Komu zależy na rozpijaniu Polaków?
Prezentacja stanowiska Konferencji Episkopatu Polski przed klubami poselskimi w sprawie zapisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych umożliwiających handel piwem na stadionach piłkarskich, Warszawa, 17 marca 2009 r.
Ks. bp Tadeusz Bronakowski
Szanowne Panie, Szanowni Panowie!
Zacni Parlamentarzyści!
Spotykamy się dzisiaj, aby poruszyć ogromnie ważne zagadnienie życia społecznego i narodowego. Chcemy podjąć kwestię troski o trzeźwość, która w swej najgłębszej istocie jest troską o życie w wymiarze duchowym, psychicznym, fizycznym, a także społecznym. Wierzę, że pośród przedstawicieli społeczeństwa zobowiązanych mocą swojego powołania do troski o życie człowieka we wszystkich jego wymiarach, spotkam się z otwartością na stanowisko Konferencji Episkopatu Polski.
Synteza tego stanowiska zawarta została w Komunikacie z 347 Zebrania Plenarnego. Episkopat Polski z uznaniem przyjął informację o senackich poprawkach do ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Konferencja wyraziła nadzieję, iż Sejm RP przyjmie poprawki Senatu.
Trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć, iż nie jest to jedynie stanowisko Episkopatu, lecz także diecezjalnych duszpasterzy trzeźwości i duszpasterzy sportu z całej Polski. Swoje wątpliwości wyrażali również specjaliści w profilaktyce i leczeniu uzależnień. Duże zaniepokojenie okazywali także liczni rodzice, pedagodzy i wychowawcy zajmujący się na co dzień wychowywaniem młodzieży. Szczególnie wymowna jest również postawa stowarzyszeń skupiających kibiców, które również sprzeciwiają się handlowi piwem na stadionach sportowych.
Skoro sprzeciw wobec projektu jest tak szeroki, należy odważnie zapytać: komu zależy na tych przepisach? W uzasadnieniu do ustawy czytamy, iż wnioskodawcą jest Policja. Tymczasem pan minister Adam Rapacki podczas osobistej rozmowy w MSWiA zapewniał mnie, iż Policja nie jest zainteresowana tym konkretnym zapisem. Uzasadnienie informuje również o postulatach samorządów w tej sprawie. Pytamy zatem: które konkretnie jednostki samorządowe postulowały ten zapis? Czy samorządy, które ponoszą wiele porażek w egzekwowaniu zapisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, mają prawo wnosić o takie zmiany? Czy takie postulaty są w zgodzie z ustawodawstwem nakładającym na samorządy obowiązek podejmowania działań mających na celu profilaktykę, a nie propagowanie spożycia alkoholu? Kto tak naprawdę stoi za zapisami? Kto będzie czerpał korzyści z zapisów, za których konsekwencje może zapłacić całe społeczeństwo?
Argument 1: Zwiększenie dostępności alkoholu – zagrożenie nowymi ludzkimi dramatami
Zacni Państwo Posłowie!
Nie ma wątpliwości, iż umożliwienie handlu piwem na stadionach znacząco zwiększy dostępność alkoholu. Wiemy, że w Polsce w rozgrywkach ligowych regularnie uczestniczy kilkadziesiąt tysięcy kibiców. Czy chcemy wystawić tych ludzi na zagrożenie uzależnienia? Czy chcemy ryzykować, że do ogromnej rzeszy rodzin dotkniętych nieopisanym dramatem nałogu dołączy następnych kilka tysięcy rodzin?
Obserwujemy obecnie wyraźny wzrost liczby uzależnionych. Badania socjologiczne, takie jak ostatnia Diagnoza Społeczna, wskazują, iż liczba osób nadużywających alkoholu jest obecnie najwyższa od wielu lat. Czy chcemy wspierać ten zły proces?
W tej kwestii nie można jednak patrzeć tylko na niepokojące statystyki. One oddają pewien społeczny mechanizm, ale za każdą z tych cyfr stoi jednak człowiek ze swoim dramatem. Za tymi wykresami kryją się łzy, bezsilność, rozbicie rodzin, dramat dzieci, wstyd i przegrane życie. Kryje się cierpienie wielu tysięcy osób, o którym tak często słyszą kapłani podczas bolesnych spowiedzi. Jeżeli pesymistyczne statystyki, same w sobie niezwykle sugestywne, nie poruszają, to pamiętajmy, że one opisują tysiące ludzkich dramatów.
