Kaczyński pokazuje, kto tu rządzi
Pozostająca w zawieszeniu w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości
Elżbieta Jakubiak powiedziała po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim, iż pozostaje
członkiem partii, a z prezesem PiS umówili się, że o sprawach wewnętrznych w
partii rozmawiać będą we własnym gronie. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak
wyjaśniał, iż Jakubiak, która współtworzyła kampanię prezydencką Kaczyńskiego,
została zawieszona za swoją działalność po kampanii. Jakubiak stała się jedną z
animatorek debaty o wewnętrznych sprawach PiS, która toczy się publicznie na
łamach mediów.
Po wyborach prezydenckich pojawiły się w mediach informacje, iż Jarosław
Kaczyński odsunie się teraz w cień i zrezygnuje z kierowania Prawem i
Sprawiedliwością, a swoją całą energię skieruje na wyjaśnianie tragedii
smoleńskiej. Jarosław Kaczyński podszeptów mediów nigdy nie lubił. Nawet gdy w
partii czy klubie PiS szykowała się jakaś dymisja, którą w kuluarach
potwierdzali politycy Prawa i Sprawiedliwości, prezes z podjęciem ostatecznej
decyzji się wstrzymywał, aby nie zrobić tego, co anonsowała dzień wcześniej
gazeta czy zapowiadała któraś ze stacji telewizyjnych. Odsyłanie przez media
Jarosława Kaczyńskiego do Sulejówka musiało jednak przekroczyć wszelkie granice.
Jeśli po wyborach prezydenckich ktoś miał wątpliwości, czy Prawo i
Sprawiedliwość pozostanie starym PiS czy też będzie nową partią, z bardziej
liberalną twarzą, którą tworzono w czasie kampanii prezydenckiej, obecnie
wątpliwości mieć nie może. Wysyłany na emeryturę Jarosław Kaczyński pokazał, kto
tu rządzi, a na polityków PiS padł blady strach. Spokojni zdania testu
lojalności mogą być tylko ci, którzy dzisiaj stanęli twardo za prezesem PiS i
ślepo Jarosławowi Kaczyńskiemu wierzą. Choć wielu z nich i tak do końca nie wie,
gdzie obecne działania Jarosława Kaczyńskiego mogą zaprowadzić Prawo i
Sprawiedliwość.
Kampania prezydencka Jarosława Kaczyńskiego, w której starano się złagodzić jego
oblicze, pozwoliła swobodniej poczuć się partyjnym liberałom w Prawie i
Sprawiedliwości, którzy na czele z Joanną Kluzik-Rostkowską pokierowali
kampanią. W konsekwencji, po jej zakończeniu, musiało dojść do zderzenia nurtu
konserwatywnego w PiS, odsuniętego w cień na czas wyborów, który chciałby wrócić
do nadawania partii tonu, ze skrzydłem liberalnym, które przez tygodnie kampanii
mogło poczuć, jak się ten ton nadaje. Gdy szefowa kampanii Kaczyńskiego, Joanna
Kluzik-Rostkowska, na kongresie Prawa i Sprawiedliwości nie otrzymała ani
stanowiska szefa klubu, ani fotela wicemarszałka Sejmu, a propozycję objęcia
symbolicznej funkcji wiceprezesa PiS odrzuciła, wewnątrzpartyjne rozgrywki
przeniosły się do mediów. Potężną dawkę paliwa dla napędzania w mediach dyskusji
o tym, że "źle się dzieje w PiS", dostarczył Marek Migalski, który choć do Prawa
i Sprawiedliwości nie należy, to z listy tej partii wszedł do Parlamentu
Europejskiego. Migalski napisał m.in., iż zwrot w strategii PiS w porównaniu ze
strategią z kampanii prezydenckiej "prowadzi prostą drogą do klęski wyborczej w
nadchodzącej elekcji samorządowej i przyszłorocznej elekcji parlamentarnej".
Choć merytorycznej odpowiedzi na swój publiczny list Migalski się nie doczekał,
oprócz informacji, że został wykluczony z delegacji PiS w Parlamencie
Europejskim, to w liście do polityków PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, iż nie
ma dziś podstaw do ostatecznych konkluzji, że zabiegi mające zmienić wizerunek
prezesa PiS przyniosły znaczące skutki. Biorąc jednak pod uwagę słabe notowania
Kaczyńskiego przed wyborami w podawanych przez media sondażach w porównaniu do
ostatecznego wyniku, twórcy kampanii prezesa PiS mają argument, by sądzić
inaczej. Odsunięci w cień na czas kampanii Zbigniew Ziobro czy Jacek Kurski
przekonują jednak, że gdyby nie błędy w kampanii, to Jarosław Kaczyński mógł
wygrać z Bronisławem Komorowskim.
Oliwy do ognia dolała Elżbieta Jakubiak, która w wywiadzie dla tygodnika
"Wprost" zarzuciła Ziobrze kłamstwo. W ten sposób zareagowała na twierdzenia, iż
podczas kampanii Ziobro przekazywał swoje koncepcje, lecz były one przez sztab
wyborczy odrzucane. Swoimi przeżyciami na łamach tygodnika podzieliła się
również Kluzik-Rostkowska, m.in. potwierdzając, iż obecnie widzi w Jarosławie
Kaczyńskim "straumatyzowanego mężczyznę". Kluzik-Rostkowska deklarowała wczoraj
swoją solidarność z Jakubiak, stwierdziła również, że do odpowiedzialności
powinien zostać pociągnięty także Zbigniew Ziobro. W sytuacji gdy prezes dobiera
się do skóry partyjnym liberałom, zadowolony powinien być np. Jacek Kurski.
Jednak Jarosław Kaczyński chyba zadbał o to, by nikt zbyt pewnie poczuć się nie
mógł. Prezes PiS zdecydował bowiem o rozwiązaniu struktur PiS na Pomorzu, gdzie
działa Kurski, a miało to mieć związek z podobno zbyt wieloma "martwymi duszami"
zapisanymi tam do partii.
Jakubiak tłumaczyła wczoraj po spotkaniu z Jarosławem Kaczyński, iż prezes PiS
wyraził pragnienie, aby "poziom wewnętrznej dyscypliny w Prawie i
Sprawiedliwości był zbliżony do tego, jaki jest w Platformie". Przewodniczący
klubu PiS Mariusz Błaszczak, który stara się tłumaczyć postawę prezesa swojej
partii, zaznaczył, że zawieszenie Jakubiak nie ma nic wspólnego z kampanią
prezydencką, lecz wynika z zachowania posłanki po kampanii. Błaszczak zaznaczył,
iż posłowie powinni zajmować się nie sobą, lecz sprawami ludzi, tym bardziej że
wskutek działań rządu Donalda Tuska nadchodzą dla Polski trudne czasy. – Nie
może być tak, że tematem kampanii są frustracje niektórych polityków – dodał
Błaszczak.
Artur Kowalski
