Interpelacja poselska Stanisława Pięty do ministra Sikorskiego w spawie braku reakcji Polski na zamachy na katolików przeprowadzone w Boże Narodzenie w Nigerii
Bielsko-Biała, dn. 27 grudnia 2011 r.
Poseł na Sejm
Rzeczypospolitej Polskiej
Stanisław Pięta
Klub Parlamentarny
Prawo i Sprawiedliwość
Szanowna Pani
Ewa Kopacz
Marszałek Sejmu
Rzeczypospolitej
Polskiej
Na podstawie art. 192 Regulaminu Sejmu składam na ręce Pani Marszałek
interpelację do Pana Radosława Sikorskiego Ministra Spraw Zagranicznych. w sprawie dotychczasowego braku reakcji polskiego MSZ na krwawe zamachy
terrorystyczne przeprowadzone przez radykalnych islamistów na kościoły katolickie w Nigerii
Panie Ministrze!
W święto Bożego Narodzenia muzułmańscy terroryści zamordowali w zamach bombowych w Nigerii
kilkudziesięciu katolików. Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, Włochy a nawet Izrael w ostrych
słowach potępił y zbrodnię . Izrael ponadto zapowiedział udzielenie pomocy medycznej
władzom nigeryjskim. Dlaczego Pan Minister nie zareagował do tej pory na
wiadomość o tej okrutnej i haniebnej zbrodni? Dlaczego Polska zbyt często milczy, gdy w wielu krajach
chrześcijanie są przeładowani i mordowani? Brak stanowczej reakcji jest zachętę do
następnych zbrodni. Rozumiem, że Platforma Obywatelska z niechęcią odnosi się do
Kościoła a i ludzi wierzących w Polsce, ale osobisty stosunek ministrów PO do katolicyzmu nie
może być uzasadnieniem milczenia w obliczu krwawej zbrodni.
Przypominam Panu Ministrowi, że gdy w sierpniu br. dokonano zamachu na
ambasadę ONZ w Abudży stolicy Nigerii, MSZ wydał stanowcze oświadczenie. Dlaczego Pan Minister milczy teraz?
Przypominam Panu Ministrowi, że planowany na 2012 rok budżet Ministerstwa Spraw Zagranicznych wynosi 1 mld 743 mln
zł tj. o 31 mln zł więcej niż w 2011 r. (uwzględniając jednorazowy wydatek
związany z prezydencję ). Za takie środki Polacy maję prawo oczekiwać od Pana realnych
działania nie tylko płaszczenia się przed Władimirem Putinem i występowania w Berlinie z projektami federacyjnymi
uwzględniającymi oczekiwania Niemiec.
Czy i jakie działania zamierza Pan Minister podjąć w sprawie zamordowania
chrześcijan w Nigerii?
Z poważaniem
Stanisław Pięta
Poseł na Sejm RP
***
Kościoły na celowniku islamistów
Siła wybuchu była tak duża, że ciała wielu zabitych znaleziono w
sporej odległości od kościoła. Niektórzy spłonęli, czekając w samochodach na
wychodzących z Mszy św., inni zostali poważnie ranni. Byli i tacy, którzy zmarli
w drodze do szpitala. Takie Boże Narodzenie zgotowali nigeryjskim chrześcijanom
islamiści. W Madalli zginęło około 40 osób, a rannych było tak wielu, że karetki
nie nadążały z ich transportem. Bomby wybuchły też przed kościołami w innych
miastach.
Za zamachami na chrześcijan w Nigerii stoi m.in. muzułmańska organizacja Boko
Haram domagająca się całkowitej islamizacji tego 150-milionowego kraju. W wyniku
jej działań tylko w ostatnim tygodniu zginęło blisko 140 osób. Szkoleni na wzór
talibów bojówkarze, którzy w ubiegłym roku również w święta Bożego Narodzenia
dopuścili się mordu na chrześcijanach, grożą, że w najbliższych dniach będą
kontynuować akcję. – Jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie ataki, do jakich
doszło w ostatnich dniach, włącznie z podłożeniem bomby w kościele w Madalli –
przekazał w rozmowie telefonicznej z agencją AFP Abul Qaqa podający się za
przedstawiciela Boko Haram. – W najbliższych dniach będziemy te działania
kontynuować w północnej części kraju – zapowiedział.
