Komu nie zależy na hucie?
Mimo że Huta Łaziska jest jednym z najpoważniejszych krajowych odbiorców energii
elektrycznej, mimo że zakład sąsiaduje z elektrownią, ciągle ma problemy z
dostawami energii. Cztery lata temu huta z powodu braku prądu stała pięć miesięcy,
obecnie nie pracuje już ponad dwa miesiące. Dziś zakład jest w gorszej sytuacji
finansowej; dłuższy przestój spowoduje, że nie stanie już na nogi. Pracę może
stracić około tysiąca osób. Zniknie też ostatni w tym rejonie Europy producent
żelazostopów. Za hutnikami święta, niestety – nie takie, o jakich marzyli.
Mimo dwumiesięcznego przestoju Huty Łaziska nadal nie ma kto zająć się egzekucją
prawa i doprowadzić do przywrócenia dostaw energii elektrycznej dla zakładu.
Codziennie zakład traci 300 tys. zł. Wkrótce może upaść. Od piątku, 7 kwietnia
br., siedmiu zdesperowanych pracowników Huty Łaziska prowadzi okupację śląskiego
urzędu wojewódzkiego, domagając się, by wojewoda podjął skuteczniejsze kroki
i doprowadził do przywrócenia dostaw energii dla huty. Hutnicy wychodzili już
też na ulice. Niestety, wojewoda wraz z prezesem Urzędu Regulacji Energetyki
dotąd nie potrafili podjąć skutecznych działań.
– Prezes URE Leszek Juchniewicz ceduje wszystkie uprawnienia na wojewodę, twierdzi,
że ten ma środki i możliwości interwencji. Wojewoda uważa, że wszelkie kompetencje
w tej sprawie leżą w gestii prezesa URE – powiedział nam Zbigniew Woźnica,
szef zakładowej "Solidarności". Dodaje, że wojewoda jest władny m.in.
przymusić Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny (dziś Vattenfall Distribution)
do wznowienia dostaw.
Zupełnie odmiennie cała sytuacja jest postrzegana przez wojewodę. W sporze
wypowiadały się już sądy różnych instancji. Sprawa dostaw energii po czterech
latach toczących się dotąd procesów sądowych została w końcu przekazana pod
egzekucję wojewody.
Ciągłe problemy z energią
Reakcją na kolejny w historii huty kryzys energetyczny było postanowienie prezesa
Urzędu Regulacji Energetyki, wydane w 2001 roku, zobowiązujące Górnośląski
Zakład Elektroenergetyczny do dostarczania energii, do czasu porozumienia
się stron, po stawce obowiązującej w tym okresie. Sprawa trafiła do sądu.
Zakładowi pozostającemu bez energii elektrycznej groziła upadłość. Wtedy
właściciel większościowy i zarząd zdecydowały się na zakup energii zastępczej.
Przez cztery lata huta kupowała energię prawie dwukrotnie drożej… z Konina,
mając za sąsiada elektrownię.
Dopiero 29 grudnia 2005 r. sąd apelacyjny orzekł, że GZE ma obowiązek dostarczania
energii elektrycznej do huty, zgodnie z umową z lipca 2001 roku, co wskazywał
w swojej decyzji prezes URE. Dostawy miały być realizowane do czasu zakończenia
sporów między firmami.
Odkąd pojawił się prawomocny wyrok sądu, huta nie może kupować droższej energii,
mając zapewnione tańsze jej źródło. W takiej sytuacji jej szefom mogłyby być
postawione zarzuty niegospodarności. Ponadto kupując droższą energię, GZE mógłby
uznać, że dostarczając prąd, wykonuje wyrok sądu. – Jesteśmy w podwójnej pułapce,
jesteśmy w pewnym sensie uwiązani prawnie – podkreślają hutnicy.
Tymczasem w lutym br. postanowienie prezesa URE z 2001 roku zostało zmienione
przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w ten sposób, że GZE ma obowiązek
dostarczać do Huty Łaziska prąd po aktualnych cenach taryfowych, a nie tych
z 2001 roku, z zastrzeżeniem wniesienia przez Hutę Łaziska pełnej przedpłaty.
Postanowienie zostało zaskarżone. W marcu br. zażalenia huty dwukrotnie oddalono.
Dodatkowo sąd uznał, iż zaskarżone postanowienie nie podlega wstrzymaniu z
mocy prawa.
