Klimat do zagospodarowania

Zmiany klimatu – Konwencja Klimatyczna i Protokół z Kioto, czyli co każdy wiedzieć powinien przed 14. Konferencją Stron Konwencji Klimatycznej w Poznaniu, która odbędzie się w dniach 1-12 grudnia 2008 roku



Konwencja Klimatyczna jest z jednej strony szansą dla zrównoważonego rozwoju świata, ale i szansą dla rozwoju gospodarczego Polski. Jest szansą, lecz wymaga dokładnej analizy ekonomicznej, a następnie przyjęcia odpowiedniej długoterminowej strategii rozwoju gospodarczego państwa. Wymaga również promocji polskich osiągnięć na arenie międzynarodowej. Związane to musi być z kolei z istnieniem sprawnej i dbającej o polskie interesy dyplomacji, wspartej dobrym, efektywnym systemem bankowym, traktującym ochronę środowiska jako dział wybitnie gospodarczy.

Według wielu naukowców, wzrost zawartości dwutlenku węgla w atmosferze ziemskiej, będący efektem spalania węgla skumulowanego w pokładach węgla kamiennego, brunatnego, torfu, ropy naftowej, gazu i drewna, jest przyczyną niekorzystnych zmian klimatycznych. Zwiększająca się zawartość CO2, poprzez tworzenie warstwy izolacyjnej wokół kuli ziemskiej, przyczynia się według nich do ocieplenia klimatu. Skutkiem tego jest topnienie lodowców, co z kolei ma powodować podwyższanie się poziomu wód w morzach i oceanach i stanowić zagrożenie powodziowe dla ludzi mieszkających na wybrzeżach i wyspach. Według zwolenników tej koncepcji, zmieniają się również kierunki prądów morskich i siła wiatrów. W różnych rejonach świata dochodzi do katastrof spowodowanych przez powodzie, huragany i susze. Setki tysięcy osób ginie, odnosi rany, traci dobytek i dach nad głową. Skutki anomalii pogodowych dotykają głównie ludzi najuboższych, którzy czasem, nie mając wyboru, mieszkają na zalewanych równinach, niestabilnych zboczach gór i w niebezpiecznych budynkach. Straty gospodarcze spowodowane katastrofami środowiskowymi sięgają wielu miliardów dolarów.

Należy jednak w tym miejscu zaznaczyć, że pojawiają się na ten temat również zdania odrębne zgłaszane przez szereg naukowców. Uważają oni, że występujące na świecie zarówno zmiany klimatyczne, jak i anomalie są zjawiskiem naturalnym. Przykładowo w Europie Środkowej proces cofania się ostatniego zlodowacenia rozpoczął się kilkanaście tysięcy lat temu i w tym okresie wystąpiło zarówno znaczne ocieplenie (10 tysięcy lat temu), jak i oziębienie (8 tysięcy lat temu) i nie miało to żadnego związku z działalnością człowieka.


Konwencja Klimatyczna


Pomijając, kto ma rację, ważne jest, że wolą polityczną większości rządów i parlamentów świata została wprowadzona w życie Ramowa Konwencja Klimatyczna ONZ. Podstawowym jej celem było doprowadzenie do ustabilizowania koncentracji gazów cieplarnianych (głównie CO2) w atmosferze na poziomie, który według pierwszej wymienionej powyżej grupy zwolenników zapobiegałby niebezpiecznej antropogenicznej ingerencji w system klimatyczny kuli ziemskiej.

Emisja gazów cieplarnianych zależy od stanu rozwoju gospodarczego. W latach 90. wśród państw wysoko rozwiniętych największą ilość gazów cieplarnianych emitowały Stany Zjednoczone (36 proc.). Polska ze swoim 3-procentowym udziałem zajmowała 7. miejsce kolejno po takich potęgach gospodarczych, jak: Japonia, Niemcy, Anglia, Rosja i Kanada. Obniżenie emisji gazów cieplarnianych, przy konieczności dalszego rozwoju gospodarczego, może być osiągnięte przez zastosowanie nowych technologii, bardziej wydajnych źródeł energii i zwiększenie roli naturalnych pochłaniaczy, do których należy zaliczyć między innymi lasy.

