Kto będzie latał naprawionym Tu-154?
Polskie władze nie mają pojęcia, co zrobić z wyremontowanym przez Rosjan
tupolewem – informuje rosyjska prasa. Dziennik "Kommiersant" w korespondencji o
prowokacyjnym tytule "Pokład-bliźniak" przypomina, że w Samarze zakończył się
kapitalny remont samolotu Tu-154, identycznego jak ten, który rozbił się 10
kwietnia pod Smoleńskiem z prezydentem Polski Lechem Kaczyńskim i najwyższymi
urzędnikami kraju na pokładzie. "Kontrakt na remont obu samolotów został
zamknięty jeszcze na rok przed tą tragedią i teraz władze w Warszawie łamią
sobie głowę, co zrobić z naprawioną maszyną" – napisał "Kommiersant". Czy
oznacza to, że wydane na remont samolotu miliony złotych zostały wyrzucone w
błoto?
Dziennik donosi, że Kancelaria Prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego
poinformowała, iż jeszcze nie podjęto decyzji, jakie będzie przeznaczenie
wyremontowanej tutki. Zdaniem władz samarskich zakładów, maszyna jest w pełni
sprawna. Obecnie odbywają się jej pierwsze oblatywania, następnie pozostanie już
tylko pomalować samolot w polskie barwy.
Rządowy Tu-154 – oznaczony numerem taktycznym N 101, który rozbił się pod
Smoleńskiem – zazwyczaj służył do przewozu głowy państwa, remont przechodził w
okresie od maja do grudnia ubiegłego roku. "Przez cały ten czas, kiedy maszyna
była remontowana, Lech Kaczyński latał na pokładzie N 102. Kiedy pierwszy
samolot został naprawiony, wówczas w styczniu bieżącego roku do Samary wysłano
drugą maszynę. W ramach kontraktu pracownicy "Awiakoru" sprawdzili wszystkie
systemy samolotu, przeprowadzili remont kapitalny trzech silników, jak również
odnowili wnętrze salonki" – czytamy w "Kommiersancie". Choć zarówno władze
samarskich zakładów "Awiakor", jak i przedstawiciele polskiego rządu nie
ujawniają kosztów tej operacji, zasłaniając się tajemnicą handlową, to jednak
nie zaprzeczają, że w grę wchodzą duże pieniądze.
Jak stwierdza gazeta, obecnie polskie władze nie mają pojęcia, jak wykorzystać
wyremontowaną za olbrzymią sumę maszynę. W tym kontekście dziennik przypomina
słowa ministra obrony Bogdana Klicha z 13 maja br., który stwierdził, że
najważniejsze osoby w kraju zrezygnują z wykorzystania Tu-154M na rzecz
brazylijskich maszyn typu Embraer-175. Gazeta zauważa, że obecnie prezydent w
podróżach wewnątrz kraju korzysta z rządowego Jaka-40, zaś w swoją pierwszą
podróż zagraniczną do Brukseli udał się embraerem.
Zdaniem gazety, strona polska nie powinna żywić obaw co do korzystania z
wyremontowanego Tu-154M. Powołuje się w tym miejscu na ekspertów, którzy badając
katastrofę w Smoleńsku, orzekli, że jej przyczyną nie mogła być usterka
techniczna samolotu. Jednocześnie dziennik zaznacza, że śledztwo w tej sprawie
nie zostało zakończone. Przypomina jednak, iż także przedstawiciel Polski przy
MAK (który o dziwo gazeta nazywa "rosyjsko-polską komisją badającą katastrofę")
Edmund Klich również wykluczył stan techniczny maszyny jako przyczynę wypadku.
Jak ocenia dziennik, jeśli zapadnie decyzja o niekorzystaniu z rosyjskiego
samolotu, będzie miała ona podłoże "czysto emocjonalne". Stwierdza, że
najprawdopodobniej premier i prezydent będą korzystać z wziętych w leasing
embraerów, zaś Tu-154 pozostanie do dyspozycji urzędników niższych rangą.
Łukasz Sianożęcki