Równocześnie GZE gotów jest wznowić dostawy prądu do huty po bieżących cenach
taryfowych. Dotąd dostawca swoje stanowisko wzmacniał pismem prezesa URE z
początku marca br., w którym potwierdzał on, że prąd powinien być dostarczany
po cenach taryfowych, a nie niemal dwukrotnie niższych, obowiązujących w 2001
roku. Przedstawiciele huty podkreślają, że nieprawomocny wyrok sądu niższej
instancji nie może negować tego, co zostało już prawomocnie rozstrzygnięte
w wyższej instancji.
Zadziwiające jest jednak to, że już pod koniec marca br., po protestach hutników,
prezes URE wydał polecenie nałożenia na GZE kary pieniężnej za naruszenie przepisów
polegające na nieprzestrzeganiu obowiązków wynikających z koncesji na przesyłanie
i dystrybucję energii elektrycznej oraz wstrzymaniu dostaw energii elektrycznej
dla Huty Łaziska w dniu 1 lutego 2006… A energii dla huty jak nie było, tak
nie ma…
Kto traci, kto zyska?
Efektem potyczek prawnych jest to, że od dwóch miesięcy zakład stoi, tracąc
300 tys. zł dziennie, a ludzie są bez pracy. Na święta hutnicy otrzymali
po 300 zł. Na kolejne wypłaty raczej nie mogą już liczyć. Pracownicy nie
widzą także przyszłości zakładu, obawiają się, że wkrótce staną się bezrobotni.
– Nie żądamy niczego więcej, jak wykonania wyroku sądowego. Czyli załączyć
hutę, zgodnie z umowami – podkreślają.
Hutnicy uważają, że są przedstawiani w niekorzystnym świetle. Wyjaśniają, że
nie żądają dostaw energii po niższych cenach na stałe, a tylko na czas trwania
sporu. – To może potrwać trzy miesiące, może trzy lata. W interesie GZE byłoby
zakończenie konfliktu. Zakład przyjął jednak inną taktykę. Wydłużany jest czas
postoju huty, czyli GZE skraca czas, w którym miałby przesyłać hucie tańszą
energię. Kiedy spory się skończą, nastąpią mediacje i energię będziemy kupować
po nowych cenach – powiedział Zbigniew Woźnica.
Hutnicy nie mają pomysłu, jak przekonać decydentów do skutecznych działań w
kierunku załączenia huty. Gotowi są zablokować pół województwa. – Nie wiemy,
co będzie dalej. Boję się takiej sytuacji, że porządku w Łaziskach Górnych
będzie musiało pilnować wojsko. Zakład w lepszej kondycji był cztery lata temu.
Wówczas nie pracował pięć miesięcy. Dziś jest w stanie wytrzymać może jeszcze
miesiąc przestoju. Mamy nadzieję, że w ciągu dwóch, trzech tygodni sprawy się
rozwiążą – dodaje Woźnica.
Hutnicy dziwią się, jak w państwie prawa przyzwala się na niewykonywanie prawomocnych
postanowień sądowych. Chcą, by sprawą zajęli się najwyżsi urzędnicy państwowi.
– Na przykładzie Huty Łaziska można zobaczyć, jak kapitał zagraniczny nie stosuje
się do polskiego prawa. Wojewoda dwa razy nałożył na GZE karę grzywny w wysokości
25 tys. zł. Oni publicznie oświadczyli, że nie zapłacą – twierdzą.
Pracownicy podkreślają, iż dostawca, sprzedając hucie energię po 67 zł za kWh
(kilowatogodzinę), nie jest narażony na straty. Dają przykłady, że energia
sprzedawana jest nawet o 7 zł taniej. – Nieprawdą jest, że dostarczając nam
prąd po 67 zł, musieliby dopłacać, że groziłaby im upadłość – mówią.
Hutnicy obawiają się, że problemy energetyczne huty to próba wyeliminowania
konkurencji z rynku żelazostopów. Huta Łaziska jest ostatnim producentem żelazostopów
w Europie Środkowo-Wschodniej. W grze pozostali jedynie Szwedzi i Norwedzy…
Na rynku polskim dominują Norwedzy, głównym rynkiem zbytu są Niemcy. W hucie
i spółkach kooperujących pracuje w sumie około tysiąca osób. Huta jest jednym
z największych odbiorców energii w Polsce – do funkcjonowania potrzebuje około
1 proc. krajowego jej zużycia.
Marcin Austyn
