Iskrzy między Komorowskim a Tuskiem
Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityka z Instytutu
Sobieskiego, rozmawia Jacek Dytkowski
Prezydent Bronisław Komorowski swoim orędziem chciał zmobilizować rząd
do pracy?
– Na pewno trzeba podkreślić, że po raz pierwszy w historii Polski prezydent
zabrał głos w trakcie inauguracji Sejmu i Senatu. Jego wystąpienie było o tyle
inteligentnie zbudowane, że z jednej strony kierował je do posłów. Dobrze jednak
wiadomo, że realna władza w Polsce spoczywa wyłącznie w rękach premiera i rządu.
Wśród wielu aspektów poruszonych w orędziu prezydent sygnalizuje potrzebę
głębokich reform gospodarczych, społecznych. Zatem z jednej strony adresowane
było ono do posłów, jako organu władzy ustawodawczej, ale z drugiej została w
nim przemycona myśl do nowego premiera i rządu. Mianowicie taka: "Panowie, te
cztery lata będą inne". Pokazał, że z jednej strony będzie to kontynuacja tego
"bezpieczeństwa, przewidywalności" itd., ale z drugiej – potrzeba wielu
głębokich reform, dosyć trudnych, przed którymi rząd uciekał.
Wskazał, czego rząd do tej pory nie zrobił?
– Na przykład na rozwiązanie czekają, zgodnie z orędziem, kwestie reformy
emerytalnej, m.in. wydłużenia wieku pracy i problemy demograficzne. A więc jest
tutaj pewien przytyk do premiera Donalda Tuska ze strony prezydenta. Mamy do
czynienia z wyraźnym sygnałem, że na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria
Prezesa Rady Ministrów nie jest tak jednomyślnie. Istnieje pewien zatarg, bardzo
sprytnie chowany medialnie przed społeczeństwem. Z punktu widzenia
politologicznego prezydent wybrał doskonały moment, by zasugerować: "Ja tu
jestem teraz najważniejszy".
Miał może na myśli m.in. ważne kwestie dotyczące sytuacji ekonomicznej
Polski?
– Bardzo sprytnie wypunktował niezbędne problemy, które nowy-stary premier
będzie musiał ująć w swoim exposé. Jednak każdy wtedy powie, że "już słyszeliśmy
to z ust prezydenta". Czyli w pewnym sensie jest to postawienie premiera pod
ścianą. Z drugiej jednak strony to pokazanie, że urząd prezydenta wychodzi z
cienia i zamierza poważnie zdominować prezesa Rady Ministrów.
Dziękuję za rozmowę.
