Hańba Orła Białego
Adam Michnik, który określił Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka
"ludźmi honoru", zostanie odznaczony najwyższym odznaczeniem państwowym –
Orderem Orła Białego. W związku z tymi planami członkowie Kapituły Orderu:
Andrzej Gwiazda, opozycjonista z okresu komunistycznego, i sędzia Bogusław
Nizieński, były rzecznik interesu publicznego, zapowiedzieli swoje odejście z
piastowanych funkcji.
Joanna Trzaska-Wieczorek, dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta,
poinformowała wczoraj dziennikarzy, że ks. bp Alojzy Orszulik, Aleksander Hall,
Czesław Bielecki i Adam Michnik zostaną odznaczeni przez prezydenta Bronisława
Komorowskiego w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej, w
szczególności dla przemian demokratycznych i wolnej Polski, a także za zasługi w
działalności publicznej. Uhonorowanie Orderem Orła Białego nastąpi 10 listopada.
Najwięcej wątpliwości wzbudza wyróżnienie dla Michnika.
Decyzja prezydenta wywołała sprzeciw części członków kapituły odznaczenia.
Bogusław Nizieński uznał, że jego czas w tym gremium dobiegł końca. Rezygnację
wysłał pocztą. Swoją decyzję motywował tym, że wcześniej kapituła inaczej
procedowała nad zgłoszonymi kandydaturami.
Również Andrzej Gwiazda zrezygnował z członkostwa w tym gremium. Potwierdza, że
nie został poinformowany przez prezydenta o zamiarze uhonorowania Adama Michnika
Orderem Orła Białego. – Dochodziły tylko plotki. Codziennie zaglądałem do mojej
skrzynki pocztowej i nie było żadnej informacji. Dowiedziałem się o tym dopiero
od dziennikarzy – twierdzi Gwiazda. Dodaje, że pismo informujące o jego odejściu
z kapituły jest już w drodze do Warszawy. – Nie mogę zasiadać w gremium, które
oficjalnie, ustawowo jest upoważnione do zabierania głosu w sprawie odznaczeń
Orderem Orła Białego, a jednocześnie jestem pozbawiony jakiegokolwiek wpływu na
decyzje i dowiaduję się o nich dopiero po fakcie – zauważa Gwiazda.
Wczoraj Sławomir Nowak, minister w Kancelarii Prezydenta, poinformował, że
prezydent zasięgał opinii na temat przyznania orderów u Wiesława Chrzanowskiego,
jednego z członków Kapituły. Sam Chrzanowski nie chciał jednak wyjawić, czy jego
zdanie w sprawie nominacji było pozytywne czy negatywne. – Rozmawialiśmy w ogóle
o obecnej transzy odznaczeń, nie akurat o panu Adamie Michniku. Z tym że te
opinie mają charakter wewnętrzny, a nie publiczny. Zresztą jest to prawo nie
tylko zaopiniowania, ale ewentualnie wysunięcia propozycji – uważa członek
Kapituły.
Jerzy Bukowski, były rzecznik prasowy płk. Ryszarda Kuklińskiego, zastanawia
się, dlaczego akurat red. Michnik ma otrzymać order. – Jest dla mnie rzeczą
zastanawiającą, że kolejne osoby postrzegane jako kontrowersyjne dostają
najwyższe odznaczenie państwowe, natomiast inne nie mogą dostąpić tego zaszczytu
– ocenia Bukowski. I podaje przykład właśnie płk. Ryszarda Kuklińskiego.
Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych już od sześciu lat
bezskutecznie stara się o pośmiertne przyznanie pułkownikowi tego orderu.
Natomiast Stanisława Michalkiewicza, publicysty, nie dziwi najnowsze posunięcie
prezydenta w sprawie odznaczeń. – Jest to dalszy ciąg tej linii, którą pan
prezydent Komorowski zaprezentował w doborze swoich doradców, głównie
wywodzących się z tzw. salonu i trochę z lewej strony sceny politycznej, jak np.
prof. Tomasz Nałęcz. I Adam Michnik do tego kompletu jak najbardziej pasuje.
Prawdopodobnie nie chciał zostać żadnym doradcą, bo gardzi takimi funkcjami.
Zresztą całkiem słusznie, ponieważ ma rację, sądząc, że znacznie ważniejsze jest
oddziaływanie propagandowe za pomocą mediów niż bycie doradcą jakiegoś
prezydenta – konstatuje Michalkiewicz.
Adam Michnik, były opozycjonista, jest znany ze swej ugodowości w stosunku do
komunistów po 1989 roku. Świadczą o tym nie tylko jego działania, linia
programowa "Gazety Wyborczej", ale również liczne wypowiedzi. Przytoczmy chociaż
jedną z bardziej charakterystycznych. W wywiadzie udzielonym Agnieszce Kublik i
Monice Olejnik dla "Gazety Wyborczej", z dnia 3-4 lutego 2001 r., nazwał
Kiszczaka i Jaruzelskiego (odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego w
Polsce w 1980 r.) "ludźmi honoru". Oto najważniejszy fragment tego wywiadu: "Czy
gen. Kiszczak jest dla pana człowiekiem honoru? – AM: Tak. Jest człowiekiem
honoru. Gen. Kiszczak dotrzymał wszystkich zobowiązań, jakie podjął przy
Okrągłym Stole. To były najważniejsze dni w jego życiu. Szef bezpieki negocjował
ze swoimi więźniami. Przyjął zobowiązania i dotrzymał słowa aż do bólu. Po 1989
r. nigdy nie zawiódł zaufania. – Gen. Jaruzelski też? – AM: Też".
Jacek Dytkowski
