Incjatywa rangi ćwiczeń akademickich
Z Witoldem Waszczykowskim, wiceministrem spraw zagranicznych i wiceszefem
Biura Bezpieczeństwa Narodowego w latach 2008-2010, rozmawia Paulina Jarosińska
Bronisław Komorowski zainaugurował wczoraj Strategiczny Przegląd
Bezpieczeństwa Narodowego.
– Sam moment inauguracji wydaje się spóźniony z kilku względów. Po pierwsze,
Bronisław Komorowski miał możliwość zamówić taki Strategiczny Przegląd już w
kwietniu i uruchomić go po drugiej turze wyborów, kiedy było wiadomo, że to
właśnie on przejmie władzę. Teraz mielibyśmy już rezultaty tej pracy. Zasadne,
aby prezydent dysponował takim materiałem, byłoby w momencie, kiedy odbywał on
pierwsze rozmowy międzynarodowe, kiedy spotykał się z Dmitrijem Miedwiediewem
czy Barackiem Obamą. Mijający rok był niezwykle ważnym czasem dyskusji przede
wszystkim w NATO nad nową koncepcją strategiczną i jeśli chcieliśmy poważnie w
takich dyskusjach uczestniczyć, a taka możliwość była, bo przecież ta koncepcja
została przyjęta dopiero w Lizbonie, to również z tego powodu strategia powinna
być przygotowana już wcześniej. Prace nad strategią zaczną się jednak dopiero po
Nowym Roku, czyli już w 2011 r., który jest niesłychanie trudny. Jest to rok
wyborczy, polska dyplomacja będzie zaangażowana w prezydencję Polski w Unii
Europejskiej, również w kwestii współpracy w tym zakresie z Węgrami, które
poprzedzają nas w samej prezydencji. Nie będzie czasu, żeby poważnie dyskutować
nad strategią bezpieczeństwa. Obecnie Platforma ma monopol na władzę i trudno
oczekiwać, aby w roku wyborczym którykolwiek z resortów był skłonny do
jakiejkolwiek krytyki. Obecnie widzimy jednak negatywne skutki działań
poszczególnych ministerstw, chociażby Ministerstwa Spraw Zagranicznych w kwestii
"odblokowania" Białorusi na forum Unii Europejskiej przez Radosława Sikorskiego.
Sytuacja na Białorusi dzisiaj pokazuje wyraźnie, że te działania nie były
słuszne. Czy gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, będzie
w stanie ocenić prawidłowo politykę wschodnią? Przecież doszło w niej do
radykalnych zmian. Nie milknie dyskusja na temat tarczy antyrakietowej; po serii
przecieków z WikiLeaks możemy spodziewać się kolejnych sensacji. To są dzisiaj
pytania kluczowe i odpowiedzi na nie pokazują, że inauguracja prac nad
Strategicznym Przeglądem Bezpieczeństwa Narodowego dokonuje się w niewłaściwym
czasie. Forma również budzi wiele zastrzeżeń.
Dlaczego?
– Sprawia ona wrażenie ćwiczenia akademickiego. Dzisiaj nie ma niezależnych
ośrodków, mamy do czynienia z serią politycznych nominacji. Żadna z fundacji czy
instytucji zainteresowanych sprawą bezpieczeństwa narodowego nie podejmie
rzeczowej krytyki koniecznej w tego rodzaju dyskusjach, ponieważ są one mniej
lub bardziej zależne od obecnie rządzącej ekipy. Nie sądzę, aby gen. Koziejowi
udało się stworzyć eksperckie i niezależne grono. Schemat organizacyjny
Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego ustanowiony przez BBN pozwala
domyślać się, jakie nazwiska pojawią się wśród przewodniczących zespołów
problemowych, ich następców oraz członków Zespołu Doradczo-Konsultacyjnego SPBN.
W tym schemacie widzimy szefów komisji parlamentarnych właściwych w sprawach
bezpieczeństwa, przedstawicieli struktur rządowych, a więc możemy się
spodziewać, że będą to delegacje ministrów obrony narodowej czy spraw
zagranicznych oraz byli szefowie BBN. Być może wśród ekspertów z ośrodków
akademickich znajdą się również osoby skłonne do krytyki, ale nie sądzę, by ich
głos ostatecznie był wpływowy.
Skoro to grono nie będzie miało pola do popisu, to czy prezydent nie chce po
prostu pokazać, że jego prezydentura nie jest tylko salonowa, ale też
merytoryczna? Interesuje się sprawami bezpieczeństwa naszego kraju i zamierza w
tym kierunku podejmować konkretne kroki.
– W istocie tak jest. Do tego można by podejść na poważnie i mógłby za tym stać
jakiś polityczny zamysł. Obydwa resorty odpowiedzialne za bezpieczeństwo naszego
kraju są oceniane krytycznie – MON jest obciążone sprawą katastrof lotniczych, a
oprócz tego ma problemy z polską misją w Afganistanie, natomiast MSZ –
diametralną zmianą w prowadzeniu polityki wschodniej. Można by poważnie
zastanowić się nad tym, czy obecnie prowadzona polityka jest skuteczna i czy
służy interesowi naszego kraju – czy zdaje egzamin. Jesteśmy krajem, który długo
jeszcze zostanie na skraju Unii Europejskiej i NATO, i powinniśmy być
zainteresowani sytuacją w Europie Wschodniej. Relacje z Rosjanami również
powinny być przedmiotem analizy. Minister Radosław Sikorski spotyka się
regularnie z Siergiejem Ławrowem, Władimir Putin był na Westerplatte, a potem w
Katyniu, ostatnio przyjechał z wizytą Dmitrij Miedwiediew – ale powstaje
pytanie, czy te gesty mają jakieś wymierne skutki, czy służą tylko polepszeniu
"klimatu" pomiędzy przywódcami państw. Ani w kwestiach gospodarczych, ani w
kwestiach politycznych zmian w naszych relacjach z Rosją nie widać. Gdyby była
wola polityczna, byłaby możliwa debata na temat strategii bezpieczeństwa, ale
nie wiem, czy taki ambicjonalny zamysł stoi za pomysłem Komorowskiego i Kozieja.
Charakter, forma prac nad strategią odzwierciedla charakter obecnej
prezydentury, która nie ma na celu pełnić funkcji audytu, czyli prezydentury,
która sprawdza, czy konstytucyjne procedury są wykonywane przez rząd, ale ma być
prezydenturą adoracji rządu. Komorowski jest niejako zakładnikiem
parlamentarnych ambicji Tuska.
Dziękuję za rozmowę.
