Heroizm na przekór bestialstwu

Do końca spowiadali, odprawiali Msze św., wydawali skromne posiłki, dawali
schronienie przerażonym parafianom w piwnicach klasztornych i w pomieszczeniach
pod kościołem. Trzeba było mieć wielką odwagę, aby zostać, nie uciekać. Dziś,
naprzeciw kościoła św. Wojciecha na Woli, zostanie poświęcony pomnik
upamiętniający 30 redemptorystów zamordowanych w czasie Powstania Warszawskiego.

31 lipca 1944 r. w klasztorze Ojców Redemptorystów przy ul. Karolkowej w
Warszawie mieszkało 31 zakonników, wśród nich 7 kleryków. 1 sierpnia po południu
przedstawiciele Armii Krajowej oznajmili ojcu przełożonemu wspólnoty, że mają
rozkaz zająć budynek na cele wojskowe. W klasztorze urządzono punkt zborny,
wywieszono flagę i wprowadzono silnie uzbrojoną grupę powstańczą. Ojcowie
przenieśli się do piwnic, udzielając tam również schronienia okolicznej
ludności. Klasztor zapełnił się parafianami, szczególnie ludźmi starszymi,
kobietami z dziećmi, które liczyły na to, że może tutaj, w większej grupie,
znajdą ocalenie. 6 sierpnia sytuacja oddziałów powstańczych na Woli stała się
beznadziejna. Dowództwo Armii Krajowej przeniosło się na Stare Miasto. Niemcy
doszli aż do placu Mirowskiego.
Na terenie Woli działy się w tym czasie rzeczy straszne. Czytając relacje
świadków, trudno wprost uwierzyć, że człowiek jest zdolny uczynić takie
okropności drugiemu człowiekowi. W Muzeum Powstania Warszawskiego można obejrzeć
wstrząsający wywiad z żołnierzem niemieckim, który walczył jako saper przeciwko
powstańcom warszawskim. Opowiada m.in. o pacyfikacji szpitala na Woli: "Do
szpitala wpadli esesmani. To były pijane, wściekłe psy. Od razu zastrzelili
lekarza i sanitariusza. Następnie sanitariuszki i lekarza rozebrali do naga,
pognali na podwórko. Każdego powiesili za nogi… i każdej osobie strzelili w
brzuch. Tego nie można sobie wyobrazić". Wywiad ten jest dostępny także na
stronie internetowej Listy z płonącej Warszawy.
6 sierpnia, około godz. 3.00, niemieccy oprawcy z grupy Oskara Dirlewangera
otoczyli klasztor. Wydano rozkaz natychmiastowego opuszczenia budynku. Wyszli
zarówno ojcowie, jak i duża grupa ludności cywilnej. Wszystkich pognano w stronę
kościoła św. Wojciecha, który Niemcy zamienili w jedno wielkie więzienie. Ojców
od razu oddzielono i wyprowadzono na niewielki plac fabryki Kirchmayera i
Marczewskiego naprzeciw kościoła św. Wojciecha. Młody gestapowiec podbiegł do
ojca przełożonego i krzyknął: "Wychowałeś bandytów, zastrzelę was jak psy".
Oto jak opisuje to wydarzenie naoczny świadek: "Ojcowie stali w luźnym
dwuszeregu, twarzami ku spalonym kamienicom. Stali spokojnie, jak skamieniali.
Wtenczas na naszych oczach rozpoczęto strzelać do ojców. Wyższy gestapowiec
podchodził po kolei do każdego z tyłu i strzelał z automatu w kark, a gdy ciało
omdlałe opadło, jedną i drugą serią z automatu dopełniał zbrodni. I tak
zastrzelił wszystkich. Pozostawił tylko ojca przełożonego. Ten musiał patrzeć na
wszystko. Gdy wreszcie po jakichś 5 minutach, gdy już sadysta gestapowiec
nasycił się widokiem morderstwa i widokiem nieszczęśliwego ojca rektora, obszedł
trupy wokoło i zaszedł z frontu, wymierzył ojcu rektorowi w czoło i dał serię.
Następnie kazano nam wszystkie trupy poukładać na dopalającym się stosie po
poprzednich ofiarach. Obok jeszcze były stosy trupów do spalenia" (A. Rębacz
"Pamiętamy o Was", Warszawa 2005, s. 41). Zgromadzenie ojców redemptorystów
nigdy nie doświadczyło podobnego mordu w swej blisko trzechsetletniej historii.
Dodajmy, że w tym dniu rozstrzelano i spalono 2 tys. mieszkańców Woli.

Przechodniu, pamiętaj!
Od tamtych wydarzeń dzieli nas 66 lat. Dużo to i mało zarazem. Żyją wśród nas
jeszcze ich świadkowie. W klasztorze Ojców Redemptorystów przy ul. Karolkowej
mieszka o. Jan Piekarski, jedyny zakonnik, który ocalał z tej tragedii.
W sierpniu tego roku w miejscu tych strasznych wydarzeń postawiono niewielki
pomnik-tablicę. Ma on kształt steli o wysokości 2,5 metra, wykonanej z czarnego
granitu. Na niej wyrzeźbiony jest zakonny pas i różaniec. Stela symbolizuje
redemptorystę. Dramat rozstrzelania podkreśla boczna rysa biegnąca jakby w
okolicy serca i niewielka wyrwa w granicie z tyłu pomnika. Ten czarny habit
redemptorysty złączony jest z białym granitowym krzyżem, który subtelnie wyłania
się zza czarnego granitu. Na pomniku wyryto wyraźny napis w języku polskim i
angielskim. Autor projektu Marek Moderau podkreśla, że "rzeźba ma wywoływać
pewne skojarzenia, przemawiać do wyobraźni, a nie dokładnie opowiadać o tym, co
się stało".
Dlaczego postawiliśmy ten pomnik? Niektórzy przechodnie stawiali takie pytanie.
Nie chodziło nam o publiczne eksponowanie ofiary redemptorystów, ale o
przypomnienie – szczególnie młodszemu pokoleniu – tego wydarzenia, kiedy z
jednej strony ujawniło się straszne bestialstwo, z drugiej heroizm.

Człowiek człowiekowi…
W 1947 r. ukazała się książka ks. prof. Konstantego Michalskiego, wybitnego
rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, pod wymownym tytułem: "Między heroizmem a
bestialstwem". To dzieło wybitnego uczonego powstało w wyniku przerażenia
okropnościami II wojny światowej. Ksiądz Michalski wraz ze 183 profesorami
Uniwersytetu Jagiellońskiego został podstępnie aresztowany i wywieziony do obozu
koncentracyjnego w Sachsenhausen. Udało mu się przeżyć obóz i lata okupacji.
Heroizm i bestialstwo – można powiedzieć, że te słowa streszczają dramatyczną
historię ludzkości dwudziestego wieku, a nawet całej historii ludzkości, czy też
w pewnym sensie historii każdego człowieka. Ksiądz prof. Michalski zauważa, że
człowiek zdąża w jednym bądź drugim kierunku poprzez małe, codzienne kroki,
powtarzając dobre bądź złe czyny. Słowo "bestialstwo" pochodzi od słowa
"bestia", zwierzę. Już Arystoteles próbował zdefiniować bestialstwo, trafnie
zauważając, że jest ono przekroczeniem miary w nikczemności.
Jak człowiek może dojść do postawy, którą możemy określić mianem bestialstwa?
Wspomniany Arystoteles i później św. Tomasz z Akwinu mówią o jego trzech
źródłach: chorobie, wrodzonych złych dyspozycjach, powtarzaniu czynów
zbrodniczych. Ksiądz profesor Michalski dodaje czwarte źródło bestialstwa:
zbrodniczą ideologię. Pomnik postawiony na Woli ma przypominać o tym, do jakich
morderstw doprowadziła obłąkana ideologia bez Boga. Żołnierze mordujący
bezbronnych ludzi nie urodzili się przecież mordercami, oni zostali stopniowo,
krok po kroku wychowani do okrucieństwa przez bezbożną ideologię. Na ich pasach
widniał napis "Gott mit uns", ale jak dobrze wiadomo, nie był to Bóg naszego
Pana Jezusa Chrystusa, ale naiwny zlepek starych, germańsko-tybetańskich
wierzeń. Była to karykatura prawdziwego Boga.
Zrozumienie zbrodni II wojny światowej przekracza możliwości racjonalnego
porządku. Przy głębszej refleksji sadystyczni żołnierze jawią się jako istoty
spoza gatunku ludzkiego. Jak wytłumaczyć zło, nie odwołując się do
rzeczywistości duchowej? Dziś niektórzy chcą zanegować istnienie szatana, a
przecież on, niestety, działał i nadal działa, czasami w sposób bardziej
przebiegły.

