Kaczyński kieruje się własną wizją partii
Z dr. Tomaszem Telukiem, politologiem, założycielem Instytutu
Globalizacji, rozmawia Marcin Austyn
Ruchy, jakie obserwujemy w Prawie i Sprawiedliwości, to działania czysto
marketingowe czy też rzeczywiście mamy do czynienia z powrotem rządów twardej
ręki – takich jak za czasów, kiedy PiS notowało najlepsze wyniki wyborcze?
– Rzeczywiście, jest tu pewna analogia. Wyrzucenie z frakcji Parlamentu
Europejskiego Marka Migalskiego i zawieszenie w prawach członka partii poseł
Elżbiety Jakubiak może świadczyć o tym, że następuje powrót do polityki twardej
ręki. Pamiętajmy tu jednak jeszcze o jednej kwestii – że za takich rządów PiS
nie tylko osiągało najwyższe notowania, ale też wyrzucało swoich ważnych
członków jak Marek Jurek czy Ludwik Dorn, stosunkowo szybko tracąc to silne
poparcie.
Zmiany są spowodowane tym, że monowładza w PiS jest lepiej odbierana przez
wyborców?
– Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński jest typem przywódcy, który w każdym swoim
ruchu spogląda na sondaże poparcia. Wydaje mi się, że właśnie to odróżnia go od
premiera Donalda Tuska, który dla dobrego wizerunku zrobi wszystko. Jarosław
Kaczyński raczej kieruje się własną wizją partii, a w mniejszym stopniu dba o
wizerunek w oczach wyborców.
Jest faktem, że 10 kwietnia PiS poniosło ogromne straty osobowe. W tym
kontekście to naturalne, że dokonują się zmiany w tym ugrupowaniu.
– Rzeczywiście, w katastrofie smoleńskiej zginęło wielu ważnych działaczy PiS.
Dlatego należałoby się spodziewać albo transferu nowych twarzy do partii, albo
większej dbałości o obecnych członków, którzy wiernie stoją przy prezesie i są
do jego dyspozycji. Wszelkie nerwowe ruchy są, zdaje się, jakimś sposobem na
wyładowanie frustracji po przegranych wyborach i dokonania wewnętrznego
rozliczenia partii z tej porażki. Pamiętamy przecież posła Migalskiego, który z
gitarą paradował przed Sejmem wraz z posłem Pawłem Poncyljuszem i przy udziale
posłanki Jakubiak. Dlatego wydaje mi się, że mamy tu do czynienia raczej z
rozliczaniem efektów kampanii, które następuje z pewnym opóźnieniem.
Można się spodziewać, że będzie więcej sytuacji typu: lojalność albo
rozstanie?
– Prawdopodobnie tak. Na pewno dotychczasowe przypadki są wyraźnym ostrzeżeniem
dla członków PiS, by za dużo nie mówili, nie wprowadzali zmian, które są nie do
zaakceptowania przez kierownictwo partii.
W PiS miało być miejsce dla ludzi o różnych poglądach, oczywiście
mieszczących się w pewnych ramach…
– Jeśli by tak było, to w PiS widzielibyśmy nadal posłów, którzy rozstali się z
tą partią i dziś np. tworzą Polskę Plus. Wówczas twierdzenie, że w PiS jest
miejsce dla ludzi o różnych poglądach, byłoby na miejscu.
W którym miejscu sceny politycznej Jarosław Kaczyński lokuje swoją partię?
– PiS staje się partią bardziej centrową, chadecką. Czy będzie bardziej na prawo
od PO? Trudno to jednoznacznie potwierdzić, patrząc chociażby na hasła
gospodarcze rzucane przez tę partię, choć trzeba przyznać, że praktyka pokazała,
iż za czasów PiS mieliśmy więcej wolnego rynku niż za rządów Platformy. Jeśli
spojrzymy na kwestie moralne, to też nie widać tu jakiejś mobilizacji, choćby w
sprawie ochrony życia człowieka czy zapłodnienia metodą in vitro. Znamy hasła,
ale nie ma w tych sprawach większych nacisków.
Dziękuję za rozmowę.
