Lekarze biorą urlopy

Wiele szpitali pracuje jak na ostrym dyżurze

Strajkujący lekarze rozmawiali wczoraj z wicepremierem Romanem Giertychem, szefem LPR. Mimo poparcia przez Ligę postulatów strajkujących sytuacja w służbie zdrowia nadal nie jest stabilna. Dzisiaj wielu lekarzy ma wziąć urlopy na żądanie. O wyrozumiałość dla protestujących wezwał wczoraj Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.


Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL, powiedział po wczorajszym spotkaniu z wicepremierem Romanem Giertychem, że Liga Polskich Rodzin popiera postulaty podwyżki płac i wzrostu nakładów na ochronę zdrowia. Bukiel podkreślił, iż przedstawiciele jego związku spotykali się z wicepremierem jako szefem LPR. – Uzyskaliśmy poparcie dla swoich głównych postulatów – wzrostu środków na ochronę zdrowia, ale wicepremier unikał rozmowy o konkretnych liczbach – zaznaczył szef OZZL. Wicepremier Giertych, relacjonując spotkanie z OZZL, powiedział, że konieczne jest uwzględnienie możliwości budżetowych państwa. Dodał, iż nie mówiono w szczegółach o propozycjach płacowych, gdyż nie leży to w jego kompetencji. Giertych powiedział, że rozmawiano także o rozwiązaniach systemowych.

O wyrozumiałość dla strajkujących lekarzy wezwał wczoraj prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł. Dzisiaj wielu lekarzy ma wziąć urlopy na żądanie. Radziwiłł zaapelował do wszystkich lekarzy o wyrażenie solidarności ze strajkującymi, a pacjentów oraz personel medyczny poprosił o życzliwość i wyrozumiałość dla nich. Wezwał również władze do spełnienia żądań protestujących lekarzy.

Strajk środowiska lekarskiego trwa jednak dalej. Wiele szpitali pracuje jak na ostrym dyżurze, a oprócz tego lekarze prowadzą strajk „administracyjny” – nie wypełniają dokumentacji medycznej, szpitalnej statystyki, a zwolnienia dla pacjentów wypisują na drukach innych niż oficjalnie wymagane przez ZUS.

Rozmowy z lekarzami będą toczyć się dalej, choć według premiera Jarosława Kaczyńskiego, „nie ma dzisiaj żadnych przesłanek do strajków”. Premier, komentując we wczorajszych radiowych „Sygnałach dnia” protest nauczycieli i trwający od 10 dni strajk lekarzy, powiedział, że „Polska znakomicie się rozwija, rosną płace, w tym także tych, którzy mówią o strajkach”. Zdaniem szefa rządu, ugięcie się przed wszelkimi żądaniami płacowymi „grozi zmarnowaniem wielkiej polskiej szansy”. – Polska może w ciągu najbliższych lat dokonać znacznego postępu, ale pod warunkiem, że pewne rzeczy [w tym płace – przyp. red.] będą utrzymane w ryzach – przekonywał. Zaznaczył, iż podwyżki są możliwe, ale dopiero od przyszłego roku.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy przypomina jednak, że zaproponował, by pieniądze na podwyżki dla lekarzy pochodziły z nadzwyczajnego i nieplanowanego zwiększenia przychodów NFZ w kwocie 1 mld złotych. Jutro rada Narodowego Funduszu Zdrowia będzie zastanawiać się nad tym, czy środki z tegorocznej nadwyżki przekazać na zwiększenie świadczeń zdrowotnych. Zdaniem wiceministra zdrowia Bolesława Piechy, chodzi o 700-800 mln złotych.

Magdalena M. Stawarska
drukuj