Gra w paliwa
Senator Richard Lugar, prezes komisji spraw zagranicznych Senatu w Waszyngtonie, powiedział, że Rosja, Wenezuela i Iran są przeciwnikami, którzy używają zasobów energii jako broni w stosunkach międzynarodowych. Mimo tego USA jednak proponują Chinom i Indiom układ w celu koordynowania zakupów ropy naftowej i gazu ziemnego.
Obecnie 77 proc. dostaw energetycznych na świecie jest pod kontrolą innych państw i USA zapłaciły w roku 2005 o 17 proc. więcej za import energii niż w roku poprzednim, kiedy zakupy energii już stanowiły jedną trzecią rocznego deficytu handlowego tego kraju. W bieżącym roku koszt tego importu ocenia się na 320 miliardów dolarów.
Su Jingxiang z instytutu spraw bieżących w Pekinie twierdzi, że bliższa współpraca ekonomiczna USA z Chinami w zakresie międzynarodowego handlu paliwem jest możliwa. Musi się to odbywać na podstawie doceniania potencjału rynku chińskiego oraz zaprzestania przez USA zagarniania pól ropy naftowej za pomocą wojskowych interwencji i ekspansji, ponieważ agresywna amerykańska „gunboat diplomacy” (dyplomacja kanonierek) już nie działa ani na Bliskim Wschodzie, ani w Ameryce Łacińskiej. Agresywna polityka USA powoduje tylko opór i terroryzm, nie ułatwia natomiast importu płynnego paliwa.
Nowe strategiczne partnerstwo
Su Jingxiang jest przekonany, że USA muszą ściślej współpracować z innymi państwami deficytowymi w płynne paliwo, takimi jak Indie i Chiny. Byłby to nowy typ strategicznego partnerstwa, które skonsolidowałoby pertraktacje dotyczące cen dyktowanych przez importerów płynnego paliwa, co jakoby poprawiłoby ekonomiczny dobrobyt i bezpieczeństwo USA. Su zwrócił uwagę na fakt, że Chiny i USA przedstawiają najbardziej aktywne siły w ekonomii świata i mogą współpracować w eksploatacji ropy naftowej, stabilizacji cen, wprowadzaniu nowoczesnej technologii oraz energii nuklearnej i energii biomasy.
Kontrolowany przez USA Międzynarodowy Fundusz Walutowy podniósł wkład Chin z 2,98 do 3,72 proc., co oznacza, że Waszyngton popiera większy udział Chin „w sercu gospodarki świata”. Dialog ekonomiczny z Chinami prowadzi Henry Paulson, minister skarbu USA, który twierdzi, że „ten dialog określa stan globalnej gospodarki w XXI wieku i ustala stosunki ekonomiczne USA z Chinami”. Chińczycy uważają, że „dialog ten będzie miał pozytywny wpływ na gospodarkę światową, jak również na pokój i bezpieczeństwo na świecie”.
Rosja – główny rozgrywający
Ostatnio pozycja USA pogarszała się w związku z agresywną działalnością osi USA – Izrael i stosowaniem przez ten sojusz proizraelskiej „wojny przeciwko terrorowi”, na którą to działalność Rosja reagowała skuteczną polityką energetyczną. Na szachownicy polityki energetycznej świata Rosja znaczy wiele w perspektywie geopolityki XXI wieku. Moskwa kontroluje gazociągi dostarczające gaz ziemny do Turcji, Grecji i Włoch oraz w niedalekiej przyszłości do Bułgarii, Rumunii, Węgier i Austrii za pomocą nowego gazociągu „Niebieski Strumień 2” przez Morze Czarne, a także przez podwodny rurociąg z Turcji do Izraela, jeżeli Rosja podpisze w tej sprawie kontrakt z Izraelem.
Putin podpisał 4 września 2006 r. w Atenach układ z Grecją i z Bułgarią na rozbudowę rurociągu długiego na 280 km (z Bułgarii do Grecji) z początkowym przepustem 35 mln ton rocznie, począwszy od 2009 roku. Rurociąg ten umożliwi Rosji eksport, omijając cieśninę Bosfor, w której powstają długie kolejki statków, powodujące straty o wartości 25 000 dolarów dziennie. W 2004 roku 9500 statków z naftą przeszło przez Bosfor; natomiast już w ciągu pierwszych 5 miesięcy 2006 roku 1000 statków przewiozło 27 mln 100 tys. ton ropy naftowej.
USA przegrywają z konkurencją
Nowy rosyjski rurociąg do Grecji ma konkurować z niedawno uruchomionym amerykańskim rurociągiem z Baku do Ceyhan w południowej Turcji. USA przestrzegają Turcję i Grecję przed rozbudową rosyjskich dostaw energetycznych i stworzeniem rosyjskiego monopolu w południowej Europie za pomocą nowego rurociągu przez Bułgarię i Grecję. Rurociąg ten jest zwycięstwem Rosji. USA przegrały też w Azji Centralnej z chwilą, kiedy podwyżka ceny gazu Turkmenistanu do 100 dolarów za tysiąc metrów sześciennych została zaakceptowana przez Rosję. Kontrakt ten umożliwia Moskwie dostęp do nowych złóż gazu w Jolotanie w Turkmenistanie. Ekskluzywny kontrakt na 16 mld dolarów z Turkmenistanem jest bardzo intratny dla Gazpromu, ponieważ cena płacona przez Rosjan jest o ponad połowę mniejsza niż cena ustalona na giełdzie w Nowym Jorku.
Uzależnienie od rosyjskiego gazu
USA nie udało się uzyskać zgody na budowę gazociągu Turkmenistan
– Afganistan – Pakistan – Indie, który był częścią zjednoczonej strategii „Większej Azji Centralnej” przeciwko Rosji. Ta nieudana strategia miała też objąć dostawy gazu ziemnego do Europy przez Morze Kaspijskie. W ten sposób trwa zależność Europy od dostaw prawdopodobnie – z upływem czasu – coraz droższego gazu ziemnego z Rosji.
Tak więc Węgry są uzależnione od Rosji na ponad 80 proc. zapotrzebowania w gaz ziemny. Rosja proponuje przedłużenie do Węgier i południowo-wschodniej Europy gazociągu „Niebieski Strumień” idącego z Rosji do Turcji, który o rurociąg konkuruje z amerykańskim projektem gazociągu z Turcji do Austrii.
Alternatywą gaz ziemny z Iranu
Dla Europy jedyne realistyczne rozwiązanie problemu uzależnienia od wyłącznych dostaw z Rosji polega na możliwych dostawach gazu ziemnego z Iranu, zwłaszcza że według dzisiejszej prognozy Unia Europejska w latach 2015-2020 będzie cierpieć na brak dostaw gazu ziemnego, jeżeli nie zostaną uruchomione dostawy z Iranu. Tymczasem Izrael już mianował generała lotnictwa „dowódcą frontu przeciwko Iranowi”. Tak więc państwo to jest poważnie zagrożone przez oś USA – Izrael i nie wiadomo, jakie będą skutki tego zagrożenia.
Najlepszym potencjalnym klientem Iranu na sprzedaż gazu ziemnego jest rynek europejski, osiągalny za pomocą – nieistniejącego jeszcze – gazociągu przez Turcję. Iran wolałby sprzedawać gaz ziemny do Europy. Rosja natomiast chciałaby, żeby Teheran sprzedawał gaz ziemny do Pakistanu, Indii i Chin za pomocą gazociągu obecnie budowanego przez Gazprom.
Konkurencyjne Chiny?
Starania Chin o gaz ziemny z Kazachstanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu zagrażają dominacji Rosji nad eksportem paliwa z Azji Centralnej. Kontrakt podpisany w kwietniu 2006 przez Chiny z Turkmenistanem opiewa na 30 miliardów metrów sześciennych rocznie, przez 30 lat, począwszy od 2009 roku. Konkurencja Rosji i Chin w Azji Centralnej daje szanse na osiąganie wyższych cen za gaz ziemny przez państwa tego regionu.
Putin stara się stworzyć w Szanghaju porozumienie producentów i konsumentów paliwa, w formie wspólnie finansowanych projektów produkcji oraz transportu paliwa. W sumie jednak wielka gra o zasoby paliwa z regionu Morza Kaspijskiego zawiera w sobie wiele przeciwieństw. Na razie Rosja i UE współpracują, żeby dostarczyć dosyć gazu ziemnego do Europy, pozostawiając USA na boku, podczas gdy dla Europy ważną alternatywą jest paliwo z Iranu. Niestety, Iran jest obecnie zagrożony przez oś USA – Izrael z inspiracji Izraela, który histerycznie broni swojego monopolu nuklearnego na Bliskim Wschodzie i wizji hegemonii Izraela „od Nilu do Eufratu” kultywowanej przez radykalnych syjonistów.
Związek importerów paliwa proponowany przez USA Chinom nie ma wielkich szans powodzenia, skoro Indie już protestują przeciwko wzmacnianiu pozycji Pekinu przez USA w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. USA chcą kontrolować handel paliwem i stworzyć front importerów w imię zabezpieczenia tak sobie, jak i innym importerom regularnych i pewnych dostaw paliwa i konkurencyjności wobec Rosji.