Komentując mordercze działania islamskiej organizacji, Caleb Olubolade,
nigeryjski minister odpowiedzialny za służby policyjne w kraju, podkreślił, że
to tak, "jakby przeciwko krajowi została wypowiedziana wojna". Jednak pozostaje
pytanie, czy po ubiegłorocznych atakach w jakiś sposób można było zapobiec nowej
tragedii. Niestety po raz kolejny zawiodły władze ignorujące problem
prześladowań chrześcijan. Kościół w Madalli w Boże Narodzenie był strzeżony
jedynie przez trzech funkcjonariuszy policji, którzy także zginęli w zamachu. –
W Nigerii problem przemocy wobec wyznawców Chrystusa jest traktowany bardzo
powierzchownie, co skutkuje dramatami. Dopóki władze lokalne, wojsko i policja
nie zaczną współpracować na rzecz przeciwdziałania prześladowaniu chrześcijan,
zamachy będą się powtarzać – podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dr
Tomasz M. Korczyński z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Potwierdza to
także prof. Massimo Introvigne, przedstawiciel OBWE ds. walki z nietolerancją i
dyskryminacją chrześcijan. – Podstawowym problemem Nigerii jest odwieczna
nieudolność rządu w kwestii utrzymywania porządku publicznego. Poza tym brakuje
wystarczająco silnych nacisków ze strony wspólnoty międzynarodowej co do obrony
chrześcijan – zwraca uwagę w rozmowie z nami włoski socjolog.
W wyniku wybuchów bomb i starć z siłami porządkowymi w północno-wschodniej
części Nigerii już w czwartek i piątek zginęło blisko 100 osób. Chrześcijańskie
świątynie na celowniku islamistów były od sobotniego wieczoru. W niedzielę
liczba ofiar śmiertelnych wzrosła o 40. Do najbardziej krwawego zamachu doszło w
niedzielę tuż po bożonarodzeniowej Mszy św. celebrowanej w katolickim kościele
pw. św. Teresy w miejscowości Madalla na przedmieściach stolicy kraju Abudży. Do
eksplozji w pobliżu kościołów dochodziło też w innych miastach.
Niedzielne zamachy islamistów na kościoły w Nigerii potępił wczoraj, w święto
pierwszego męczennika św. Szczepana, Benedykt XVI. Zapewniając o solidarności z
rodzinami ofiar, podkreślił, że "przemoc jest drogą, która prowadzi tylko do
bólu, zniszczenia i śmierci; szacunek, pojednanie i miłość są drogą do
osiągnięcia pokoju".
u Jeśli nie my, to kto – s. 2
Boże Narodzenie w Nigerii staje się ulubionym czasem ataków islamistów na
kościoły, gdzie wokół Jezusowego żłóbka gromadzą się chrześcijanie. Krwawy
zamach, do jakiego doszło w niedzielę w Madalla, pokazuje okrucieństwo
napastników. – Nie mam zwyczaju płakać, ale dzisiaj płakałem razem z 5-tysięczną
wspólnotą wiernych – mówił wstrząśnięty śmiercią blisko 40 osób ks. Isaac Achi,
proboszcz parafii. Zgodnie z jego relacją do wybuchu doszło tuż po zakończeniu
Eucharystii o godz. 6.00, kiedy wierni zaczęli wychodzić z kościoła. – Zaraz po
Mszy św. i po błogosławieństwie końcowym, kiedy ludzie zaczęli tłoczyć się ku
wyjściu, doszło do potężnego wybuchu. Wybiegliśmy na zewnątrz i zobaczyliśmy
wielu martwych ludzi… – relacjonował. Sprecyzował też, że wielu uszło z życiem
tylko dlatego, że po Mszy św. zostali jeszcze w kościele, by przed żłóbkiem
adorować nowo narodzonego Jezusa. I to uchroniło ich przed konsekwencjami
wybuchu. Ksiądz Achi wskazał również, że w kilku przypadkach dramat stał się
udziałem całych rodzin. W szpitalu zmarła np. kobieta w stanie błogosławionym.