Konwencję ratyfikowały prawie wszystkie państwa świata. Są one podzielone na dwie grupy: 36 państw (stron) rozwiniętych gospodarczo, zawartych w Aneksie I, oraz pozostałe państwa (strony) rozwijające się. W grupie państw rozwiniętych (Aneks I) znajduje się 25 państw wysoko rozwiniętych tworzących Aneks II oraz 11 państw będących w procesie przechodzenia do gospodarki rynkowej, w tym Polska. W myśl Konwencji strony-państwa rozwinięte, szczególnie wchodzące w skład stron Aneksu II, są odpowiedzialne za obniżenie i stabilizację emisji gazów cieplarnianych w skali globalnej przy równoczesnym zobowiązaniu się do prowadzenia takiego międzynarodowego systemu ekonomicznego, który ma prowadzić do zrównoważonego wzrostu gospodarczego i rozwoju wszystkich stron, a w szczególności stron-państw rozwijających się.


Protokół z Kioto


Z uwagi na to, iż Konwencja ma charakter ramowy (mało precyzyjny), rozpoczęto prace nad jej skonkretyzowaniem. W 1997 roku udało się stworzyć w Kioto (Japonia) na kolejnej, trzeciej Konferencji Stron protokół zwany następnie Protokołem z Kioto, jako dodatkowe porozumienie do Konwencji.

Protokół ten zobowiązuje strony wymienione w Aneksie I Konwencji do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych średnio o 5,2 proc. w latach 2008-2012 w stosunku do roku bazowego, którym jest rok 1990. Polsce udało się wynegocjować rok 1988 jako rok bazowy i ma ona emitować w latach 2008-2012 o 6 proc. mniej gazów cieplarnianych. Protokół dopuszcza stosowanie tzw. mechanizmów elastyczności, które mają ułatwić stronom wywiązanie się z zobowiązań redukcji. Są nimi: handel emisjami, wspólna realizacja przedsięwzięć oraz mechanizmy czystego rozwoju. Handel emisjami dozwolony jest między krajami Aneksu I, dopuszcza się w ramach tego mechanizmu sprzedaż nadwyżek redukcyjnych na rynku międzynarodowym. Kraj swoją redukcję powyżej ustalonej normy może odsprzedać krajowi, który nie spełnił warunków redukcji.

Wspólna realizacja przedsięwzięć dotyczy również krajów Aneksu I i umożliwia finansowanie modernizacji efektywnych ekonomicznie projektów inwestycyjnych przez jeden kraj w drugim kraju, dzieląc uzyskaną redukcję między siebie i dopisując to do swoich limitów redukcji.

Mechanizm czystego rozwoju to wspólna realizacja projektów między krajami Aneksu I a krajami rozwijającymi się, której celem jest obniżka emisji w krajach rozwijających się poprzez zastosowanie najnowszych technologii.

Uzysk w redukcji byłby również wliczany do limitów państwa inwestującego. Jak wspomniano poprzednio, oprócz wymienionych powyżej mechanizmów dopuszczalnym działaniem mogącym obniżyć zawartość dwutlenku węgla w atmosferze może być zwiększenie naturalnego pochłaniania gazów cieplarnianych z atmosfery, między innymi poprzez zalesianie.


Konwencja gospodarcza dla środowiska


Przedstawione powyżej mechanizmy wydają się wyraźnie wskazywać, że Protokół z Kioto, a więc i Konwencja Klimatyczna, mimo że kojarzone są z ochroną środowiska, tak naprawdę stanowią czystą konwencję gospodarczą, ingerującą mocno w interesy poszczególnych państw. Z tych też powodów jest ona niezwykle trudna do negocjacji, a budowa kompromisu obowiązująca w ONZ wymaga dużego zrozumienia interesów wszystkich zainteresowanych stron.