Nie waham się więc powiedzieć, iż przyczynienie się do choćby jednego nałogu więcej, do zranienia kolejnej rodziny lub skrzywdzenia choćby jednego dziecka obciąży sumienia i odpowiedzialność tych, którzy nie przeciwstawią się zagrożeniu.
Niech przestrogą będą słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który na Jasnej Górze pouczał: „Wszyscy znamy ten nałóg, który tak wiele nam zaszkodził w przeszłości, a który dzisiaj zdaje się znowu potęgować. Mówię więc do każdego i do każdej: (…) Nie wolno 'sprzedawać’ człowieka za zysk doraźny i niegodziwy, zdobywany na ludzkich słabościach i wadach! Nie wolno wykorzystywać i pogłębiać ludzkiej słabości! Nie wolno dopuszczać do degradacji człowieka, rodziny, społeczeństwa, gdy się za nie wzięło odpowiedzialność wobec historii!”.
Zapamiętajmy tę papieską naukę w trudnych czasach, w których się znaleźliśmy. Historia uczy, iż okresy kryzysu gospodarczego i wynikające z niego skutki sprzyjają nadużywaniu alkoholu i rozszerzaniu się patologii z tym związanych. Zastanówmy się zatem, czy warto w tym pełnym niepokojów okresie wprowadzać tak niebezpieczne przepisy.
Argument 2: Niebezpieczny wpływ na ludzi młodych
Szanowni Państwo!
Nowe przepisy stanowią wielk ie zagrożenie dla ludzi młodych. Na podstawie badań psychologicznych wiemy, iż najłatwiej uzależnić się przed 20. rokiem życia. Polskie doświadczenia pokazują także, iż najbardziej zagrożeni uzależnieniem są młodzi mężczyźni w wieku do 24 lat. Przecież to są właśnie najczęściej bywalcy stadionów!
Te regulacje doprowadzą do znacznego upowszechnienia czynników ryzyka zwiększających zagrożenie uzależnienia ludzi młodych od alkoholu. Dostęp do niego będzie zbyt łatwy. Wzmocni się również propagowanie proalkoholowych norm kulturowych oraz pozytywne nastawienie i oczekiwanie do efektów picia alkoholu. Jeszcze silniej zwiąże się piwo ze sferą wolnego czasu, relaksu oraz sportu. Innym efektem ustawy będzie ułatwienie i wzmocnienie działań promocyjnych browarów, np. sponsoringu Ekstraklasy oraz reklamy ambientowej na stadionach.
To tylko kilka z niebezpiecznych skutków proponowanych zapisów. W imię odpowiedzialności za ludzi młodych nie można do tego dopuścić. Nie chcemy przecież przechodzić do historii jako ci, którzy rozpijają młodych. Trawestując słowa Sługi Bożego Papieża Jana Pawła II, możemy powiedzieć: „Naród, który rozpija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”.
Argument 3: Związek między alkoholem a poziomem agresji i przestępczością
Zacni Słuchacze!
Jest również oczywiste, iż alkohol będzie silnym stymulatorem agresji na stadionach, a przez to przyczyni się do wzrostu przestępczości. Zdają sobie z tego sprawę pomysłodawcy ustawy, którzy mimo zapewnień o bezpieczeństwie zapisów przezornie zabraniają handlu podczas imprez podwyższonego ryzyka. Nie trzeba zresztą odwoływać się do badań, raportów policji i statystyk. Wystarczy spojrzeć na rany bezbronnych kilkuletnich dzieci, które trafiają do szpitali, po tym, jak pijani ojcowie lub konkubenci matek maltretują je z byle jakiego powodu.
Alkohol obniża samokontrolę, zwiększa ryzyko zachowań prowokacyjnych i agresywnych, zaburza rozsądną ocenę sytuacji. W połączeniu z innymi impulsami obecnymi na stadionach oraz działaniem mechanizmów psychospołecznych doprowadzi to do tragicznych skutków. I bez łatwo dostępnego alkoholu jest trudno opanować tłum kibiców. Niedawne derby Śląska w Chorzowie pokazują to aż nazbyt wymownie.
