Kalisz głosował sam za sobą

Przeciwko odwołaniu Kalisza głosowali posłowie koalicji i SLD, w tym sam
przewodniczący, razem dziewięciu posłów. Za było trzech posłów PiS. Poseł SLD
zajmował stanowisko przewodniczącego komisji sprawiedliwości przez całą kadencję
Sejmu.

Wniosek o odwołanie Kalisza został złożony przez PiS w drugiej połowie sierpnia.
Parlamentarzyści argumentowali, że chcą zmiany na stanowisku przewodniczącego
komisji "z uwagi na niewypełnianie obowiązków przewodniczącego komisji oraz
nieprzestrzeganie przepisów regulaminu Sejmu, w tym m.in. niezwoływanie
posiedzeń komisji, mimo że zostały spełnione wszelkie wymogi formalne". Chodziło
o niezwołanie komisji, mimo wniosku co najmniej jednej trzeciej członków
komisji, w sprawie dotyczącej raportu końcowego komisji śledczej badającej
zabójstwo Krzysztofa Olewnika.
– Kalisz blokował powołanie komisji w sprawie Olewnika, wydłużył termin – mówi
poseł Andrzej Dera (PiS).
Kalisz tłumaczył wówczas, że według zamówionych opinii prawnych komisja raczej
nie powinna badać tej sprawy. – Po otrzymaniu wniosku jako przewodniczący
zwróciłem się do Biura Analiz Sejmowych z zapytaniem, czy komisja może badać
raport końcowy sejmowej komisji śledczej, która zakończyła już swoje prace.
Otrzymaliśmy dwie opinie. W jednej ekspertyzie wyrażono opinię, że nie może
badać. Drugą można scharakteryzować w ten sposób, że na dwoje babka wróżyła –
tłumaczył wówczas Kalisz. Dlatego zostawił sprawę do decyzji marszałka Sejmu. –
W tej sytuacji opisałem całą sprawę panu marszałkowi Sejmu. Pan marszałek
Grzegorz Schetyna podjął decyzję, iż w tej sytuacji to on zwołuje posiedzenie –
informował.
Ostatecznie posiedzenie komisji w tej sprawie odbyło się w końcu sierpnia.
Jednak nie przybył na nie szef komisji śledczej Marek Biernacki (PO). W jego
ocenie, po przedstawieniu końcowego sprawozdania z prac komisji śledczej wygasła
jego rola jako szefa tej komisji i z tej racji nie ma już tytułu, aby występować
przed komisją sprawiedliwości.
Mimo wcześniejszego złożenia wniosku głosowany był on dopiero teraz. – Myśmy ten
wniosek złożyli wcześniej – zaznaczył Dera. Dodał, że poddanie go pod głosowanie
na ostatnim posiedzeniu komisji w tej kadencji Sejmu nie miało już większego
znaczenia. – Miało to charakter nazwijmy to symboliczny – ocenił.
Z podsumowania prac komisji sprawiedliwości wynikało, że w trybie wniosku grupy
posłów z komisji w trakcie kadencji zwołano 54 posiedzenia. "Zdecydowaną
większość wniosków o zwołanie posiedzenia złożyli posłowie klubu PiS" –
stwierdza sprawozdanie. Dwaj członkowie komisji: Przemysław Gosiewski i Zbigniew
Wassermann, zginęli 10 kwietnia zeszłego roku w katastrofie smoleńskiej.

 

ZB

drukuj