem XV Forum Polonijnego w WSKSiM w Toruniu, rozmawia Piotr
Czartoryski-Sziler

Co charakteryzuje politykę Litwy wobec Polaków mieszkających na jej
terytorium?

– Jej celem jest zniszczenie polskości na Wileńszczyźnie. Polityka ta
realizowana jest na różne sposoby. Chociażby poprzez odmowę zwrotu mienia
społecznego na Litwie właściwym organizacjom polskim, np. Teatru Polskiego w
Wilnie, stanicy harcerskiej, gmachu Towarzystwa Przyjaciół Nauk, również przez
sabotowanie zwrotu ziemi Polakom w okolicy Wilna i w samym Wilnie. Ci wszyscy,
którzy wzbogacili się na grabieży tej ziemi, powinni siedzieć w więzieniu, a nie
sprawować urzędy państwowe. Państwo zbudowane na złodziejstwie i kłamstwie jest
państwem słabym, a jego obywatele są demoralizowani jak za czasów sowieckich.
Powyższe działania są sprzeczne z artykułem 15 traktatu polsko-litewskiego,
zgodnie z którym obie strony zobowiązują się do powstrzymania się od
jakichkolwiek działań mogących doprowadzić do asymilacji członków mniejszości
narodowych wbrew ich woli oraz zgodnie ze standardami międzynarodowymi.
Tymczasem co się dzieje u nas? Już podwileńskie starostwa są litewskie. Nikt
jednak o tym nie mówi, nikt nie pisze.

W ostatnich dniach przeforsowana została znowelizowana ustawa o oświacie.
Doprowadzi ona do radykalnego ograniczenia liczby polskich szkół i lituanizacji
polskiego szkolnictwa.

– To program wynarodowienia Polaków na Litwie w ciągu paru pokoleń, a więc
realizacja strategicznego celu litewskich nacjonalistów. Młodzież będzie bowiem
rozmawiać między sobą i w życiu publicznym w takim języku, w jakim się rozmawia
w szkole. W rezultacie polszczyzna, a z nią polskość znikną z Wilna i z jego
okolic. Przed Pałac Prezydencki w Wilnie przyszły tłumy protestujących
mniejszości narodowych, zebrano 60 tys. podpisów w obronie polskiej szkoły. Nasz
protest nie został jednak odebrany przez tamtejsze władze i media jako fakt, że
polska mniejszość nie zgadza się z proponowanymi zmianami. Powiedziano, że
Polacy są awanturniczym Narodem i protestując w ten sposób, potwierdzają
agresywny stosunek do rządu oraz wykazują niesłychany brak lojalności.
Słyszeliśmy, jak mówiono, że Polacy to taka kategoria ludzi, która nie rozumie,
że rząd chce dla nich dobrze. Teraz na Litwie rozpętano antypolską histerię,
która jest umiejętnie podsycana przez litewskie media i tzw. elitę polityczną.
To szukanie tzw. wroga ludu, jak za czasów sowieckich.

Czy polskie władze podejmują wystarczające działania, żeby przeciwdziałać
krzywdzie, jaka się dzieje rodakom na Litwie?

– Polityka państwa polskiego skierowana jest na asymilację mniejszości polskiej.
Obie strony powinny respektować postanowienia traktatu polsko-litewskiego z 1994
roku. Niestety, w ciągu ostatnich 20 lat niejeden punkt tego traktatu, na co
zwracają uwagę Polacy mieszkający na Wileńszczyźnie, nie był na Litwie
przestrzegany. Trzeba teraz zapytać, kiedy będzie przestrzegany. W tym roku
sytuacja szczególnie się pogorszyła. Litwa, wstępując do Unii Europejskiej,
zobowiązała się, że stosunki mniejszości narodowych w kwestiach już ustalonych,
m.in. w sprawach oświaty czy zwrotu ziemi, nie ulegną zmianie. Na Litwie dzieje
się jednak odwrotnie. Przyjęto nowelizację ustawy o oświacie, która pogorszyła
sytuację Polaków na Wileńszczyźnie. Będą zamykane szkoły z małą liczbą uczniów,
a pozostawiane tylko te z językiem państwowym. Nasza delegacja, która była 10
stycznia tego roku u minister Katarzyny Hall z prośbą o rozwiązanie tych
problemów, nie doczekała się żadnej pozytywnej reakcji. Ostatecznie Litwa
przyjęła to, co dla niej wygodne, a co niewygodne – odrzuciła.

W tym kontekście niewiarygodnie brzmią słowa premiera Litwy Andriusa
Kubiliusa o ociepleniu stosunków polsko-litewskich…

– To był cynizm. Jakie mogą być dobre stosunki między naszymi państwami, skoro
brakuje między nimi nawet mostów międzyludzkich? Najpierw jednak muszą istnieć
mosty międzyludzkie, a potem dopiero mosty gospodarcze, energetyczne. Jak można
mówić o dobrych stosunkach, skoro nie wypełnia się zobowiązań traktatowych? Już
kilka lat temu przyjęto na Litwie, że język polski nie jest językiem
obowiązującym przy składaniu egzaminu maturalnego. Dodatkowo jest bolesne, że
Polacy występujący w obronie swoich praw są odsądzani na Litwie od czci i wiary,
i to nie tylko przez nacjonalistów litewskich.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj