Hiszpania na sprzedaż za 1 euro

Wiele spośród zadłużonych hiszpańskich przedsiębiorstw będzie musiało wywiesić tabliczkę z napisem „na sprzedaż”. W nadchodzącym roku upaść może nawet 10 tys. firm. Jak informuje Agencja Reutera, duża część z nich zostanie sprzedana zagranicznym funduszom inwestycyjnym za symboliczne 1 euro. Takiego obrotu sprawy najbardziej obawiają się właściciele małych oraz średnich firm i banków.

W artykule „Hiszpania na sprzedaż” agencja informuje, że mimo iż większość światowych gospodarek zaczyna się powoli wydobywać z kryzysu, Madryt wciąż pozostaje daleko z tyłu. Świadczy o tym choćby pogłębiające się bezrobocie czy rosnący dług publiczny, który utrudnia prawidłowe funkcjonowanie instytucji finansowych. To z kolei oznacza, że w obiegu nie ma pieniędzy na finansowanie biznesu ani na wsparcie dla poszczególnych przedsiębiorstw lub ich wykupienie. – Hiszpania została wystawiona na sprzedaż. Lecz w kraju nie ma wystarczająco dużo pieniędzy, aby wykupić to, co zostało wystawione – stwierdził Enrique Quemada, dyrektor Spółki Doradztwa Finansowego ONEtoONE. W jego opinii, nadszedł więc czas, że hiszpański kapitał mogą wziąć, i najprawdopodobniej wezmą, w swoje ręce Niemcy, Holendrzy, Arabowie lub Chińczycy.

ONEtoONE, który reprezentuje głównie małe i średnie firmy, powstał w 2004 roku, czyli jeszcze przed nasileniem się globalnego kryzysu ekonomicznego. Wówczas wypełnił on lukę powstałą w wyniku niechęci, jaką duże banki inwestycyjne okazywały mniejszym przedsiębiorstwom w kwestii udzielania im kredytów. Właśnie dzięki pomocy takich banków wiele spośród tego typu firm bardzo szybko wypracowało małe fortuny, a Hiszpania obecnie może się pochwalić jedną z największych w Europie liczbą małych i średnich przedsiębiorstw. Jednak duża część z nich posiada kapitalizację rynkową na stosunkowo niskim poziomie oscylującym w granicach 100 milionów euro. Obecnie w warunkach zapaści finansowej oznacza to dla wielu spośród nich spore problemy ze spłatą zadłużeń. Jak podkreśla Quemada, większość właścicieli w takiej sytuacji będzie więc chciała pozyskać inwestorów z kapitałem.

Jako przykład autor artykułu przytacza rodzinną firmę produkującą pióra Inoxcrom, z przychodami na poziomie 43 mln euro. Już w tym roku została ona sprzedana Alberto Novelowi właśnie za wspomniane 1 euro. Koszt przejęcia firmy wyniósł go więc mniej niż zakup oferowanego przez nią wiecznego pióra. Jak podkreślają byli już właściciele biznesu, był to jedyny sposób na pozbycie się długu i zapobieżenie wkroczeniu komornika.

W takim wypadku firma zawsze jest sprzedawana wraz ze swoim zadłużeniem. Inwestor zazwyczaj przejmuje pakiet większościowy, a kiedy w ciągu trzech lat przedsiębiorstwo zaczyna przynosić dochody, spłaca resztę należności. Dla przejmującego zakład najważniejsze jest to, że na starcie zgodnie z prawem nie musi nic płacić.

Obecnie około 4300 hiszpańskich przedsiębiorstw rozpoczęło już wprowadzanie procedury upadłościowej. Jak oceniają eksperci, w przyszłym roku zbankrutować może nawet 10 tys. firm. Do największej liczby plajt dojdzie w branżach takich jak nieruchomości, produkcja dóbr konsumpcyjnych, turystyka, które w ostatniej dekadzie przeżywały prawdziwy rozkwit.


Łukasz Sianożęcki, Reuters
drukuj