Konsulowie zasypiają gruszki w popiele
Polskie placówki konsularne wydały ponad 70 tys. Kart Polaka. Stopniowo
spada jednak zainteresowanie tym dokumentem, który ma pomóc naszym rodakom
mieszkającym za granicą w utrzymaniu więzi z Polską. Na wczorajszym posiedzeniu
sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą posłowie zaznaczyli, że należy
przeprowadzić gruntowną analizę tej sytuacji.
Stanisław Cygnarowski, wiceszef departamentu współpracy z Polonią w
Ministerstwie Spraw Zagranicznych, przedstawił posłom komisji informację na
temat stanu realizacji ustawy z dnia 7 września 2007 r. o Karcie Polaka.
Dokument ten daje Polakom przyjeżdżającym do Ojczyzny m.in. wolny wstęp do
muzeów, prawo do pracy, kształcenia i ubiegania się o zwolnienie z opłaty za
wydanie wizy długoterminowej pobytowej uprawniającej do wielokrotnego wjazdu na
terytorium RP. Z danych Cygnarowskiego wynika, że urzędem o największym
obciążeniu zadaniami związanymi z realizacją ustawy o Karcie Polaka jest
Konsulat Generalny (KG) we Lwowie na Ukrainie, a w dalszej kolejności KG w
Grodnie oraz placówki w Brześciu, Mińsku na Białorusi, Wilnie na Litwie, Łucku,
Winnicy i Kijowie na Ukrainie. Łącznie na całym świecie wydano do tej pory ponad
71 tys. tych dokumentów potwierdzających przynależność do Narodu Polskiego.
Artur Kozłowski, przewodniczący Rady do spraw Polaków na Wschodzie, która jest
organem odwoławczym od decyzji konsulów przyznających Kartę Polaka, oświadczył
na spotkaniu, że dotychczas rozpatrzono zaledwie 33 odwołania. – I w większości
przypadków muszę przyznać, że rada podtrzymała decyzję konsula – podkreślił
Kozłowski. Jego zdaniem, świadczy to o tym, że czynności podjęte przez polskich
dyplomatów były trafne. Dodał jednocześnie, że głównym problemem w przyznaniu
Karty była m.in. nieznajomość języka oraz historii i kultury polskiej.
Marek Borowski (SDPL), przewodniczący komisji, zwrócił uwagę na tendencję
spadkową wpływania wniosków o przyznanie tego dokumentu. – W 2009 r. wydawano
miesięcznie 2000 KP. Następnie, po pół roku, w maju 2010 r. – 1800. Później, po
pięciu miesiącach w 2010 r. już tylko 1500 – zauważył szef komisji. Zalecił
urzędnikom MSZ, by przeprowadzili w przyszłości analizę tej sytuacji.
Poseł Zbigniew Wojciechowski (PJN) podzielił się swoimi refleksjami z rozmów
przeprowadzonych z Polakami z Syberii i Kazachstanu, z których wynika, że część
z nich nie wie w ogóle o istnieniu Karty Polaka. – Musimy uczulić Konsulaty
Generalne w Irkucku, Moskwie czy w Kazachstanie, żeby jednak ta wiedza dotarła.
Jeżeli konsulowie nie są w stanie tam dojechać, to niech poproszą księży, którzy
czasami, raz na pół roku, docierają do niektórych miejscowości. Mogą wziąć druki
i wytłumaczyć. Niech konsulowie bardziej się zaangażują, bo wiem, że niektórzy
pojechali tam na wakacje – konkludował z przekąsem poseł.
Jacek Dytkowski
