Jest sprawa do prokuratury
Z prof. Mieczysławem Rybą, historykiem, kierownikiem Katedry Historii
Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, wykładowcą w WSKSiM w Toruniu,
rozmawia Anna Ambroziak.
Na pierwszomajowym pochodzie organizowanym przez Sojusz Lewicy
Demokratycznej i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych pojawiły się
komunistyczne symbole. Niesiono transparenty, na których był sierp i młot.
– Rzecz jest prosta – ta symbolika jest absolutnie symboliką państw
totalitarnych, które oparły się na systemie ideologii komunistycznej, a ta
ideologia i ten system jest absolutnie systemem zbrodniczym, i to nie tylko w
Związku Sowieckim, ale też w innych krajach, w krajach europejskich czy Azji
Południowej. Tak jak więc penalizuje się czy potępia ową zbrodniczą ideologię
komunistyczną, gdyż jest ona zupełnie sprzeczną z ładem moralnym i ładem
prawnym, tak samo powinno się potępiać wszelką symbolikę tego systemu. Wydaje
się, że ta "uwaga" czy też bezczelność, która scharakteryzowała tego typu pochód
– a pamiętajmy, że ludzie, którzy wzięli w nim udział, to są ludzie, którzy byli
kiedyś w PZPR, to są ludzie, którzy nie wstydzą się swej przeszłości, którzy
wiedzą dokładnie, co to jest za system, czym było państwo totalitarne – teraz
chcą być nową lewicą. Wydaje się, że ich bezczelność wynika z tego, co się
dzieje na zachodzie Europy. Pamiętajmy, że w takich krajach jak Hiszpania,
Włochy czy Francja ta nowa lewica posługuje się bardzo często właśnie taką
symboliką komunistyczną, oczywiście uznając, że propaguje socjalizm nowego typu,
czyli socjalizm rewolucji kulturowej. Wszystko to, moim zdaniem, ośmiela
polskich postkomunistów do propagowania symboli komunistycznych.
Czyli legitymizuje to wszystko międzynarodówka socjalistyczna?
– Która ma duże wpływy. Pamiętajmy, że oni, ci przedstawiciele nowej lewicy,
przechodzą przez różne instytucje europejskie. Ta wizja jest taka, by Stany
Zjednoczone Europy, które rzekomo mają powstać, były stanami nowej lewicy. I ta
symbolika się w to wpisuje. Świadczy o tym to, pod jakimi hasłami przechodzą
manifestacje we Francji czy Hiszpanii. Oczywiście wszystko to w imię
propagowania haseł o równouprawnieniu uciśnionych mniejszości homoseksualnych
czy aborcji. W tej formule rewolucji kulturowej ma funkcjonować nowa ideologia
marksistowska w Europie. Te hasła przenikają coraz silniej także do naszego
kraju. Nowa lewica w Polsce te poczynania legitymizuje. Uważam jednak, że jej
przedstawiciele powinni powstrzymać się przed propagowaniem pewnych haseł i
symboli, gdyż dobrze wiedzą, co one znaczyły w historii naszego kraju.
Ale przecież propagowania totalitarnej ideologii zabraniają Konstytucja
i kodeks karny. Czy w takim razie polskie organy ścigania nie powinny wszcząć
postępowania z urzędu?
– Oczywiście, że powinny. Pytanie, czy to zrobią. To są dwie różne rzeczy.
Reakcje na to, co nazywamy propagowaniem hitleryzmu, są dość ostre, natomiast
reakcje na propagowanie komunizmu w jego nowej czy starej postaci są wyraźnie
liberalne. Z tego, co wiem, sądownictwo w Polsce orzekało w tej materii w sposób
liberalny, co w praktyce ośmiela teraz tych, którzy taką symboliką ideologii
zbrodniczych się posługują – chodzi o to, że obowiązujące przepisy
interpretowano w konkretnych przypadkach w sposób liberalny. Wynika to z faktu,
że mamy do czynienia wprawdzie z jej nową interpretacją, ale wciąż z żywą
ideologią marksistowską.
Dziękuję za rozmowę.