Lekarze próbowali uratować dziecko, jednak po wykonaniu cesarskiego cięcia
okazało się, że ono już nie oddycha. Jeden z chłopców, który stracił swoją
siostrę, pełen żalu pytał: "Jak to możliwe, że ktoś może być tak bezduszny, żeby
zabijać niewinnych ludzi w Boże Narodzenie?".
Pokonać przemoc
W proteście przeciwko rzezi przygotowanej przez bojówkarzy tysiące młodych ludzi
wyszło na ulice, by zablokować drogę wiodącą na północ kraju, gdzie w większości
mieszkają muzułmanie. Zostali jednak rozproszeni przez oddziały policji, która
obstawiła kościół i jego okolice. Niewiele później celem następnego zamachu stał
się kościół ewangelicki w Jos, miejscowości, która już od dawna stanowi dla
islamskich ekstremistów ulubiony teren do "polowania" na chrześcijan. W sobotni
wieczór zaś podłożono ładunek wybuchowy w pobliżu kościoła w Gadace.
Na wieść o tragedii Stolica Apostolska natychmiast potępiła dokonane zamachy. –
Są one przejawem okrucieństwa i ślepej, absurdalnej nienawiści, która nie ma
żadnego poważania dla życia ludzkiego, a jej celem jest judzenie, podsycanie
nienawiści i sianie zamętu – stwierdził ks. Federico Lombardi, rzecznik
Watykanu. Dodał również, że "modląc się w intencji ofiar, życzymy, by ta
bezmyślna przemoc nie osłabiła woli pokojowego współistnienia i dialogu w
kraju". Profesor Eugeniusz Sakowicz, teolog, religioznawca z UKSW, zwraca uwagę,
że jeżeli nawet niektóre islamskie ugrupowania hołdują nienawiści, to wielu
muzułmanów uważa, że zadawanie śmierci nie jest zgodne z duchem islamu. – Jednak
ta religia jest często przez różnych przywódców używana jako środek demonicznej
wręcz manipulacji, uzasadnienie okrutnej nienawiści. O przemocy decydują wówczas
względy polityczne i militarne, a nie religijne – podkreśla. Zwraca uwagę, że
zarówno bł. Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI przestrzegali, że wykorzystywanie
religii do uzasadniania przemocy i terroru jest ogromnym złem i nadużyciem.
W Nigerii żyje obecnie ok. 150 mln ludzi, z czego 45 proc. to chrześcijanie
zamieszkujący głównie południe, a drugie 45 proc. to muzułmanie mający swoje
domostwa w północnej części kraju. Nigeryjczycy już od wielu lat są świadkami
aktów przemocy na tle religijnym. W wielu stanach obowiązuje prawo szariatu i są
grupy, które chciałyby upowszechnić je w całym kraju.
Wsparcie z zagranicy
Prym wiedzie na tym polu organizacja terrorystyczna Boko Haram. Niebagatelną
rolę w coraz większej skuteczności jej bojówkarzy ma wsparcie płynące z
zagranicy. – To ugrupowanie – zauważył w rozmowie z agencją Fides ks. abp
Ignatius Kaigama z Jos – jeszcze do niedawna nie miało wiedzy technicznej, by
konstruować improwizowane ładunki wybuchowe czy operować skomplikowanymi
urządzeniami wojskowymi. Dzisiaj natomiast ma już na swoim koncie tysiące
istnień ludzkich, czym zresztą oficjalnie się chlubi. Tylko w tym roku – jak
podała agencja Associated Press – Boko Haram przyznała się do zabicia co
najmniej 504 mieszkańców Nigerii. Trzeba wspomnieć, że ta sama sekta była
sprawcą samobójczego zamachu na siedzibę przedstawicielstwa ONZ w Abudży, w
którym zginęły 23 osoby, a co najmniej 76 zostało rannych. To również ona
dokonała masakry w ubiegłoroczną Wigilię, kiedy zabito 32 chrześcijan, a raniono
74. Była też inicjatorem krwawych zamieszek po tegorocznych wyborach
prezydenckich, w których zwycięzcą okazał się kandydat chrześcijański. Niestety,
wygrana Goodlucka Jonathana niewiele zmieniła, ponieważ struktury ładu
społecznego pozostały te same.
