Kaci Stalina


"Kaci" Nikity Pietrowa to książka, która nie gra na emocjach
czytelnika. Pietrow nie buduje dramatycznego nastroju, nie stara się zaskakiwać.
Jest w walce o pamięć swojego narodu żołnierzem pierwszej linii, a więc przede
wszystkim archiwistą poszukującym faktów i dokumentów. Wnioski wyciąga z
dochowaniem wszelkich rygorów naukowej ostrożności. A więc bez domysłów i
fantazji, bez "gdybania". A i bez tego lektura książki jest fascynująca. "Cała
ta książka jest tak naprawdę o Stalinie" – rozpoczyna swoje dzieło autor.
Rzeczywiście, chociaż poszczególne rozdziały poświęcone są różnym osobom i żaden
nie dotyczy wprost generalissimusa, to jego osoba jest obecna praktycznie na
wszystkich stronach. Nie o to zresztą chodzi Pietrowowi. Zależy mu, żeby nie
rozpatrywać zachowań wykonawców zbrodni oddzielnie, jako indywidualnych
patologii, nadużycia władzy czy choroby psychicznej.

Wniosek z "Katów" jest inny. Sadyzm i żądza krwi nie są przypadkiem, odpryskiem,
konieczną ceną za utrzymanie porządku w trudnych czasach. Przeciwnie, są to
elementy istotne, konstytutywne – świadomie wprowadzone, zaplanowane i
konsekwentnie podtrzymywane. Przez samego Stalina i przez jego otoczenie
działające tu w jakiejś obłędnej jedności. W świetle faktów pokazanych przez
Pietrowa nie do obronienia jest polityka rosyjskich organów sądowych i
prokuratorskich, niekarząca wykonujących rozkazy, a jedynie wydających
polecenia. To zwykła ucieczka i manipulowanie zasadami sprawiedliwości.

Laboratorium X
Stalin osobiście nadzorował przebieg aresztowań, śledztwa i wyroki, organizował
z zapamiętaniem kolejne prowokacje i czystki. Nawet w ostatnich latach wydawało
się, jakby nasilił zainteresowanie tymi działaniami. "Jakby czuł, że życie z
niego uchodzi i chciał zdążyć jeszcze kogoś odsunąć, zniszczyć, wsadzić do
więzienia" – pisze Pietrow.
Opisy przykładowych sylwetek rozpoczynają się od Berii, charakteryzowanego jako
"bezideowy stalinista". Główny obok Dzierżyńskiego ciemny charakter historii
czerwonego przekleństwa XX wieku. Ta część książki zawiera najwięcej faktów
historii politycznej ZSRS. Szczegółowo opisano dojście Berii do wpływów i
znaczenia, a następnie jego rolę jako najbliższego współpracownika i wykonawcy
zamysłów szalonego wodza, przy okazji rozprawiającego się też z osobistymi
konkurentami. Czystki i zabójstwa polityczne na najwyższym szczeblu miały
uspokoić zawsze podejrzliwego i wietrzącego spisek Stalina. Osobne rozdziały
opisują szczegółowo tzw. sprawę lekarzy, czyli prowokację przeprowadzoną przez
bezpiekę około roku przed śmiercią Stalina. Tym razem rzekomy spisek nie został
wykryty dla zaspokojenia obsesyjnych urojeń komunistycznego przywódcy.
Przeciwnie – on sam od początku zdawał sobie sprawę, że dowody i cała sprawa
oskarżenia grupy lekarzy o zamiar uśmiercenia kierownictwa państwa zostały od
początku spreparowane. Tym razem masowe aresztowania dotknęły sam aparat
bezpieczeństwa, oskarżony o brak czujności. Wśród odsuniętych miał być sam
Beria, wówczas już wicepremier i członek Politbiura. Przeszkodziła tylko śmierć
Stalina, także nie do końca wyjaśniona.
Postać Berii jest naprawdę odrażająca. Dowiadujemy się, jak osobiście bije
więźniów na przesłuchaniach, jak osobiście poleca stosować wymyślne tortury,
prześladować rodziny osadzonych. Pietrow przechodzi do biografii drugiego i
trzeciego szeregu stalinowskich oprawców. Mamy więc szefa NKWD w latach
1938-1941 (czyli współodpowiedzialnego za zbrodnię katyńską) Wsiewołoda
Mierkułowa, pełniących najwyższe funkcje dowódcze w aparacie bezpieczeństwa
braci Bogdana i Amajaka Kobułowów – ulubieńców Berii, odpowiedzialnego za
najważniejsze dochodzenia śledczego Lwa Włodzimirskiego. Następnie wyróżniający
się okrucieństwem śledczy Borys Rodos i Lew Szwarcman i jeszcze kilku innych.
Nie zabrakło oczywiście kata z Łubianki Wasilija Błochina, osobiście
rozstrzeliwującego polskich policjantów w Twerze i twórcy workuckiego przemysłu
śmierci łagierników Michaiła Malcewa. Jest też skazujący w pokazowych procesach
szef kolegium wojskowego Sądu Najwyższego ZSRS Wasilij Ulrich. Możemy również
przeczytać o działającym w Moskwie Laboratorium X – tajnym ośrodku, w którym
prowadzono eksperymenty na ludziach związane z działaniem jadów i trucizn!

