Kto ty jesteś, Kaszub mały?

Z Leszkiem Kuchnowskim z puckiego oddziału Zrzeszenia
Kaszubsko-Pomorskiego rozmawia Adam Białous

Próbny spis powszechny, który GUS przeprowadza w szesnastu gminach na
terenie całego kraju, zawiera punkt 17, w którym trzeba określić swoją
„narodowość lub przynależność etniczną”, wybierając wśród opcji m.in. polską,
kaszubską, śląską itp. Takie sformułowanie pytania nie pozwala określić się
jednocześnie jako Polak i Kaszub…

– Uważam, że to pytanie zostało
postawione w sposób bardzo nieszczęśliwy. Jest ono zupełnie niepotrzebne, to
ewidentny błąd ustawodawczy – błąd tych, którzy przygotowywali pytania do spisu.
Nie ma państwa, które nazywa się Kaszuby. Kaszubi nie mają odrębnych paszportów
czy władz ani żadnych innych atrybutów państwowości czy narodowości. Mają za to
jedną rzecz, która ich zdecydowanie łączy i wyróżnia – wspólny język, który nie
jest gwarą czy jakimś narzeczem, lecz językiem spełniającym wszystkie reguły,
które pozwalają mu tak się nazwać. Nikt nigdy nie ukrywał, że jest taki region w
Polsce i jest grupa mieszkańców Pomorza, która mieszka na swoich rodzinnych
Kaszubach. Kaszuby są Polską, więc każdy Kaszub jest Polakiem, choć nie każdy
Polak mieszkający na Kaszubach musi być Kaszubem. Na to pytanie nie można
odpowiedzieć więc zgodnie z prawdą, bo ja się czuję i Polakiem, i Kaszubem.

Analiza tego pytania przyniesie jasny obraz tego, kto rzeczywiście
mieszka na Kaszubach?
– To pytanie nie da takiego obrazu, nie da
odpowiedzi, ilu jest autochtonicznych mieszkańców Kaszub, ale ten obraz tylko
zaciemni. Już powoduje ono podziały na Kaszubach i zamieszanie w rodzinach. Moja
rodzina jest mieszana i wiele tu takich rodzin, dlatego ciężko jest tak
drastycznie decydować. Ja jestem od dziada pradziada z Kaszub, ale moja żona
pochodzi z innej części Polski – więc co mają odpowiedzieć na to pytanie nasze
dzieci? My wszyscy na pewno jesteśmy Polakami, i to nie ulega najmniejszej
wątpliwości.

Takie więc postawienie sprawy może tylko stworzyć
podziały…

– To prawda. Jest wśród nas zamieszanie – jakiej
właściwie odpowiedzi życzyłby sobie autor czy autorzy tego pytania? Bo jeżeli
odpowiem na to pytanie, że jestem Polakiem, to by znaczyło, że nie jestem
Kaszubem, a jeśli wpiszę, że jestem Kaszubem, to znów wyjdzie na to, że nie
jestem Polakiem. To pytanie jest obraźliwe dla Kaszubów, szczególnie tych
starszych, którzy przelewali krew za Polskę podczas wojny, oni przecież bili
się, żeby tu wróciła Polska. Takie sformułowanie pytania rozbija również
środowiska lokalne i powoduje podziały w rodzinach. Nastawia ludzi żyjących na
Kaszubach przeciwko sobie, bo jeden się określi jako Kaszub, drugi jako Polak –
i już jest spór. My wszyscy żyjemy tu w zgodzie i takie rozbijanie niczemu
dobremu nie służy. Nie na darmo stowarzyszenie, do którego należę, zmieniło
swego czasu nazwę ze Stowarzyszenia Kaszubskiego na Stowarzyszenie
Kaszubsko-Pomorskie. Jego ówcześni kierownicy zdecydowali bowiem mądrze, że
Kaszuby mają być dla wszystkich, nie mogą być jakimś zamkniętym azylem czy
enklawą. Myślę, że to pytanie jest sformułowane nieszczęśliwie nie tylko dla
Kaszubów, ale i dla Ślązaków, Górali itd. – grup, które czują się, w swojej
większości, jak najbardziej Polakami, choć mają również świadomość, że posiadają
swoje własne tradycje w wielkim bogactwie kultury i historii naszego polskiego
Narodu i państwa.

Dziękuję za rozmowę.

 
 

drukuj