Nie przekonują również argumenty, iż ta ustawa przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa poprzez ucywilizowanie picia alkoholu, który i tak jest wnoszony na stadiony. Czy rzeczywiście państwo polskie nie potrafi zapewniać porządku publicznego inaczej niż przez wstydliwe kompromisy z pseudokibicami łamiącymi reguły?
Argument 4: Piwo to również niebezpieczny alkohol, wyzwania związane
z Euro 2012, powoływanie się na inne państwa
Szanowni Państwo!
Trzeba zwrócić uwagę także na inne aspekty proponowanych regulacji. Wielokrotnie pojawiały się głosy, które usprawiedliwiały nowe regulacje, wskazując, iż w ustawie chodzi jedynie o napoje poniżej pewnej zawartości alkoholu. Takie lekceważące podejście niesie wiele zagrożeń. Pozycjonuje bowiem w świadomości zbiorowej piwo, jako niegroźny napój chłodzący. Trzeba się temu przeciwstawić. Piwo, chociaż w mniejszych ilościach, zawiera jednak taki sam alkohol etylowy jak wódka. A zatem – tak samo uzależnia, tak samo wpływa na zachowania i stan zdrowia. Poprzez łagodne podejście do piwa w minionych latach jako społeczeństwo doprowadziliśmy do sytuacji, w której młodzież uzależnia się właśnie od piwa. O skutkach nierozważnego spożywania tego trunku niech świadczą tak powszechne wypowiedzi pijanych kierowców, którzy po spowodowaniu tragicznego wypadku na drodze tłumaczą się, że przecież wypili tylko kilka piw.
Trzeba także jasno stwierdzić, iż na stadionach praktycznie niemożliwe będzie egzekwowanie zakazu handlu osobom niepełnoletnim i nietrzeźwym. W naszym społeczeństwie ten przepis jest bardzo słabo egzekwowany w zwyczajnych, spokojnych warunkach codziennego handlu. Jak zatem będzie wyglądać sytuacja na stadionowych punktach, w których podczas przerwy pojawi się kilkuset czy kilka tysięcy młodych mężczyzn chcących kupić piwo? Jak będzie wyglądała kontrola dowodów tożsamości i stanu trzeźwości przez sprzedawców?
Nie ulegajmy też zbyt łatwo zapewnieniom, że podobne regulacje doskonale sprawdzają się w innych państwach oraz że są niezbędnym elementem przygotowań do organizacji Euro 2012. Przez wyrazisty kompleks peryferyjności polskiego społeczeństwa często bezkrytycznie przejmujemy wzorce z Zachodu. Umiejmy jednak dostrzec także zagrożenia i czarne strony rozwiązań występujących w Europie. Tym bardziej że Unia Europejska zaczyna dostrzegać pilną potrzebę stanowczej postawy wobec szerokiego lobbingu producentów alkoholu. Dowodem tego są chociażby ustalenia ubiegłorocznej konferencji zorganizowanej w Barcelonie.
Podsumowując, można powiedzieć, iż argumenty za utrzymaniem senackich poprawek absolutnie przeważają te nieliczne i wątpliwe, przeważnie biznesowe argumenty za ich odrzuceniem.
Zakończenie
Szanowni Państwo!
Serdecznie dziękuję za spotkanie, poświęcony mi czas i wysłuchanie stanowiska. Mam szczerą nadzieję, iż udało mi się zasiać w Państwa sercach i umysłach ziarno, które dzięki pogłębionej refleksji przyniesie owoc w postaci utrzymania senackich poprawek. Ufam, iż podejmą Państwo rozważną i słuszną decyzję, która będzie wyrazem troski o losy wielu Polaków, zwłaszcza tych młodych.
