Korzystają, nie chcą płacić

Kryzys, który zagląda UE w oczy, sprawia, że rośnie niechęć społeczna w
bogatych krajach członkowskich do łożenia na potrzeby budżetowe wspólnej Europy.
Tymczasem to właśnie najbogatsze kraje czerpią największe korzyści gospodarcze z
funkcjonowania jednolitego europejskiego rynku.

Kryzys finansowo-gospodarczy Unii Europejskiej trwający od prawie trzech lat nie
tylko nie dobiega końca, ale wyraźnie się pogłębia. Najsilniej odczuwa
turbulencje ta część Unii, w której integracja posunięta została najdalej, a
więc strefa wspólnej waluty – euro. Dotychczasowy model rozwoju ekonomicznego
Europy, krytykowany z prawa i z lewa, okazuje się nie do utrzymania. Na ten
właśnie moment przypadł czas rozpoczęcia debaty nad nową siedmioletnią
perspektywą finansową UE na lata 2014-2020 oraz jej budżetem na najbliższe dwa
lata. Jak przedłużający się kryzys wpłynie na przyszłość jednolitego
europejskiego rynku? Czy uda się przeprowadzić cięcia oszczędnościowe w
warunkach rozszerzających się protestów społecznych w krajach członkowskich? Czy
bogate kraje – płatnicy netto do budżetu UE – pokonają rosnący opór własnych
społeczeństw, by dalej podtrzymywać finansowo projekt europejski? – tym
problemom poświęcone było zorganizowane w Senacie spotkanie przewodniczących
komisji ds. spraw gospodarczych parlamentów europejskich.
Gospodarzami spotkania byli Wojciech Jasiński, przewodniczący sejmowej Komisji
Gospodarki, oraz Jan Wyrowiński, przewodniczący senackiej Komisji Gospodarki
Narodowej. W konferencji uczestniczył wicepremier Waldemar Pawlak. Wzmocnienie
jednolitego europejskiego rynku jest jednym z priorytetów polskiej prezydencji,
jakie przyjął rząd. Chodzi m.in. o zniesienie barier w internetowym handlu
transgranicznym, opracowanie systemu jednolitego patentu europejskiego oraz
systemu ochrony patentowej, rozwój rynku usług, wdrożenie wspólnej polityki
przemysłowej oraz wspólnej zewnętrznej polityki energetycznej, a także
podpisanie umowy o wolnym handlu z Ukrainą.
– Najlepszym sposobem na powstrzymanie kryzysu Unii Europejskiej jest umacnianie
jednolitego europejskiego rynku – przekonywał prof. Mario Monti, były unijny
komisarz ds. rynku wewnętrznego i konkurencji. Pogłębienie integracji to – jego
zdaniem – najlepsza odpowiedź na budzące się pod wpływem kryzysu nacjonalizm i
protekcjonizm.
Senator Wyrowiński zwrócił uwagę, że w bogatych krajach – płatnikach netto do
budżetu Unii, panuje obecnie wyraźna niechęć wobec dalszego zwiększania wkładu
finansowego we wspólny projekt europejski, ponieważ wychodzą one z założenia, że
biedniejsze kraje członkowskie, mimo kryzysu, odnotowują szybsze tempo wzrostu
niż "stara Europa". Poseł Jasiński przypomniał, że podstawowym celem polityki
spójności jest właśnie szybszy wzrost w nowych krajach członkowskich.
– Jednolity rynek – tak, ale ma on sens tylko wtedy, gdy jednakowo służy
wszystkim krajom, zarówno zamożnym, jak i biednym – mówił Jasiński, szef Komisji
Gospodarki, minister skarbu w rządzie PiS. – Jeżeli Unia Europejska ma być
poważnym projektem politycznym, jej celem musi pozostawać wyrównanie poziomów
rozwoju pomiędzy krajami członkowskimi – dodał.
W debacie uczestniczyli m.in. przedstawiciele parlamentarnych komisji ds.
gospodarczych z Włoch, Niemiec, Austrii, Grecji, a także z Czarnogóry.

 

Małgorzata Goss

drukuj