Gry wojenne Pałacu

Ośrodek prezydencki storpedował kandydaturę gen. Sławomira Dygnatowskiego
na dowódcę Sił Powietrznych. Wykształcony na Zachodzie, z pominięciem szkół
wojskowych w Moskwie, absolwent Akademii Obrony NATO w Rzymie, Dygnatowski był
naturalnym kandydatem na to stanowisko po śmierci gen. Andrzeja Błasika i
odejściu do rezerwy jego zastępcy gen. Krzysztofa Załęskiego. Jak ustalił "Nasz
Dziennik", informację, że to właśnie Dygnatowski przejmie obowiązki po Błasiku i
że jest to "pewne", Bogdan Klich przekazał 18 maja 2010 r. w siedzibie MON m.in.
szefowi Sztabu Generalnego gen. Mieczysławowi Cieniuchowi, dyrektorowi
sekretariatu MON gen. Arturowi Kołosowskiemu oraz gen. Krzysztofowi Załęskiemu,
czasowo pełniącemu obowiązki dowódcy Sił Powietrznych.

Zastrzeżona notatka z przebiegu prawie dwugodzinnej rozmowy z 18 maja 2010 r. w
siedzibie resortu obrony przy ulicy Klonowej w Warszawie znajduje się w zbiorze
akt Dowództwa Sił Powietrznych. "Zapytałem Pana Ministra o to, kto jest
planowany na stanowisko Dowódcy Sił Powietrznych, wskazując również, że posiadam
jakieś informacje w tej sprawie od Szefa Sztabu Generalnego z dnia wczorajszego.
Pan Minister powiedział, że Dowódcą będzie gen. dyw. Sławomir Dygnatowski, co
zostało już ostatecznie ustalone, i że jest mu przykro, że nie będziemy pracować
razem. Wyraziłem w tej kwestii swoje podziękowanie, zaznaczając, że jest to
bardzo dobre rozwiązanie dla Sił Powietrznych, o czym po wyjściu z rozmowy od
Pana Ministra poinformowałem telefonicznie gen. Dygnatowskiego, składając mu
gratulacje" – napisał pełniący wówczas czasowo obowiązki dowódcy Sił
Powietrznych gen. Krzysztof Załęski, który był jednym z czterech uczestników
spotkania. Sam Załęski pytany przez "Nasz Dziennik" o notatkę zaznacza, że nie
chce już wracać do tej sprawy, odsyłając nas do ministra obrony narodowej. Jakie
były powody wycofania kandydatury gen. Sławomira Dygnatowskiego? I kto ją
zablokował? Żadna z instytucji w łańcuchu decyzyjnym, w którym zapadały
rozstrzygnięcia dotyczące obsady stanowiska dowódcy Sił Powietrznych, nie
przyznaje się dziś do autorstwa koncepcji zaniechania wyboru Dygnatowskiego na
rzecz gen. Lecha Majewskiego. Z informacji, jaką oficjalnie uzyskaliśmy w
resorcie obrony, wynika, że jedynym depozytariuszem wiedzy na ten temat jest
Bronisław Komorowski. "Uprzejmie informujemy, iż zgodnie z artykułem 134 (ust.
3) Konstytucji RP, to Prezydent Rzeczpospolitej mianuje dowódców rodzajów Sił
Zbrojnych i w związku z tym, zadane przez Pana pytania należy skierować do
Kancelarii Prezydenta RP" – napisał w odpowiedzi na nasze pytania Departament
Prasowo-Informacyjny MON. Podobnie zareagowało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
"O sprawach kadrowych nie informujemy mediów" – napisała Joanna
Kwaśniewska-Wróbel, rzecznik prasowy BBN.
Z przywołanego fragmentu utajnionej notatki z 18 maja wynika, że decyzja o
powołaniu gen. Sławomira Dygnatowskiego na stanowisko dowódcy Sił Powietrznych
została już "ostatecznie ustalona". Dygnatowskiemu zaczęto składać już
gratulacje. Skąd więc nagła zmiana i niespodziewane wysunięcie kandydatury gen.
Lecha Majewskiego? Jak ustalił "Nasz Dziennik", swoją rolę miał odegrać tutaj
gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, blisko związany z
obecnym prezydentem Bronisławem Komorowskim. To właśnie z Koziejem miał
prowadzić rozmowy gen. Majewski przed objęciem stanowiska dowódcy Sił
Powietrznych. W konsultacje zaangażowany był też gen. Andrzej Dulęba, dowódca
Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej w latach 1999-2002. Efektem tych spotkań
miała być rozmowa Kozieja z Komorowskim, po której to generał Majewski został
dowódcą Sił Powietrznych. Pytany o kulisy rozmów minister Koziej zdecydowanie
się dziś od nich odżegnuje. "W imieniu szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego
ministra Stanisława Kozieja (…) oświadczam, że te informacje nie mają nic
wspólnego z prawdą" – napisał rzecznik prasowy BBN.
W opinii wielu wojskowych, kandydatura gen. Dygnatowskiego na stanowisko dowódcy
Sił Powietrznych była wariantem optymalnym po śmierci generała Andrzeja Błasika.
Dygnatowski to oficer, którego ścieżka szkolenia przebiegała z pominięciem
moskiewskich szkół wojskowych. Jest absolwentem Akademii Obrony NATO w Rzymie,
pod koniec 2006 r. zaczął pełnić obowiązki szefa Sztabu Dowództwa Sił
Powietrznych, zaś w kolejnym roku – w uznaniu za zasługi na rzecz obronności
oraz wspierania procesu rozwoju Sił Powietrznych – objął stanowisko dowódcy
Centrum Operacji Powietrznych. Od 11 lutego 2008 r. pełnił natomiast obowiązki
zastępcy dowódcy Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. Dygnatowski jest pilotem
I klasy, jego nalot ogólny wynosi 1350 godzin, w tym 350 godzin na samolocie
MiG-29. Latał także na samolotach TS-11 Iskra, Lim-2 oraz MiG-21. Dziś gen.
Sławomir Dygnatowski jest zastępcą Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

"Nasz Dziennik" zwrócił się do Kancelarii Prezydenta o wyjaśnienie powodów
nagłego wycofania kandydatury gen. Sławomira Dygnatowskiego. Na odpowiedź
czekamy.
Z zarejestrowanej i dołączonej do akt w Dowództwie Sił Powietrznych notatki z
rozmowy z Bogdanem Klichem wynika również, że szef MON naciskał na gen.
Krzysztofa Załęskiego, by formalnie wycofał swój krytyczny raport na temat stanu
Sił Powietrznych. "Poinformowałem pana Ministra o odmowie na wycofanie "Raportu"
(…) Podkreśliłem także, że sytuacja w lotnictwie, w wyniku dramatycznego
niedofinansowania oraz w wyniku działań legislacyjnych podejmowanych w
przeszłości w stosunku do żołnierzy zawodowych oraz działań organizacyjnych
podejmowanych w stosunku do struktur jednostek Sił Powietrznych, spowodowały, że
sytuacja w utrzymaniu we właściwym stanie technicznym sprzętu jest tragiczna i
bez jej rzetelnej oceny oraz podjęcia wskazanych problemów nie można oczekiwać
istotnych zmian systemowych. Nie zmienią tego działania DSP oraz opracowywane
już dokumenty, instrukcje, metodyki" – czytamy w dokumencie.

 

Piotr Czartoryski-Sziler

drukuj