Wiemy, iż w naszej Ojczyźnie problemy związane z alkoholizmem są często przykrywane milczeniem i bierną akceptacją. W tej sytuacji szczególnie bulwersujące jest milczenie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Nie możemy się zgodzić z tą sytuacją. Wielka odpowiedzialność spoczywa w sposób szczególny na przedstawicielach instytucji państwowych odpowiedzialnych za kształt prawa. Niech więc pamiętają Państwo, że w centrum aktywności politycznej zawsze musi stać człowiek ze wszystkimi jego potrzebami. Bądźmy świadomi zagrożeń i umiejmy mądrze im zapobiegać. Przed nimi często ostrzegali nas wielcy duchowi przewodnicy Narodu Polskiego, Ojciec Święty Jan Paweł II, Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński i błogosławiony ksiądz Bronisław Markiewicz. Pamiętajmy więc, że „Polska będzie trzeźwa albo nie będzie jej wcale”.
To tylko trzej spośród całej rzeszy synów Kościoła, którzy od wieków podejmowali w Polsce troskę o trzeźwość. Trudno byłoby nawet wymienić wszystkich, którzy już za czasów zaborów wbrew wrogim władzom pracowali na rzecz trzeźwości polskiego Narodu. Kościół zawsze postrzegał bowiem trzeźwość nie tylko jako cnotę duchową, ale także jako jeden z niezbędnych warunków narodowej niepodległości i podmiotowości. Mam zatem nadzieję, iż zrozumieją Państwo również aktualne zaangażowanie Kościoła w tej kwestii.
Dlatego też ponownie jako przewodniczący Zespołu Apostolstwa Trzeźwości Konferencji Episkopatu Polski, w imieniu Konferencji Episkopatu Polski, wszystkich młodych ludzi, ich rodziców i wychowawców, licznych środowisk troszczących się o trzeźwość, grup kibiców i wszystkich ludzi świadomych swojej społecznej odpowiedzialności, najgoręcej proszę o utrzymanie senackich poprawek wykreślających z ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych zapisy umożliwiające handel alkoholem.
Na zakończenie zaś, jako mobilizację do osobistej refleksji, polecam krótki, aczkolwiek wymowny fragment jednej z książek francuskiego myśliciela Michela Quoista:
Był na środku ulicy;
Zataczając się, śpiewał na całe gardło, ochrypłym głosem nałogowego pijaka.
Ludzie odwracali się, zatrzymywali, bawili.
Nadszedł policjant, cicho, od tyłu.
Brutalnie chwycił go za ramię i zaprowadził na posterunek.
On śpiewał dalej,
Ludzie śmiali się.
Ja się nie śmiałem.
Pomyślałem, Panie, o żonie, która tego wieczoru będzie na próżno czekała.
Pomyślałem o wszystkich pijakach tego miasta,
o pijakach z szynków i barów,
o pijakach z salonów i prywatnych zabaw.
Pomyślałem o ich powrocie do domu.
o wystraszonych dzieciach,
o pustym portfelu,
o biciu,
o krzykach,
o płaczu,
o dzieciach, które się narodzą ze smrodliwych uścisków.
Rozciągnąłeś teraz, Panie, swoją noc nad miastem. I podczas gdy zawiązują się i rozwiązują dramaty, ludzie, którzy wzięli w obronę alkohol, którzy wyrabiają go, którzy go sprzedają, tej samej nocy usypiają spokojnie. Myślę o nich wszystkich i żal mi ich, bo wyrabiali i sprzedawali nędzę, bo wyrabiali i sprzedawali grzech.
Myślę o tych wszystkich, o wielkim tłumie tych, którzy pracują nad zniszczeniem, a nie nad budowaniem, nad upodleniem, a nie nad uszlachetnianiem, nad ogłupieniem, a nie nad rozwojem, nad poniżeniem, a nie nad wzrostem.
Myślę specjalnie, Panie, o tym mnóstwie ludzi, którzy pracują nad wojną, którzy aby wyżywić rodzinę, muszą pracować nad zatratą innych, którzy aby żyć, muszą przygotowywać śmierć.
Nie proszę Cię, Panie, byś ich wszystkich odsunął od ich pracy, bo to niemożliwe; Ale spraw, Panie, by sobie stawiali pytania, by nie spali spokojnie, by walczyli w tym nieuporządkowanym świecie, by byli zaczynem, by byli odkupicielami.
Dziękuję za uwagę. Szczęść Boże!
Tytuł pochodzi od redakcji
