Latarnie tylko do 22:30
Radni Sejn zmuszeni są oszczędzać nawet na oświetleniu ulic. Miejskie
latarnie będą paliły się jedynie do godziny 23.30. Do 4.45 nad ranem Sejny będą
tonąć w ciemnościach.
Samorząd Sejn stoi na skraju bankructwa. Jego zadłużenie sięga już prawie 90
proc. przychodów, podczas gdy dopuszczalny ustawą o finansach jednostek
samorządowych próg to 60 procent. Radni ratują, co się da. Przyjęli program
naprawczy finansów miasta, który zakłada drastyczne cięcia wydatków.
Przygotowali też wniosek do Ministerstwa Finansów o 5,5-milionową preferencyjną
pożyczkę, w której widzą jedyny ratunek dla tonącego budżetu.
O skierowaniu tego wniosku do ministerstwa postanowiono uchwałą przyjętą
podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia rady miasta. Program naprawczy oraz
wniosek do resortu o pożyczkę wpłynęły wczoraj do Urzędu Wojewódzkiego w
Białymstoku. – Program naprawczy przygotowany przez sejneński samorząd właśnie
otrzymaliśmy. Teraz służby wojewody będą sprawdzać, czy zadania umieszczone w
programie są zgodne z zadaniami gminy. I w tej kwestii wydadzą opinię –
informuje Joanna Gaweł, rzecznik prasowy wojewody podlaskiego. – Kolejną opinię
na temat finansowej oceny programu wyda Regionalna Izba Obrachunkowa w
Białymstoku, organ niezależny od wojewody, który nadzoruje finanse samorządów –
dodaje rzecznik. Obie opinie trafią później do władz samorządowych Sejn i gmina
wyśle je razem z programem do Ministerstwa Finansów.
5,5-milionowa pożyczka od Skarbu Państwa jest potrzebna sejneńskiemu
samorządowi głównie na zaspokojenie kredytodawców, którymi są banki. –
Pozwoliłaby nam uporządkować najpilniejsze płatności kredytów i pożyczek dla
banków. Dzięki temu nasze długi nie mnożyłyby się tak szybko, jak dzieje się to
obecnie – powiedział Jan Stanisław Kap, burmistrz Sejn, w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem". – Przewidujemy, że rok 2013, jeśli nam państwo finansowo teraz nie
pomoże, może być dla naszego budżetu tragiczny. Właśnie w roku 2013 nastąpi
bowiem kumulacja wielu długów, które miasto będzie musiało spłacić – dodaje
burmistrz. Z powodu tak trudnej sytuacji Sejny nie planują w najbliższych latach
rozpoczęcia żadnej inwestycji.
Miasto postanowiło za to mocno zacisnąć pasa. Widać to w zapisach
rozplanowanego do roku 2022 programu naprawczego, który ogranicza wydatki na
podległe samorządowi instytucje. Odczują to w przykry sposób m.in. szkoły,
przedszkola, ośrodki kultury, zakłady budżetowe, MOSiR itd. Na dwa lata
zamrożono wysokość pensji miejskich urzędników, łącznie z pensją burmistrza.
Radni podjęli decyzję oszczędzania nawet na oświetleniu ulic. Latarnie
miejskie nie będą już paliły się całą noc, ale tylko do godziny 23.30. Do 4.45
rano Sejny będą tonąć w ciemnościach.
– Gdyby ministerstwo odrzuciło nasz plan oszczędnościowy i nie udzieliło nam
pożyczki, musielibyśmy jeszcze w tym roku radykalniej, niż zakłada przyjęty
program oszczędzania, ciąć wydatki – tłumaczy Stanisław Kap.
Ze względu na wielki stopień zadłużenia (miasto ma ponad 14 mln zł długu, co
stanowi 87,6 proc. dochodów) Sejny nie mogą liczyć na nowe kredyty komercyjne. –
Przekroczenie ustawowego dopuszczalnego progu zadłużenia powoduje to, że nie
dostaniemy kredytu w banku – mówi Dorota Łozińska, skarbnik Sejn. –
Chcielibyśmy, żeby władze państwowe dostrzegły w końcu, iż spychanie na
samorządy wciąż nowych obciążeń finansowych może doprowadzić je do ruiny –
apeluje burmistrz Kap.
Na rosnące szybko zadłużenie miasta niemały wpływ ma równie szybko rosnące
bezrobocie, które na Sejneńszczyźnie wynosi obecnie już około 22 procent. Brak
pracy oznacza malejące wpływy z podatków, a jednocześnie większe wypłaty
zasiłków w miejskim ośrodku pomocy społecznej. Również tzw. program
oszczędnościowy, który implementuje rząd, potęguje w Sejnach bezrobocie. Ma być
tu bowiem zlikwidowany sąd rejonowy, a wymagane tzw. drugie ubezpieczenie
szpitali może doprowadzić tutejszą placówkę do upadku.
Wpływ na zadłużenie miasta miał też przegrany niedawno proces z syndykiem
Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Realizacji Inwestycji (WPRI) w Suwałkach, które w
latach 90. nadzorowało tu budowę oczyszczalni ścieków. Władze argumentowały, że
obiekt został wadliwie wykonany (ciągłe awarie) i państwowemu przedsiębiorstwu
nie należą się pieniądze. Sąd jednak zdecydował inaczej. Dlatego samorząd musiał
zapłacić w tym roku nie tylko za budowę oczyszczalni, z którą do dziś ma kłopoty
(1,4 mln zł), ale też pokryć horrendalne odsetki – 2,6 mln złotych. – Jak można
proces tak ważny dla gminy ciągnąć 12 lat, w ciągu których biły procenty? Kiedy
podliczono sumę i ogromne odsetki, wyszło 4 mln zł, co dla budżetu gminy jest
straszne – komentuje burmistrz Sejn.
Adam Białous
