Kto pamięta o sybirakach

Uroczystości 70. rocznicy deportacji ludności polskiej w głąb Rosji
Sowieckiej mają szczególny charakter. Szczególny, bo brakuje w nich
zaangażowania władz centralnych. Milczą premier i prezydent, żadnej uchwały
upamiętniającej to wydarzenie nie przyjął ani Sejm, ani Senat.
Do tej pory
ofiary wywózek nie uzyskały od państwa rosyjskiego żadnego odszkodowania.
Sybiracy liczą jednak, że Sejm przyjmie ustawę, która umożliwi wypłatę świadczeń
w wysokości ok. 400 zł za każdy miesiąc represji. To niewiele. Ale dla
schorowanych ludzi, często z głodowymi emeryturami, każdy grosz się liczy.
Prawnicy wskazują, że teoretycznie Rosja mogłaby zostać postawiona w stan
oskarżenia przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, ale dopiero
po wyczerpaniu możliwości dochodzenia sprawiedliwości w tym
państwie.

Brak zainteresowania tematyką deportacji posłowie tłumaczą m.in. mnogością
rocznic. Tadeusz Sławecki (PSL) z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu
uważa, że uchwała upamiętniająca deportacje jest jak najbardziej zasadna. –
Podejmowaliśmy ostatnio uchwałę z okazji 90. rocznicy zaślubin z morzem, w
piątek będzie uchwała z okazji 100. rocznicy urodzin Ireny Sendlerowej. Trochę
nam się tych rocznic nazbierało. Myślę, że w tej sytuacji Prezydium Sejmu
powinno wyjść z taką inicjatywą. Nie jest to bowiem uchwała kontrowersyjna –
tłumaczy.
Zbigniew Girzyński, poseł PiS, informuje, że parlamentarzyści
zastanawiali się, jak upamiętnić rocznicę deportacji Polaków na Wschód. –
Ponieważ w tym roku w kwietniu przypada 70. rocznica zbrodni katyńskiej, w
specjalnej uchwale, którą w związku z tym przygotowujemy, będą na pewno te
deportacje uwzględnione. Nie było pomysłu, żeby zrobić to odrębnie, bo często
zarzuca się nam, iż mnożymy zbyt dużo uchwał, przez co zatraca się jak gdyby ich
sens – mówi Girzyński.
Tadeusz Chwiedź, prezes Związku Sybiraków, pociesza
się, że w mediach jednak zauważono rocznicę wywózki. – To powinno nas trochę
satysfakcjonować, bo coś zaczyna się „dziać” w tym temacie. Ludzie o tym mówią,
ale nie jest jeszcze tak, jak być powinno – dodaje. We wszystkich miastach
wojewódzkich i większych miejscowościach związek zorganizował rocznicowe
uroczystości. – Chcemy w ten sposób uświadomić wszystkim, co się działo 70 lat
temu. Oczekujemy, żeby w całym kraju się o tym mówiło, by oddana została cześć i
pamięć ofiarom – podkreśla prezes.
Sybiracy przyznają, że trudno spodziewać
się, by Rosja dobrowolnie przyznała się do zbrodni, jaką były przymusowe wywózki
na Wschód. – Żeby wypłacić odszkodowania, trzeba uznać za winnego. Nie
spodziewamy się, żeby Rosja tak postąpiła i wypłaciła odszkodowania – zauważa
Chwiedź.
Przypomina natomiast, że ZS wystąpił do władz o przyznanie świadczeń
sybirakom, czego efektem jest prezydencki projekt ustawy o świadczeniu
substytucyjnym przysługującym osobom represjonowanym w latach 1939-1956 przez
ZSRS. Dokument wpłynął do Sejmu 8 lutego ubiegłego roku. Obecnie, po pierwszym
czytaniu, rozpatrywany jest w podkomisji.
Jednak prawnicy twierdzą, że Rosję
można zaskarżyć przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.
Prokurator Robert Kopydłowski z pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej
zastrzega, że nie rozpatrywał jeszcze tego problemu. Wskazuje jednak, że skarga
do ETPC w Strasburgu krewnych ofiar Katynia, jest niewątpliwie przetarciem
szlaku. – O ile pamiętam, warunkiem koniecznym jej wniesienia jest wyczerpanie
drogi sądowej przed instancjami krajowymi – zaznacza prokurator.
Potwierdza
to dr Ireneusz Kamiński, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, reprezentujący
Rodziny Katyńskie przed ETPC. – Teoretycznie w związku z deportacjami pewne
możliwości prawne dotyczące Trybunału Strasburskiego mogłyby się pojawić. Ale
byłoby to bardzo skomplikowane, ponieważ nie podjęto żadnych postępowań
rosyjskich dotyczących okoliczności deportacji i odpowiedzialności w tym
zakresie. Trzeba by było zatem tego typu czynności spowodować. Dopiero po
uzyskaniu ewentualnych negatywnych decyzji rosyjskich wobec złożonych wniosków,
można by zastanowić się później, czy istnieje możliwość ich zakwestionowania
przed ETPC – konkluduje Kamiński.

Jacek Dytkowski

drukuj