Na nieudolność władz, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, wskazał również
proboszcz kościoła św. Teresy ks. Isaac Achi. – Nigeria musi zintensyfikować
wysiłki w zakresie bezpieczeństwa oraz zagwarantować wolność religii i
przemieszczania się – podkreślił. – Trzeba coś zrobić, żeby położyć kres tego
typu zdarzeniom. A wszyscy ci, którzy angażują się w szerzenie tego
spustoszenia, muszą prosić o przebaczenie. Muszą tego zaprzestać w imię dobra
Nigerii – podkreślił.
Małgorzata Bochenek
Współpraca Anna Bałaban
***
Jeśli nie my, to kto
Radość betlejemskiego żłóbka i krzyż męczeństwa – te dwie
rzeczywistości chrześcijańskie po raz kolejny połączyły się w Boże Narodzenie.
Krwawe masakry, jakich dopuścili się muzułmanie na wyznawcach Chrystusa w
Nigerii, to zaplanowana akcja, która ma na celu całkowite zastraszenie
chrześcijan, islamizację i wprowadzenie we wszystkich stanach tego kraju
szariatu. Najbardziej bulwersujące jest to, że rok temu również wybuchły w
nigeryjskich kościołach bomby i przez ten czas nic nie zrobiono, aby temu teraz
zapobiec.
Inaczej jest, gdy mamy np. do czynienia z wydarzeniami zagrażającymi
portfelom bogatych tego świata. Instytucje międzynarodowe, politycy są w stanie
w ciągu kilku dni zorganizować spotkanie, wypracować plan działania, podjąć
jakieś kroki ratunkowe. Nie w takich jednak sytuacjach, jak prześladowanie
chrześcijan… Nawet takie sygnały jak np. wyroki w sądach nigeryjskich
przewidujących amputację kończyn czy karę śmierci przez ukamienowanie, nikogo z
wielkich tego świata nie wzruszają.
Indonezja, Somalia, Sudan, Pakistan, Indie, Irak, Chiny, Wietnam, Korea Północna
– rejony znaczone na mapie krwią chrześcijan można wymieniać długo. Przemoc w
świecie wobec milionów wyznawców Chrystusa swym zasięgiem i barbarzyństwem
przeraża. Niemniej przeraża też milczenie o niej i obojętność. Ojciec Święty w
swych orędziach świątecznych od lat konsekwentnie kieruje oczy świata na problem
przemocy i prześladowań religijnych w świecie. Tuż przed świętami podkreślał, że
obecny kryzys finansowy w Europie ma swe źródło w kryzysie etycznym. Obojętność
na prześladowania chrześcijan rządów tych państw, które bardzo często
przedkładają interesy gospodarcze nad upominanie się o wolność religią, to także
objaw głębokiego kryzysu etycznego. To objaw choroby moralnej współczesnych elit
władzy i świadectwo ich hipokryzji w tzw. walce o prawa człowieka. Bycie obrońcą
chrześcijan w świecie jest dziś politycznie niepoprawne. Nie znaczy to, że nie
da się już nic zrobić. Nie łudźmy się, że prześladowanym chrześcijanom pomoże
ktoś inny, jeżeli my sami nie uczynimy z tej sprawy ważnego kryterium przy
wyborze i ocenie polityków, rządów.
