Kongresy dynamizują ewangelizację

Z ks. Patrice´em Chocholskim, proboszczem w Miribel we Francji, głównym
koordynatorem światowych Kongresów Miłosierdzia, rozmawia Anna Bałaban

Z udziałem gości ze wszystkich kontynentów w najbliższą sobotę rozpocznie się
w Krakowie-Łagiewnikach II Światowy Apostolski Kongres Bożego Miłosierdzia (WACOM).
Jak zrodziła się idea takich spotkań, zarówno tych światowych, jak i tych
regionalnych?

– Kongresy stanowią odpowiedź na powszechne wezwanie o Boże Miłosierdzie, które
skierowane zostało wobec całego Kościoła i świata przez Jana Pawła II w Krakowie
w sierpniu 2002 roku. Ojciec Święty mówił wówczas, "że nic tak nie jest
potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca,
wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga".
Kongresy gromadzą czcicieli Bożego Miłosierdzia ze wszystkich kontynentów
naszego globu, aby dać możliwość podzielenia się świadectwem przeżywania
miłosierdzia w życiu. Inicjatorem I Światowego Kongresu w Rzymie, który odbył
się w kwietniu 2008 r., byli ks. kard. Christoph Schönborn, metropolita
wiedeński, i ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski. Ale są także
organizowane kongresy krajowe, w które zaangażowane są poszczególne diecezje,
parafie i ruchy. Trzeba również wspomnieć o spotkaniach kontynentalnych. Można
tu wymienić kongresy choćby w Manili, Samoa, Waszyngtonie, Panamie, Kigali…

Jakie są owoce tych spotkań?
– Trudno ocenić, jak wiele owoców przynoszą te kongresy, bo to jest
niemierzalne. Pewnym natomiast jest, że dla coraz większej liczby chrześcijan
spotkania te są zachętą do tego, by na nowo odkrywać i zgłębiać Boże
Miłosierdzie. Budzą one ludzi do prawdziwego życia duchowego poprzez pogłębianie
relacji z Chrystusem, poprzez sakrament pojednania, poprzez zanurzenie się w
tajemnicy Paschy. Dynamizują również ewangelizację. Ten duszpasterski akcent,
jakim są kongresy, stwarza swego rodzaju pomost, który daje okazję do spotkania
z ateistami, agnostykami, członkami innych religii. Budzi nowe pokłady
kreatywności, i to na wszystkich poziomach.

Podczas krakowskiego kongresu będzie Ksiądz mówił o miłosierdziu Bożym jako
paradygmacie nowej ewangelizacji…

– Miłosierdzie jest kluczem do interpretacji całej historii zbawienia. Powinno
znaleźć się w samym sercu głoszonej przez nas Ewangelii i naszego posłannictwa.
Było to zresztą głębokim i stale powracającym wezwaniem skierowanym do Siostry
Faustyny: "Głoś światu całemu o tym niezgłębionym miłosierdziu", wszystkim, bez
wyjątku… Niezależnie od wyznania. Bo właśnie owo miłosierdzie jest tym, co
wszystkich nas łączy, co może otwierać nas na dialog. Miłosierdzie stale ożywia
sprawiedliwość i prawdę.

A jakie jest Księdza osobiste doświadczenie Bożego Miłosierdzia?
– Najpierw było to prawdziwie osobowe spotkanie z Chrystusem Miłosiernym. Dalej
duchowe pogłębianie tej tajemnicy. Choć muszę się przyznać, że jeszcze jakieś 20
lat temu termin "miłosierdzie" używany w Kościele uważałem za przestarzały…
Jednak ku mojemu zdumieniu na wydziale filozofii w Lublinie odkryłem, że jest on
właśnie dziś niebywale aktualny. Pamiętam ten wspaniały rok studiów w Polsce, w
lubelskim seminarium duchownym… Później dwa lata spędziłem w Ziemi Świętej.
Tam też zrozumiałem, że miłosierdzie należy zgłębiać w ramach relacji między
religiami, by lepiej móc świadczyć o Jezusie jako Synu Boga. Później jeszcze
przyszło mi zgłębiać tę tajemnicę od strony filozoficznej i teologicznej, by
ostatecznie umieścić ją w centrum mojej duszpasterskiej posługi.

Związek Księdza z Polską to jednak nie tylko rok studiów…
– Tak, mój dziadek pochodził z miejscowości leżącej w diecezji płockiej.
Wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Później wstąpił do armii Hallera we Francji.
Moją polską rodzinę poznałem w 1985 r., niedaleko Mławy, kiedy kończyłem studia
w Lublinie.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj