Kreml może nie poprzeć Łukaszenki

Moskwa po raz pierwszy zagroziła Mińskowi, że może uznać ewentualne
zwycięstwo Alaksandra Łukaszenki za nieważne

Podczas konferencji prasowej dla rosyjskich dziennikarzy białoruski prezydent
wyjaśnił, że zamierza za pośrednictwem rosyjskich mediów przekazać "milionom
Rosjan prawdziwą informację o tym, jak żyje naród białoruski". – Teraz jest to
szczególnie ważne, ponieważ do rosyjskiej przestrzeni informacyjnej w sposób
zamierzony trafia potok bezwstydnego kłamstwa, dezinformacji – uważa białoruski
przywódca.
Prezydent Białorusi wyraził przekonanie, że za krytycznym przekazem w rosyjskich
mediach stoją wysoko postawione osoby władz rosyjskich z osobistego rozkazu
Miedwiediewa. – Jestem przekonany, że w tym popiera Miedwiediewa również premier
Rosji Władimir Putin – dodał Łukaszenka. – Oni są źli, żeby nie powiedzieć
gorzej – tak ocenił rosyjskich przywódców.
Oskarżył Moskwę o finansowanie opozycji białoruskiej. Łukaszenka poinformował,
że na granicy zatrzymano kuriera, który przewoził 200 tys. USD z Moskwy dla
działaczy opozycyjnych. – Pieniądze z Rosji trafiają na Białoruś nie
bezpośrednio, a przez inne kraje, m.in. Litwę i Polskę – dodał. Łukaszenka
wyraził przekonanie, że podczas nadchodzących wyborów opozycyjni kandydaci
otrzymają maksymalnie 2,14 proc. głosów, reszta wyborców zagłosuje na niego.
Antyrosyjski styl i retorykę białoruskiego kolegi ostro skrytykował prezydent
Rosji Dmitrij Miedwiediew. – Łukaszenka wyszedł daleko poza granice nie tylko
dyplomatycznej, lecz także podstawowej ludzkiej przyzwoitości – zaznaczył
rosyjski przywódca. Zdaniem szefa komitetu parlamentarnego Rosyjskiej Dumy
Państwowej ds. WNP Aleksieja Ostrowskiego, przemówienie Łukaszenki to jego
agonia polityczna. – On jak nikt wie, w jak krytycznej sytuacji jest gospodarka
białoruska – dodał. Jego zdaniem, najwyższy czas, by Rosja wysyłała swoich
obserwatorów na wybory na Białoruś po to, by podważyć ich prawomocność i nie
uznać ich wyniku. – Taki scenariusz grozi Łukaszence nieprzyjemnościami,
ponieważ wcześniej jedynie obserwatorzy z WNP uznawali demokratyczność i
prawomocność wyborów na Białorusi – zaznaczył Ostrowski.
 

Wiesław Sarosiek

drukuj