Jest jeszcze coś bardzo ważnego. Męczeństwo za wiarę to coś nadzwyczajnego,
towarzyszy Kościołowi przez wieki, ukazując prawdę, że wiara w Chrystusa wymaga
poświęcenia, cierpienia, a nawet czasem oddania życia. Ojciec Święty wczoraj
zwrócił uwagę na tzw. sekretne męczeństwo – heroiczną wierność miłości Boga i
bliźniego, szczere przylgnięcie do Ewangelii i jej obrona w życiu osobistym i
społecznym. Pamiętajmy zatem o milionach dyskryminowanych i prześladowanych w
świecie za to, że dają świadectwo wiary w Chrystusa. Uczmy się jednak też od
nich wytrwałości i gorliwości w praktykowaniu wiary, wierności przykazaniom.
Najgorsza jest obojętność i bylejakość. Nie wolno nam milczeć i pozostawać
bezczynnym. Założyciel organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie o. Werenfried
van Straaten mówił: "Prześladowani chrześcijanie są elitą Kościoła, solidarność
z nimi jest sprawą honoru". Bądźmy ludźmi honoru. Tego konsekwentnie wymagajmy
od siebie oraz posłów, europosłów i wszystkich zaangażowanych w życie
społeczno-polityczne.
Sławomir Jagodziński
***
Ataki na Chrześcijan
Co najmniej 39 osób zginęło, a ponad 50 zostało rannych w atakach na kościoły katolickie, do jakich doszło pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia w Nigerii. W stolicy kraju Abudży w świątyni eksplodował ładunek wybuchowy. Do kolejnych ataków w świątyniach doszło w innych miastach. W wyniku ostrzału zginął policjant. Zabrakło karetek pogotowia do ratowania rannych. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa ataku dopuścił się islamski ruch Boko Haram. Zamachy potępiła Stolica Apostolska.
Co najmniej 39 osób zginęło w atakach na kościoły katolickie, do jakich doszło w Nigerii. W stolicy kraju Abudży eksplodował w świątyni ładunek wybuchowy. W Madalli na peryferiach stolicy Nigerii eksplodował w niedzielę rano w kościele św. Teresy ładunek wybuchowy. Zginęło 39 osób, a ranne zostały 52 osoby. Do zabrania rannych z kościoła Św. Teresy brakowało karetek pogotowia. Do kolejnych eksplozji doszło w kilka godzin później: przy kościołach w miastach Gadaka i Jos oraz – jak podała w komunikacie nigeryjska policja – na komisariat w Damaturu. W Jos zginął policjant, kiedy zamachowiec, już po wybuchu, zaczął strzelać do funkcjonariuszy – podał rzecznik władz stanowych.
Policja w pobliskim budynku znalazła tam też jeszcze i rozbroiła dwa ładunki wybuchowe. W Damaturu, stolicy stanu Yobe, „trzech policjantów zginęło, a zamachowiec-samobójca został zabity” – podano w komunikacie. Do zorganizowania niedzielnych zamachów na kościoły przyznała się radykalna organizacja islamska Boko Haram. Nazwa ta oznacza „zachodnia edukacja to świętokradztwo”. Boko Haram stała za licznymi atakami zorganizowanymi w minionym tygodniu w dwóch północno-wschodnich stanach Nigerii. W zamachach tych i w starciach z siłami bezpieczeństwa, które nastąpiły w czwartek i piątek, zginęło około 100 osób.
W sobotę podczas walk radykalnych islamistów z wojskiem i organizacjami paramilitarnym w północno wschodniej Nigerii śmierć poniosło ponad 70 osób. W stanie Yobe, gdzie również zaatakował Boko Haram, zginęło co najmniej 50 osób. W stolicy sąsiedniego stanu Borno – mieście Maidiguri co najmniej trzy kościoły legły w gruzach, gdy terroryści z Boko Haram obrzucili je ładunkami wybuchowymi. Boko Haram przyznała się do zorganizowania krwawych zamachów 24 grudnia 2010 r., w których zaatakowano wiele kościołów. W Wigilię Bożego Narodzenia ubiegłego roku w Nigerii zginęło ponad 40 osób, a nazajutrz w dwóch kościołach kolejne sześć. Boko Haram bywa określana jako sekta. Brutalnymi metodami, uciekając się do mordów i zamachów, walczy ona o wprowadzenie szariatu we wszystkich 36 stanach Nigerii (szariat obowiązuje w północnych stanach, gdzie mieszka znacznie więcej muzułmanów).
