Kamiński szefem IPN
Sejm powołał wczoraj dr. Łukasza Kamińskiego na stanowisko nowego prezesa
Instytutu Pamięci Narodowej. Jego pozycja nie będzie już tak silna jak
poprzednika. – By być w IPN, trzeba mieć silny charakter – powiedział po
głosowaniach Jarosław Kaczyński. Testem intencji Kamińskiego będą na pewno jego
pierwsze decyzje.
Rozstrzygnięcie Sejmu musi jeszcze zaakceptować Senat. Będzie to jednak
formalność, ponieważ nominację na ten ważny urząd poparła silna większość
sejmowa. Za Kamińskim opowiedziało się 372 posłów; tylko ośmiu było przeciw, SLD
nie wziął udziału w głosowaniu. Podobnie jak w przypadku wyboru Janusza Kurtyki
w 2005 roku jego następcę wybrała większość złożona z posłów PO i PiS, a także
PSL i PJN.
– Po owocach ich poznacie, zobaczymy. Mam dobrą opinię na jego temat i dlatego
uzyskał nasze poparcie – skomentował wybór Kamińskiego prezes PiS Jarosław
Kaczyński. Podkreślał jednak, że by być szefem Instytutu, trzeba mieć twardy
charakter. – Być niezależnym w IPN, to być silnym i dążyć do tego, żeby cała
prawda była ukazywana – mówił. Jaki będzie nowy szef IPN, pokaże więc czas.
Na razie nowy prezes stara się dyplomatycznie nie zajmować wyraźnego stanowiska.
– To wielkie wyzwanie. Dostałem mandat zaufania od Sejmu RP. Myślę, że moja
służba na rzecz państwa polskiego dowiedzie, że tego zaufania nie zawiodę –
oświadczył tuż po głosowaniu. Zapowiedział, że na początku zajmie się sprawami
organizacyjnymi niezbędnymi do tego, by Instytut sprawnie funkcjonował. Według
niego, należy uprościć procedury w pionie archiwalnym, przyspieszyć prace pionu
lustracyjnego oraz zintensyfikować prace pionu edukacyjno-badawczego. – Chcę
położyć nacisk na otwartość IPN, także na głosy krytyki, których nie należy z
góry odrzucać i warto je rozważyć – tłumaczył.
A jak wybór oceniają pracownicy Instytutu? Nikt nie chce i nie może się
wypowiadać oficjalnie. Jedno jest pewne, nie doszło do wariantu najbardziej
niebezpiecznego, a więc przejęcia instytucji przez Andrzeja Friszkego, którego
kandydatura była przez pewien czas brana pod uwagę i mogła liczyć na wsparcie
prezydenta.
– Na pewno nie jest to człowiek pokroju Janusza Kurtyki czy Jana Żaryna. Jest
jednak oceniany jako świetny historyk, profesjonalista i co najważniejsze –
osoba, która wywodzi się z IPN, a więc zna jego problemy, których w ostatnim
roku bardzo wiele narosło – mówi jeden z pracowników warszawskiego oddziału
Instytutu. Pierwszym z brzegu jest zniszczenie przez dotychczasowych nadzorców
IPN systemu dystrybucji i kolportażu tysięcy wydawnictw. Kamiński już wczoraj
mówił o tym, że uporządkowanie tej sprawy jest jednym z kluczowych problemów. –
To człowiek, na którego duży wpływ wywarł Antoni Dudek. Pewnym niepokojącym
sygnałem było jednak ulegnięcie presji mediów i przyznanie się, że nie powinien
komentować wydanej przez IPN książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka
o związkach Wałęsy z SB w latach 70. – dodaje jeden z pracowników Biura Edukacji
Publicznej. Wszyscy podkreślają, że nowemu szefowi należy dać szansę i czekać na
decyzje, które będzie podejmował.
Sprawa kandydatury Kamińskiego rozstrzygnęła się we wtorek, kiedy Rada IPN
wskazała go spośród grona czterech uczestników konkursu na prezesa. Gdyby tego
kandydata odrzucono, Rada musiałaby rozpisać nowy konkurs. Łukasz Kamiński jest
doktorem historii i absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego. W IPN pracuje od
2000 r., a dotychczas pełnił funkcję szefa Biura Edukacji Publicznej IPN. Na to
stanowisko został powołany w kwietniu 2009 r. przez nieżyjącego już prezesa
Janusza Kurtykę.
Maciej Walaszczyk