Protokół z Kioto wszedł w życie, gdyż zgodnie z zasadami ratyfikowało go ponad 55 państw stron Konwencji, w tym państwa Aneksu I, których emisja stanowiła ponad 55 proc. łącznej emisji gazów cieplarnianych państw Aneksu I na poziomie roku bazowego. Polska jako jedno z niewielu państw (stron) Aneksu I Konwencji Klimatycznej wypełnia postanowienia Konwencji i według wszelkich prognoz wypełni z nawiązką założenia Protokołu z Kioto. Według stanu na rok 2005 Polska w stosunku do roku bazowego obniżyła emisję gazów cieplarnianych o 32 proc., dokonując równocześnie w tym czasie wzrostu gospodarczego o ponad 60 procent. Z punktu widzenia Konwencji Klimatycznej i Protokołu z Kioto jesteśmy więc w bardzo korzystnej sytuacji w porównaniu z innymi państwami rozwiniętymi. Możemy sprzedawać nadwyżki redukcji emisji na rynku międzynarodowym, możemy uczestniczyć we wspólnych przedsięwzięciach, importując najnowsze technologie, możemy w końcu zużyć osiągniętą redukcję do szybkiego rozwoju gospodarczego, podwyższając produkcję. Możemy także być aktywni w mechanizmach czystego rozwoju, eksportując polską myśl technologiczną do państw rozwijających się.

Wart podkreślenia jest fakt, że w tym samym czasie, gdy Polska dokonała tak dużej redukcji emisji gazów cieplarnianych, państwa starej Piętnastki dokonały tej redukcji na poziomie zaledwie około 1 procenta. Wart podkreślenia jest również fakt, że te państwa starej Piętnastki, które otrzymały środki pomocowe z Komisji Europejskiej, zwiększyły wydatnie emisję gazów cieplarnianych do atmosfery w stosunku do roku bazowego o kilkadziesiąt procent, czego najlepszym przykładem jest Hiszpania (47,9 proc.), Portugalia (41 proc.), Grecja (23,9 proc.) i Irlandia (22,7 proc.).

W tej konkretnej sytuacji największym zaskoczeniem było to, że w

II KPRU (Krajowy Plan Uprawnień do Emisji) Komisja Europejska przyznała Polsce limit emisji na lata 2008-2012 na poziomie 208,5 mln ton rocznie, podczas gdy potrzeby nasze wynoszą 284 mln ton. Dostaliśmy środki pomocowe i hamulec w postaci przydziału emisji. Chcąc produkować, musimy dokupić to, co zaoszczędziliśmy, za niebagatelną sumę. Przewiduje się, że w roku bieżącym 1 tona CO2 w systemie europejskiego handlu emisjami będzie kosztowała w granicach 20 euro. W tej sytuacji rząd Jarosława Kaczyńskiego, widząc ewidentną krzywdę dla gospodarki polskiej, na wniosek ministra środowiska odwołał się od tej decyzji i pozwał Komisję Europejską do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z prośbą o szybką ścieżkę postępowania. Dziwi więc stanowisko obecnego rządu, zaprezentowane w Sejmie przez obecnego ministra środowiska, że należy zgodzić się z decyzją Komisji Europejskiej, gdyż zmiany klimatu są tak ważne, iż należy im przeciwdziałać, obniżając solidarnie emisję CO2 w UE. Nic bardziej złudnego. Polska, dokonując wielkiego wysiłku w latach poprzednich, ma teraz solidarnie dzielić się swoim sukcesem z krajami, które nie bacząc na zobowiązania wynikające z Protokołu z Kioto, dokonały bezkosztowego wzrostu emisji i tym samym dużego skoku w rozwoju gospodarczym. I jeszcze jedna sprawa. Kilkadziesiąt milionów ton CO2 nie znaczy nic z punktu widzenia zmian klimatu nie tylko w skali świata, ale i Europy, podczas gdy dla gospodarki polskiej to wydatny wzrost kosztów produkcji. Ewidentnym przykładem tego będzie planowany wzrost cen energii elektrycznej o kilkanaście procent już w tym roku.


Zalesianie a rozwój polskiej wsi


Innym aspektem, który warto rozważyć, jest szansa, jaką stwarzają Konwencja Klimatyczna i Protokół z Kioto dla rozwoju wsi polskiej, wsi o tak ogromnych zasługach dla naszego kraju. Wsi, która ponosząc koszty transformacji, staje się relatywnie coraz biedniejsza, charakteryzuje się dużym bezrobociem i coraz gorszą strukturą wykształcenia. Wsi, która zawsze była ostoją polskiej tradycji i kultury, a której wraz z rozwojem gospodarczym coraz głośniej wmawia się, że jest ciężarem, zapominając równocześnie o długu, jaki wobec niej zaciągnięto. Tą szansą dla wsi wydaje się ostatni z mechanizmów, jakim jest pochłanianie węgla z atmosfery poprzez zalesianie. To na polskiej wsi mamy ponad 2 miliony hektarów ubogich gleb, niegwarantujących obecnie opłacalności produkcji rolnej. Według specjalistów, każdy hektar takiej gleby jest w stanie pochłonąć po zalesieniu zarówno przez glebę, jak i drzewostan od 10 do 14 ton CO2 na rok przez 100 lat. Jak wspomniano, tona CO2 to około 20 euro. Z zalesiania można by uzyskać od 200 do 280 euro z hektara w ciągu roku. Ocenia się, że uprawa leśna o powierzchni 10 ha mogłaby być poważnym wspomożeniem dla utrzymania jednej rodziny, gwarantując jej tym samym nie tylko szansę przetrwania, ale i dalszego rozwoju. Pochłanianie CO2 przez gleby powodowałoby z jednej strony ich regenerację, a z drugiej trwale obniżałoby koncentrację tego gazu w atmosferze. Produkcja drewna zaś stymulowałaby z jednej strony odnawialne źródła energii, a z drugiej eliminowała energochłonne materiały budowlane stymulujące emisję CO2 do atmosfery na rzecz przyjaznego człowiekowi materiału budowlanego, jakim jest drewno. Zalesianie ubogich gleb rolnych stworzyłoby więc stanowiska pracy, przyczyniając się do zmniejszenia bezrobocia, chroniłoby i podnosiło dalej jakość naszych przebogatych i unikalnych zasobów przyrodniczych, pomnażając równocześnie odnawialne zasoby energetyczne w postaci drewna. Byłoby również wspomożeniem rozpoczynającego się w Polsce, a tak wyraźnie istniejącego w krajach wysoko rozwiniętych procesu emigracji bogatych ludzi z miast na wieś. Ludzi, dla których niezbędne będzie korzystanie zarówno z usług, jak i lokalnej produkcji rolnej. Szansą na sprawne wprowadzenie w życie powyżej prezentowanej koncepcji zalesiania gleb rolnych wydają się Lasy Państwowe sprawujące nadzór nad powierzchnią ponad 8 mln hektarów. Dzięki odpowiedniemu scentralizowanemu zarządzaniu w krótkim czasie są w stanie przestawić gospodarkę leśną na bardziej intensywną regenerację środowiska leśnego, intensyfikując akumulację węgla poprzez np. podwyższenie wieku wycinanych drzewostanów czy też wprowadzanie gatunków liściastych do istniejących drzewostanów iglastych. Z kolei dzięki możliwości wiarygodnej inwentaryzacji wzrostu zasobów węgla w Lasach Państwowych, wykorzystując istniejący tam sprawny system finansowania, istnieje możliwość włączenia lasów w system handlu emisjami, oferując jednostki pochłoniętego CO2 tym, którzy go emitują. Uzyskane środki mogłyby być użyteczne w okresie początkowym do finansowania zalesiania prywatnych gleb porolnych. Istniejące polskie lasy państwowe wydają się więc szansą dla polskiej wsi, i to z tego powodu winniśmy bronić ich obecnego statusu. Przy obecnym scentralizowanym zarządzaniu mogą bowiem pełnić nie tylko rolę środowiskotwórczą, ale być również stymulatorem rozwoju gospodarczego terenów niezurbanizowanych.


Miejsce Polski w polityce klimatycznej


W celu wykorzystania unikalnej sytuacji polskiego leśnictwa i szansy, jaką stwarzają Konwencja Klimatyczna i Protokół z Kioto, rząd PiS przesłał do parlamentu projekt ustawy opracowanej przez ministra środowiska, włączającej pochłanianie przez lasy do systemu handlu emisjami. Niestety, obecny rząd wycofał się z prac nad tą ustawą, nie włączając nawet tego tematu do instrukcji wyjazdowej na 13. Konferencję Stron Konwencji Klimatycznej na Bali (Indonezja) w grudniu 2007 roku. Nie włączono tematu, który stał się w ciągu ostatnich dwóch lat typową domeną Polski. Nie zabroniono tego, mimo że zrównoważone leśnictwo traktowane było tam jako jeden z najbardziej efektywnych czynników łagodzenia zmian klimatu i ochrony bioróżnorodności.

Nie włączono w końcu tego tematu, mimo że w dniach 5-7 listopada 2007 roku odbyła się w Warszawie 5. Konferencja Ministerialnego Procesu Ochrony Lasów w Europie, w której uczestniczyły zarówno osoby odpowiedzialne za politykę leśną z 41 państw Europy i 6 państw świata, jak i osoby reprezentujące najważniejsze organizacje związane ze zrównoważonym rozwojem świata i finansami, łącznie z Bankiem Światowym. Nie włączono w końcu tego tematu, mimo że konferencję otwierał polski prezydent Lech Kaczyński, a na zakończenie przyjęto jednogłośnie dwie rezolucje związane z łagodzeniem klimatu, mianowicie „Las, Drewno i Energia” oraz „Las i Woda”, rezolucje tak mocno wpisane w idee obrad na COP 13 na Bali.

A skoro jesteśmy przy Bali, to właśnie tam miały się sfinalizować dwa lata aktywności rządu PiS w zakresie promocji Polski na forum międzynarodowym, to tam miano pokazać, że Polska mimo wielu problemów jest krajem sukcesu w zakresie zrównoważonego rozwoju, liczącym się zarówno w Unii Europejskiej, jak i na świecie, i jest jednym z państw aktywnie działających w zakresie kreowania polityki klimatycznej świata po roku 2012. To dlatego Polska tak mocno zabiegała o organizację 14. Konferencji Stron w Poznaniu, ogłaszając pretendowanie do tej funkcji podczas 12. Konferencji Stron w 2006 roku w Nairobi (Kenia). Według informacji obecnego ministra środowiska: „W 13. sesji na Bali uczestniczyło przeszło 10 tysięcy uczestników ze 188 państw-stron Konwencji i Protokołu z Kioto, 3 państwa wystąpiły w roli obserwatorów. Ponadto obecni byli przedstawiciele 39 agencji i instytucji Narodów Zjednoczonych oraz przedstawiciele 17 wyspecjalizowanych agencji międzynarodowych, 32 organizacji międzyrządowych, 338 pozarządowych organizacji międzyrządowych, 442 agencji prasowych, telewizyjnych i innych mediów. Odbyło się przeszło 120 imprez towarzyszących”.

Średnio więc delegacja jednego państwa składała się z ponad 50 osób, a każda z delegacji reprezentowana była również średnio przez 2,3 agencje związane ze środkami masowego przekazu. Według obecnego ministra środowiska, Polska delegacja liczyła kilkanaście osób i nie wspomina się, aby w jej skład wchodził przedstawiciel polskich środków masowego przekazu. Dziwne to, szczególnie w świetle tego, że byliśmy przecież oficjalnym pretendentem do objęcia prezydentury tej najważniejszej konwencji gospodarczej świata i mieliśmy tam rzeczywiście wiele do powiedzenia. Dziwne to, tym bardziej że poprzedni minister środowiska ustalił skład delegacji na ponad 50 osób mających uczestniczyć w negocjacjach i wszystkich posiedzeniach formalnych i nieformalnych celem zarówno prezentacji stanowiska Polski, jak i zdobycia wiedzy co do stanowiska maksymalnej liczby państw-stron. Było to niezwykle ważne, gdyż Polska, obejmując prezydenturę, miała być głównym negocjatorem przez rok w sprawie założeń polityki klimatycznej świata po roku 2012, a więc po wygaśnięciu Protokołu z Kioto. Chodziło więc nie tylko o promocję Polski jako organizatora COP 14, ale i o zaproponowanie w Poznaniu koncepcji zrównoważonego rozwoju świata, która mogłaby być przyjęta przez większość państw, w tym również największe państwa spoza Aneksu I.

Dziwne to, tym bardziej że koncepcja ta tak mocno została zaatakowana przez polskojęzyczne środki masowego przekazu sugerujące, że poprzedni minister organizuje sobie wycieczkę na Bali. Być może, iż najbardziej odpowiednim scenariuszem dla tej prasy jest to, że w Poznaniu rola Polski ograniczy się do (cytuję w skrócie fragment pisma ministra): „zapewnienia: pomieszczeń konferencyjnych (…), wszelkich mediów (…), kompleksowej obsługi uczestników (…), dogodnego dojazdu (…), okolicznościowego przyjęcia dla wszystkich uczestników oraz lunchów dla ministrów (…), pokrycie wszystkich kosztów związanych z uczestnictwem przedstawicieli Sekretariatu (…), itp.”. Jest to niezwykle ważne i wierzę, że potrafimy to zrobić, ale cel organizacji tej konferencji w Polsce, przynajmniej według rządu PiS, był zdecydowanie głębszy.

Podsumowując, należy stwierdzić, że Konwencja Klimatyczna jest z jednej strony szansą dla zrównoważonego rozwoju świata, ale i szansą dla rozwoju gospodarczego Polski. Jest szansą, ale wymaga ona dokładnej analizy ekonomicznej, a następnie przyjęcia odpowiedniej długoterminowej strategii rozwoju gospodarczego państwa. Wymaga również promocji polskich osiągnięć na arenie międzynarodowej. Związane musi być to z kolei z istnieniem sprawnej i dbającej o polskie interesy dyplomacji, wspartej dobrym, efektywnym systemem bankowym, traktującym ochronę środowiska jako dział wybitnie gospodarczy. 14. Konferencja Stron Konwencji Klimatycznej w Poznaniu może zakończyć się sukcesem, ale musimy reprezentować tam akceptowalną wizję dalszego rozwoju świata, gdzie ewidentne sukcesy Polski muszą być widoczne. Potrzebna jest tu wiedza i zamiast kompleksów poczucie własnej wartości, i to powinien również wiedzieć każdy obywatel naszego kraju.


prof. dr hab. Jan Szyszko

Autor jest posłem na Sejm RP (PiS), kierownikiem Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW i prezesem zarządu Stowarzyszenia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski. Pełnił funkcję ministra ochrony środowiska w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczącego

5. Ramowej Konferencji Stron Konwencji Klimatycznej w Bonn w 1999 r.

drukuj