Zamachy na kościoły katolickie w Nigerii potępiła Stolica Apostolska. Rzecznik Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi nazwał ataki wyrazem „ślepej i absurdalnej przemocy”. Jak powiedział, przemoc dokonana w dzień Narodzenia Pańskiego „nie ma żadnego szacunku da życia ludzkiego i dąży do wzniecenia i podsycania dalszej nienawiści i chaosu”.
Źródło: PAP
***
Boże Narodzenie w krajach prześladowań
Z niepokojem Święta Bożego Narodzenie przeżywają wierni w Południowym Sudanie. Obawy wynikają z wciąż niepewnej sytuacji politycznej i humanitarnej. Na południowym zachodzie kraju, na pograniczu
z Demokratyczną Republiką Konga i Republiką Środkowoafrykańską, nadal działa Armia Oporu Pana oraz lokalne ugrupowania rebelianckie. Niespokojnie jest także w Iraku, Egipcie, Kirkuku i Pakistanie. Wrogowie pokojowego współistnienia różnych religii wykorzystują momenty, gdy chrześcijanie gromadzą się na modlitwie w większej grupie. Ta sytuacja napawa niepokojem – powiedział Ks. Waldemar Cisło – dyrektor Sekcji Polskiej Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Niepewna sytuacja panuje w Pakistanie. Miejscowe władze wysyłają dodatkowe, elitarne oddziały policji do ochrony chrześcijańskich kościołów w czasie Bożego Narodzenia. Chcą w ten sposób zapobiec spodziewanym atakom na prześladowaną mniejszość chrześcijańską. Od lipca 2007 r. w wyniku serii ataków ze strony talibów i al-Kaidy zginęło tam 4700 osób.
W Sudanie nadzieją na spokojne święta są sukcesem południowosudańskiej armii w działaniach przeciwpartyzanckich. Gorzej jest na północy kraju, dokąd ściągają uchodźcy z Północnego Sudanu. W Chartumie rząd prowadzi krwawą pacyfikację mieszkańców rejonu Nilu Błękitnego. Źródła kościelne mówią o 20 tys. osób, które schroniły się w południowosudańskiej wiosce Doro. Wśród uchodźców, którym brakuje dosłownie wszystkiego, szerzą się głód i choroby.
Jak przypomina ks. Waldemar Cisło dyrektor Sekcji Polskiej Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie w Sudanie dochodziło do sytuacji gdy chrześcijanie musieli się przenosić ze sprawowaniem Eucharystii. Bali się bombardowań. Ks. Waldemar Cisło przypomina także zeszłoroczne ataki na Chrześcijan podczas Bożego Narodzenia w Iraku i Egipcie.
Niestety w tym roku także może dojść do podobnych sytuacji. Ostatnie doniesienia z Kirkuku i Egiptu świadczą o napiętej sytuacji i narastającym niebezpieczeństwie. Ci, którzy są wrogami pokojowego współistnienia różnych religii wykorzystują te momenty, gdy Chrześcijanie gromadzą się na modlitwie, kiedy są w większej grupie. Takie ataki są dla nich bardziej efektowne.
Ks. Waldemar Cisło zachęca wszystkich do modlitwy za prześladowanych chrześcijan. Najważniejsze jest wsparcie modlitewne – dodaje. Poza wsparciem duchowym – Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie, zorganizowała w tym roku akcję „Paczki dla rodzin w Iraku”. Ks. Waldemar Cisło powiedział, że można przekazać naszym braciom w wierze cenny znak, że ktoś się za nich modli, pamięta i pomaga – i to jest najważniejsze przesłanie jakie jesteśmy w stanie im zanieść.
Źródło: RIRM
