In vitro z lewej strony

Tworzenie i mrożenie nadliczbowych zarodków, a także in vitro „dla każdej jednostki” gwarantuje poselski projekt nowelizacji ustawy transplantacyjnej złożony wczoraj w Sejmie. Patronuje mu m.in. Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. W parlamencie nie uzyska większości.

– Ten projekt został stworzony pr zez ekspertów najwyższego szczebla. Reprezentujemy naprawdę ogromne rzesze obywateli, którzy wiedzą, jak ważne jest posiadanie własnego dziecka – próbowała przekonać wczoraj dziennikarzy podekscytowana Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, na co dzień walcząca o nielimitowany dostęp do aborcji.
Projekt przygotowali m.in. niektórzy członkowie Zespołu ds. Konwencji Bioetycznej, który działał przy kancelarii premiera pod kierunkiem Jarosława Gowina, genetycy: Ewa Bartnik i Jacek Zaremba, etycy: Jacek Hołówka i Zbigniew Szawarski oraz prawnik Eleonora Zielińska.
Co w nim jest? Między innymi zapisy o możliwości tworzenia i zamrażania nadliczbowych zarodków. Prezentujący projekt zdają się również hołdować przekonaniu o „efektywności” i nowoczesności weterynaryjnych technik rozrodu, w których nie widzą nic złego w odniesieniu do człowieka. W projekcie nie ma mowy na temat refundacji in vitro.
Jak podkreślił Marek Balicki, członek zespołu autorów projektu, „nie różnicuje on obywateli ze względu na stan cywilny”, a więc do in vitro miałaby dostęp każda kobieta, czy to mężatka, czy samotna. Wtedy nic już nie stałoby na przeszkodzie, aby z zapłodnienia pozaustrojowego metodą in vitro swobodnie korzystały także układy homoseksualne. – Stan cywilny nie ma związku z chorobą. Każdy może mieć dzieci. Państwo nie jest w stanie upilnować, aby nie rodziły się dzieci poza związkami małżeńskimi, nie ma podstaw konstytucyjnych, żeby tego pilnować. I nikt nie ma prawa badać niczyich preferencji seksualnych – potwierdził w rozmowie z nami poseł Balicki.
Argumenty autorów projektu są niewyszukane. – Ci wszyscy ludzie, którzy są za zakazem in vitro, żyją, istnieją. Urodzili się, ponieważ ich rodzice nie mieli problemu z płodnością. A więc, co jest lepsze – istnieć czy nie? Lepiej jest żyć, powstając nawet z zamrożonego jajeczka, niż nie żyć wcale – przekonywał wczoraj prof. Szawarski, etyk. Nikt z zespołu pracującego nad tą nowelą nawet się nie zająknął na temat losu dzieci zamrożonych w embrionalnej fazie rozwoju, które najczęściej są uśmiercane, ani o innych zagrożeniach płynących z in vitro.
Pod projektem podpisało się kilkudziesięciu posłów, w tym jeden z PO (Kazimierz Kutz), większość z klubu Lewicy, czterech z koła poselskiego SDPL-Nowa Lewica, trzech z Koła Poselskiego Stronnictwa Demokratycznego.


Izabela Borańska-Chmielewska
drukuj