Katyń – zadanie specjalne
Ostatni rozdział książki poświęcony jest zbrodni katyńskiej. Rosyjski historyk
przypomina jeszcze raz okoliczności i przebieg mordów NKWD na polskich jeńcach
oraz tzw. sprawę nr 159 – umorzone w 2004 roku dochodzenie w sprawie Katynia. Na
przykładzie wykonawców rozkazu Politbiura z 5 marca 1940 r. możemy zobaczyć choć
krótkie notki na temat zwykłych enkawudzistów – właśnie tych, którzy "tylko
wykonywali rozkazy", prowadząc na śmierć, strzelając w tył głowy do
nieuzbrojonych jeńców, prowadząc dokumentację, zakopując zwłoki. Pietrow załącza
ich listę z częściowo odtworzonymi biogramami. Lista pochodzi z rozkazu
datowanego 26 października 1940 roku. Zawiera spis funkcjonariuszy wyznaczonych
do nagrody "za pilne wykonanie zadania specjalnego".
Na liście jest 125 nazwisk. Tylko o 10 nie udało się odnaleźć żadnej informacji.
Na temat pozostałych dowiadujemy się, kiedy i gdzie się urodzili, jak
przebiegała ich kariera w organach bezpieczeństwa. Wreszcie data i miejsce
śmierci, jeśli są znane. Najmłodszy, por. Aleksiej Oficerow, podczas
rozstrzeliwań Polaków miał 26 lat. Sekretarka Anna Razorienowa – 21 lat. W 1990
r. przynajmniej kilka osób z listy jeszcze żyło. Teraz prawdopodobnie już nikt.
Po 1940 r. dalej służyli w organach NKWD, awansowali, byli przenoszeni i
nagradzani. Do końca życia nosili ze sobą tajemnicę jedynego w swoim rodzaju
"zadania specjalnego", aczkolwiek w życiu enkawudzisty mogła się przydarzyć i
jakaś inna zbiorowa masakra.
W książce znajduje się rozdział poświęcony aktualnym ustaleniom dotyczącym
obławy augustowskiej. Zbrodnia zwana małym Katyniem stała się znowu głośna
dzięki odnalezionym przez Pietrowa dokumentom kontrwywiadu wojskowego ZSRS z
1945 roku. I odwrotnie, to dzięki wzmiance o obławie w swojej książce Pietrow
stał się znany w Polsce. W październiku gościł go białostocki oddział IPN.
Zastępca przewodniczącego stowarzyszenia Memoriał dał się już poznać także
zachodniemu czytelnikowi biografią Jeżowa w języku angielskim i jedenastoma
książkami na rodzimym rynku.
Krwawy ślad, jaki pozostawiło za sobą 70 lat komunizmu, zmusza, aby
zainteresowania ludzi, także uczciwych i szlachetnych, kierowały się w stronę
ciemnych zakamarków egzystencji, do źródeł zbrodni i kłamstwa. Powróćmy jeszcze
do Sołżenicyna. Pisał, że ten, kto wchodził w archipelag głębiej niż inni,
widział jeszcze straszniejsze rzeczy, ale nie wracał, by o nich zaświadczyć.
Noblistę fascynowała ta sfera niedostępna dla poznania ogółu. Nie wiadomo, jak
przepastna i jakie potworności jeszcze kryje. Mijają lata, a rozwija się swoista
archeologia przemocy, docierająca do tych wstydliwych zakamarków pamięci
imperium. Archiwa FSB są niedostępne, dostęp do innych jest utrudniony, ale
przyjdzie czas również na dotarcie do takich źródeł. Wszędzie są ludzie o
niezależnych umysłach i wewnętrznej wolności, poruszani nie przez czczą
ciekawość, lecz powołanie do przywrócenia poprzez pamięć sprawiedliwości. Sądzę,
że taki cel przyświecał też autorowi "Katów" Stalina.

 

Piotr Falkowski

drukuj