Przesłanie trwałe jak granit
Pomnik na Woli będzie przypominał o bohaterstwie ojców, którzy pozostali do
końca na swoim posterunku. Spodziewali się, że po wkroczeniu Niemców do
klasztoru czeka ich śmierć, mieli propozycje ucieczki do Śródmieścia, a jednak
wytrwali do końca. Wyznali swoją wiarę, już nie słowem, ale czynem.
Zaprezentowali postawę przeciwstawną zachowaniu morderców. Dlatego postawiono im
ten niewielki pomnik – jako grupie wydzielonej spośród 50 tys. mieszkańców Woli
pomordowanych w czasie Powstania Warszawskiego. Ten pomnik jest przesłaniem,
przypomnieniem, po jakiej ziemi chodzimy tu, na Woli. Do czego prowadzi bezbożna
ideologia, jaką postawę rodzi wiara w prawdziwego Boga. I to przesłanie ma być
trwałe, tak jak trwały jest ten czarno-biały granit.
Inicjatorami pomysłu postawienia pomnika byli mieszkańcy Woli, a szczególnie
Bogusława Ziemkiewicz, świadek tamtych dramatycznych wydarzeń. Budowa pomnika
została sfinansowana dzięki staraniom naszych radnych – a szczególnie Marii
Kucharskiej – przez Urząd Dzielnicy Wola i Urząd Miasta Stołecznego Warszawy.
Planujemy zrealizować drugą część naszego projektu, równie ważną – opublikować
książkę o naszej parafii, szczególnie o tych tragicznych wydarzeniach z czasów
Powstania Warszawskiego, ubogaconą zdjęciami. Prosimy świadków, którzy przeżyli
te wydarzenia, aby zgłaszali się do klasztoru przy ul. Karolkowej.
Uroczystość poświęcenia pomnika odbędzie się dzisiaj. O godz. 11.00 rozpocznie
się Msza św. w kościele św. Klemensa pod przewodnictwem ks. abp. Kazimierza
Nycza. Następnie udamy się pod pomnik, naprzeciw kościoła św. Wojciecha.
Ksiądz profesor Michalski, pisząc książkę "Między heroizmem a bestialstwem,
myślał przede wszystkim o "świecie jutrzejszym" i dlatego w swoich rozważaniach
skupił się głównie na heroizmie. Tej postawie poświęcił najwięcej uwagi.
Wierzył, że to heroizm zapalony miłością ostatecznie zwycięża w dziejach
ludzkości. "W świecie pożogi dziejowej widzi się wyraźniej niż kiedykolwiek, że
ludzki świat, nasz świat, można ratować i budować z jednej, jedynej siły – nowej
miłości" ("Między heroizmem a bestialstwem", s. 20).
 

O. prof. Paweł Mazanka CSsR

 

Autor jest kierownikiem Katedry Metafizyki Instytutu Filozofii
Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

drukuj

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl