Jak zintegrować Niemcy z włoskim długiem

Integracyjny entuzjazm rządu nie pomógł. W ciągu półrocza polskiej
prezydencji w Radzie Unii Europejskiej pogłębianie integracji i walka z kryzysem
eurostrefy nie posunęły się ani o krok – ocenił premier, przemawiając wczoraj
przed Parlamentem Europejskim. Wobec fiaska dotychczasowej polityki Donald Tusk
zaproponował poddanie państw europejskich wspólnemu przywództwu politycznemu i
wspólnej konstytucji.

– Mimo satysfakcji z naszej pracy wykonanej na rzecz integracji Europa nie jest
bardziej zjednoczona niż pół roku temu, rok temu czy przed pięciu laty –
przyznał premier Donald Tusk w przemówieniu na forum Parlamentu Europejskiego,
wieńczącym polską prezydencję w Unii Europejskiej, która przebiegała pod hasłem:
"Więcej Europy w Europie".
– Europa stoi dziś na rozdrożu. Przed nami jest bardzo poważny wybór, czy w
czasie kryzysu pójdziemy drogą wspólnotową, czy drogą egoizmów narodowych i
państwowych – powiedział szef rządu. Odpowiadając niejako na płynące zewsząd
zarzuty, że decyzja o przyjęciu wspólnej waluty na zróżnicowanym gospodarczo
kontynencie podjęta została przedwcześnie, co spowodowało wybuch kryzysu w
strefie euro, Tusk przekonywał, że to nie integracja i instytucje europejskie,
lecz niedostatek integracji i nieprzestrzeganie wspólnotowych zasad spowodowały
kryzys. Na koniec wezwał do pogłębienia wspólnoty przez wyłonienie wspólnego
europejskiego przywództwa politycznego.
– Nie może ono być przywództwem jednego, dwóch czy trzech państw ani też
przywództwem technokratów bez mandatu demokratycznego – zastrzegł. – To musi być
przywództwo polityczne poparte demokratycznym mandatem, akceptowane przez
wszystkich i zdolne egzekwować od wszystkich obowiązki. To musi być przywództwo
oparte na instytucjach europejskich – wyłożył swoją koncepcję premier.
Przyznał, że nie wszyscy w Europie akceptują wspólnotowy ład i że wynikające z
niego obowiązki bywały w przeszłości i są nadal łamane. Była to zapewne aluzja
do nagminnego przekraczania przez kraje euro obowiązku utrzymywania maksymalnie
3 proc. deficytu. Zakaz zadłużania budżetów był łamany przez kraje unii
walutowej 60-krotnie, i to nie tylko przez uboższe kraje Południa, ale także
przez jądro eurostrefy – Francję i Niemcy. Tego, w jaki sposób wymusić na
najsilniejszych krajach UE respektowanie wspólnotowych zasad, Tusk nie
powiedział, apelując jedynie o "wspólny rachunek sumienia".
– Północna Europa musi rozumieć lepiej potrzebę solidarności, Południe musi
zrozumieć, że wspólna odpowiedzialność to także więcej dyscypliny – podkreślił
Tusk, odnosząc się w ten sposób do wewnątrzunijnej awantury o to, kto poniesie
koszty kryzysu zadłużenia w eurostrefie. Zamożni Niemcy, główni beneficjenci
wspólnej waluty, chcą przerzucić te koszty na uboższe społeczeństwa z
zadłużonych krajów Południa: Grecję, Portugalię, Hiszpanię, Cypr, oraz na kraje
niebędące w strefie euro, takie jak Polska. Kluczowe pytanie dla ratowania unii
walutowej brzmi: Co zrobić z Włochami, które narobiły długów na prawie 2 bln
euro? Niemcy odmawiają uwspólnotowienia długów, Włosi samodzielnie nie podołają
spłacie, zaś niekontrolowane bankructwo Rzymu wywróciłoby projekt euro. Tusk w
swoim ideowym prointegracyjnym credo nie wspomniał, jak wyobraża sobie zmuszenie
Niemiec do integracji z włoskim długiem, co pogłębiło ogólne wrażenie oderwania
szefa polskiego rządu od rzeczywistości.
Odpowiedzialność za wypracowanie koncepcji przyszłej Unii politycznej powinien
wziąć na siebie, zdaniem Tuska, Parlament Europejski jako instytucja, która
posiada demokratyczny mandat.
– Nie chodzi o wydawanie dziesiątków tysięcy nowych przepisów, lecz o odbudowę
zaufania w oparciu o kilkanaście czytelnych zasad, które akceptujemy wszyscy i
potrafimy od wszystkich egzekwować – w słowach premiera czytelna była aluzja do
podpisanego, lecz nieratyfikowanego tzw. traktatu konstytucyjnego Europy, który
ze względu na gigantyczne rozmiary trzeba było transportować na taczkach.
Parlament Europejski powinien, zdaniem premiera, podjąć się roli konstytuanty,
która zbuduje zręby nowego ustroju politycznego.
– Europa będzie inna po tym kryzysie, jest tylko pytanie, czy będzie rozbita,
czy będzie bardziej zintegrowana – podkreślił premier Tusk.
Na zakończenie szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso podziękował
polskiej prezydencji za "entuzjazm". I "podtrzymanie ducha partnerstwa w
instytucjach europejskich i państwach członkowskich" w ciągu półrocznego
przewodnictwa w Unii Europejskiej.

Małgorzata Goss
 

drukuj