Laboratorium wiary – Dekalog darem dobrego Boga

Na lekcji religii katecheta zapytał gimnazjalistów
o ich stosunek do Dziesięciu Przykazań. Niemalże jednogłośnie uczniowie skwitowali
temat określeniem "ciężar". "Po
co przykazania?"; "Czy nie lepiej byłoby, aby każdy żył tak, jak
sam chce?"; "Dlaczego Bóg tylko nakazuje i zakazuje?" – to niektóre
z pytań, jakie młodzież zadała katechecie. Z pewnością – pomyślimy sobie –
przesadzili. Ale czy my nieraz nie myślimy podobnie?

Spróbujmy wyobrazić sobie życie bez jakichkolwiek nakazów i zakazów, zasad
i reguł. Byłoby przerażające. Żyć tak, jak "się chce", bez jasno
określonych granic między dobrem a złem, po prostu się nie da. W codziennym
życiu spotykamy
się z rozmaitymi normami postępowania. Czasami nas denerwują. Innym razem śmieszą.
Albo wydają się nam nieżyciowe i zupełnie niepotrzebne. Z niektórymi możemy
polemizować, inne odrzucać jako nieprzydatne – ale ogólnie rzecz biorąc, nikt
o zdrowych zmysłach
i minimalnym doświadczeniu nie kwestionuje potrzeby posiadania pewnych reguł
życiowych, które będą obowiązywały wszystkich – dla dobra wszystkich.
Jako przykład weźmy chociażby przepisy ruchu drogowego. Niektórzy kierowcy
postrzegają je jako ciężar. Tymczasem ich zachowanie daje poczucie bezpieczeństwa
uczestnikom
ruchu drogowego. Przepisy drogowe są potrzebne, aby prowadzący pojazdy nie
pozabijali się wzajemnie. Znaki zakazu i nakazu ratują życie podróżującym.
Mówią o tym,
kiedy trzeba zwolnić, kiedy szczególnie uważać, by nie wpaść w poślizg, niekiedy
ostrzegają przed niebezpiecznym zakrętem, który można pokonać przy prędkości
40 km na godzinę. Nie trzeba osobiście sprawdzać realności niebezpieczeństw.
Wystarczy zaufać tym, którzy czuwają nad przebiegiem drogi, by móc cało i zdrowo
powrócić do domu.
Podobnie jest z przykazaniami Bożymi. Bóg ofiarował je swojemu ludowi za pośrednictwem
Mojżesza na górze Synaj (Wj 20, 1-17). Wyrył je na kamiennych tablicach, bynajmniej
nie po to, by stanowiły ciężar nie do udźwignięcia – lecz po to, by były czytelne
i trwałe. Ojciec Święty Benedykt XVI przypomniał nam w encyklice "Deus caritas
est", że przykazania są wyrazem Bożej miłości i troski o ludzi. "Historia
miłości Boga do Izraela polega w samej swej głębi na tym, że On nadaje mu Tor?h,
czyli otwiera Izraelowi oczy na prawdziwą naturę człowieka i wskazuje mu drogę
prawdziwego człowieczeństwa" (Deus caritas est, nr 9).
Dzięki przykazaniom nie musimy szukać dobra po omacku. Nie musimy metodą prób
i błędów dochodzić do tego, co jest dobre dla nas, a co złe. Dając przykazania,
Bóg kierował się pragnieniem, by ułatwić nasze życie. Chciał pomóc nam żyć
godnie i szlachetnie, na miarę naszego powołania. W przykazaniach Bożych zawiera
się
mądrość. Jest to mądrość, która chroni i ubogaca nasze życie – nie zabiera
nam niczego z naszej wolności i nie unieszczęśliwia.
Znamienne, że Bóg ofiarował swemu ludowi przykazania podczas ucieczki z Egiptu.
Ulitował się nad swoim ludem i sprawił, że opadły niewolnicze łańcuchy z rąk
i nóg Izraelitów. To On sam dał im wolność i prowadził ich ku ziemi obietnic.
Podczas wędrówki od niewoli do wolności Pan Bóg najpierw objawił im swoje tajemnicze
Imię, następnie zawarł z nimi przymierze, wreszcie dał im przykazania. Jak
uczy Katechizm Kościoła Katolickiego: "Dekalog staje się zrozumiały najpierw
w kontekście Wyjścia, które jest wielkim wydarzeniem wyzwolenia przez Boga w
centrum Starego Przymierza. Niezależnie od tego, czy przykazania (’dziesięć słów’)
są sformułowane jako przykazania negatywne, zakazy, czy też przykazania pozytywne
(jak: 'Czcij ojca twego i matkę twoją’), wskazują one warunki życia wyzwolonego
z niewoli grzechu. Dekalog jest drogą życia" (KKK, nr 2057). Pan Bóg dał
ludowi przykazania, aby ten uczył się korzystać z odzyskanej wolności.

ks. Zbigniew
Sobolewski

drukuj