Jak zatrzymać eugenizm?

Z Jeanem-Marie Le Méné, przewodniczącym Fundacji Jérôme-Lejeune, członkiem Papieskiej Akademii Życia, rozmawia Franciszek L. Ćwik



Pod obrady francuskiego Zgromadzenia Narodowego trafił projekt nowelizacji ustawy bioetycznej. Jakich zmian można się spodziewać?

– Jest wiele znaków zapytania, bo nowe prawo będzie modyfikować ustawy z lat 1994 i 2004. Wydaje się, że prawdopodobnie nie zostanie zalegalizowany statut tzw. matek surogatek i nie będzie możliwości zapłodnienia pozaustrojowego metodą in vitro dla związków homoseksualnych mimo sporych nacisków i propagandy ze strony stowarzyszeń gejów i lesbijek. Moim zdaniem, najbardziej niepokojący jest wzrost liczby przypadków stosowania eugeniki poprzez upowszechnienie badań prowadzonych przed implantacją, które mają na celu wykrywanie zespołu Downa i uśmiercanie embrionów ludzkich odrzuconych przez rodziców i niepotrzebnych nauce.

Był Pan jednym z ekspertów opiniujących projekt nowej ustawy bioetycznej. Czy politycy i naukowcy, z którymi Pan rozmawiał, są świadomi ryzyka prowadzenia badań naukowych w oderwaniu od etyki?

– Problem ten jest tematem mojej ostatniej książki „Nuscituri et Salutant” (Kryzys świadomości bioetycznej). Od piętnastu lat ustawy bioetyczne i ich twórcy powtarzają, że w imię postępu koniecznie trzeba łamać normy moralne. Wraz z każdą kolejną nowelizacją prawa bioetycznego pogwałcenia te były coraz poważniejsze i coraz częstsze. Wciąż oczekuje się jeszcze większych uprawnień w tej sferze. W rzeczywistości postęp nie zawdzięcza niczego przekraczaniu norm moralnych. W dziedzinie badań nad komórkami macierzystymi niedawne odkrycie prof. Shinya Yamanaki [jego zespół z Kioto przeprogramował komórki skóry dorosłego człowieka poprzez wprowadzenie genów, które tak pokierowały metabolizmem komórki, że „wróciła” do fazy embrionalnej – przyp. red.] udowadnia, że wcale nie trzeba ich pobierać z żywych embrionów i tym samych ich uśmiercać.

Mimo tego odkrycia inni naukowcy nie zamierzają rezygnować z eksperymentów przeprowadzanych na dzieciach w embrionalnym stadium rozwoju. Pana zdaniem jest szansa, że kiedyś uda się zatrzymać ten destrukcyjny pęd?

– Są pewne symptomy wskazujące na to, że możliwa jest zmiana w dobrym kierunku. Obecnie nie ma praktycznie żadnego zapisu w prawie bioetycznym, który nie byłby podważany lub dyskutowany. Podam trzy przykłady. Eugenizm wynikający z badań prenatalnych nad zespołem Downa, którego świadomość ma Rada Stanu Francji [organ opiniujący wszystkie rządowe projekty ustaw – przyp. red.], wyrażając to wprost w swoim raporcie, powinien – gdyby władza publiczna była konsekwentna – podlegać bardzo ostrym restrykcjom, co jednak nie ma miejsca. Odkrycie prof. Yamanaki obala argument o rzekomej konieczności destrukcji embrionów w celach naukowych. Dla tych samych racji klonowanie człowieka wywołuje już mniej entuzjazmu niż jeszcze cztery lata temu. Teraz politycy powinni wykazać się odwagą i podjąć odpowiednie decyzje. W tym kontekście duże znaczenie mają spontaniczne wypowiedzi obywateli na oficjalnej rządowej stronie internetowej poświęconej pracom nad projektem ustawy bioetycznej, gdzie jednoznacznie potępiają eugenizm i destrukcję embrionów. Władza powinna je wziąć pod uwagę, jeżeli nie chce odwrócić się plecami do metodologii pracy nad ustawą, którą sama stworzyła.

Francuscy katolicy są aktywni w debacie nad prawem bioetycznym?

– Trzeba zaznaczyć, że francuski Kościół katolicki był bardzo aktywny w czasie obrad Stanów Generalnych Bioetyki [ciało doradcze powołane przez rząd, służące wypracowaniu szeroko akceptowanych społecznie projektów ustaw – przyp. red.] w roku 2009 i nadal pozostaje zaangażowany, kiedy ważą się losy projektu tej ustawy. Trzeba przypomnieć, że każdy katolik odpowiedzialny jest za szacunek dla życia od poczęcia do naturalnej śmierci. O ile można szanować życie, nie będąc chrześcijaninem, o tyle nie można być chrześcijaninem, nie szanując życia. Bez respektu dla życia ludzkiego niemożliwe jest państwo prawa ani pokój. Czas dialogu się zakończył, trzeba przejść do działania.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj