Klucze do mieszkania

W najbliższych dniach pani Katarzyna Druzicka otrzyma klucze do
mieszkania – dowiedział się „Nasz Dziennik”. Mieszkanie dla niej i dla jej córki
Natalki znalazła gmina Stare Babice. To ładny i zadbany pokój z łazienką i
aneksem kuchennym. Termin rozprawy o przywrócenie pani Katarzynie pełni praw
rodzicielskich został natomiast odroczony do 13 kwietnia – ze względu na nie do
końca jeszcze ustabilizowaną sytuację mieszkaniową, a przede wszystkim z uwagi
na dobro Natalki, która w tym roku kończy naukę w jednej z warszawskich szkół
podstawowych.

Marcin Klimek, kierownik referatu komunalnego Urzędu Gminy Stare Babice,
zaznacza, że niezbędne procedury formalne zostały już prawie dopełnione. Jeszcze
w tym tygodniu gmina ma się umówić z panią Katarzyną Druzicką na podpisanie
umowy.
Gminie szybko i sprawnie udało się znaleźć osobę gotową wynająć
mieszkanie, które następnie można będzie udostępnić pani Katarzynie i jej córce
jako lokal socjalny. Należało jednak dopełnić wszelkich formalności, m.in. radni
musieli przyjąć stosowną uchwałę, ponieważ lokal nie pochodzi z zasobów
komunalnych Starych Babic. Jak zapewnia Marcin Klimek, wszystko jest na jak
najlepszej drodze – przygotowano już odpowiednią umowę, która została
zaakceptowana przez prawnika. Teraz musi ona zostać podpisana przez panią
Druzicką, osobę wynajmującą oraz gminę. – Przypuszczam, że w ciągu tygodnia,
najdalej dwóch wszystko będzie sfinalizowane – zapowiada Klimek.
Wygląda więc
na to, że znikają ostatnie przeszkody, by po dziewięciu latach rozłąki Natalia
mogła wreszcie wrócić z domu dziecka do matki. Decyzję co do powrotu dziewczynki
Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Pruszkowie planował podjąć już
26 stycznia, warunkiem było jednak przedstawienie informacji na temat lokalu, do
którego pani Druzicka mogłaby się wprowadzić wraz z 12-letnią córką. Sąd chciał
się upewnić, że będzie on dla tej rodziny odpowiedni. Jednak z powodu nagłego
ataku zimy, który sparaliżował komunikację, pani Katarzyna nie mogła tego dnia
na czas dotrzeć do Pruszkowa. Zapadła decyzja o kolejnym odroczeniu rozprawy.
Tym razem do 13 kwietnia.
Sama matka była zdziwiona tym terminem. –
Otrzymałam już pisemne wezwanie na rozprawę, nie ma tam jednak żadnego
uzasadnienia, dlaczego odbędzie się dopiero w kwietniu. Dzwoniłam do
sekretariatu, jednak nikt tam nie potrafił mi odpowiedzieć na to pytanie – mówi
pani Katarzyna Druzicka.
Wiceprezes sądu Danuta Grunwald rozwiewa te
wątpliwości. Mówi, że od przewodniczącej Wydziału Rodzinnego i Nieletnich sędzi
Bożeny Kusierowskiej dowiedziała się, że data ostatecznej rozprawy została
wyznaczona na kwiecień ze względu na informację z Urzędu Gminy Stare Babice, iż
pani Katarzyna mieszkanie ma otrzymać w marcu. – Sytuacja mieszkaniowa przed
wydaniem rozstrzygnięcia musi być ustabilizowana i sprawdzona przez sąd, czyli
pani Druzicka musi już mieć ten lokal – wyjaśnia sędzia Grunwald.
Dodaje
zarazem, że równie istotna jest kwestia szkoły Natalii, która uczy się już w
szóstej klasie. Zarówno sędzia, kuratorzy, dyrekcja domu dziecka, jak i sama
matka byli zgodni co do tego, że do końca roku szkolnego dziewczynka powinna –
także ze względu na odległość – pozostać w szkole, do której uczęszcza obecnie,
w pobliżu placówki. Gdyby decyzja o powrocie Natalii do mamy już zapadła, to
byłby kłopot z kwestią ukończenia szkoły w dotychczasowym miejscu. – Z
informacji pani przewodniczącej Kusierowskiej wynika, że nie ma żadnych
pretensji ze strony pani Druzickiej z powodu ustalenia tak późnego terminu, gdyż
jest to dostosowane do całej sytuacji tej sprawy – do kwestii mieszkania i do
kwestii szkoły tego dziecka – konkluduje sędzia Grunwald.
Pani Katarzyna
Druzicka z podwarszawskich Starych Babic od dziewięciu lat bezskutecznie zabiega
o odzyskanie córki. Natalia przebywa w domu dziecka w Warszawie Płudach od 2000
roku. Sąd Rejonowy w Pruszkowie, opierając się na sprawozdaniach kuratora,
uznał, że pracując w charakterze sprzątaczki w godz. 17.00-21.00, matka nie może
zapewnić dziecku należytej opieki, i odebrał jej dziecko, gdy miało trzy lata.
Pracownicy placówki, w której przebywa dziewczynka, wspierają panią Katarzynę w
staraniach o odzyskanie dziecka. Z opinii dyrekcji wynika, że jest ona matką,
„która bardzo interesuje się i zajmuje swoją córką, a także ma z nią stały
kontakt”.

Maria S. Jasita

drukuj