Globalizacja a współczesne problemy imigracyjne Stanów Zjednoczonych

Utopijny odłam socjalistów, zwanych w Ameryce "progresywistami", już od
lat 60. XX wieku dąży do sformułowania światowego rządu. Utopijny socjalizm leży
u podstaw zachodniego oświecenia. Moim zdaniem, socjalizm ten jest kamieniem
węgielnym oświecenia zakorzenionego w myśli Jana Jakuba Rousseau.

Chociaż niektóre formy socjalizmu są łagodne, znośne, a nawet dobre, to ta forma
taka nie jest. W jej ocenie cała tradycja kultury Zachodu jest zła i zacofana,
jest czymś, co należy przezwyciężyć i stworzyć nowy, idylliczny porządek
światowy, rządzony przez… naukowych socjalistów przy pomocy nauk społecznych.
Głównym przedstawicielem tego sposobu myślenia jest prezydent Barack Obama.

Kapitalistyczna plutokracja
Wewnątrz politycznej lewicy znajduje się grupa często mylnie utożsamiana z
tradycyjnym amerykańskim konserwatyzmem: grupa amerykańskiej elity kulturalnej,
członków której nazywam "plutokratycznymi kapitalistami" (od "plutokracja",
czyli rządy bogatych). W skład tej grupy wchodzą ludzie z Wall Street,
członkowie establishmentu banków inwestycyjnych ze wschodniego wybrzeża,
kierownicy przedsiębiorstw międzynarodowych, szefowie głównych firm prawniczych,
kierownicy produkcji programów medialnych, prezesi fundacji oraz liderzy
związków zawodowych. Chociaż wielu ludzi w Stanach i poza ich granicami sądzi,
że na Wall Street prym wiodą bogaci konserwatywni republikanie, to przekonanie
to jest fałszywe. Wall Street w większości znajduje się pod kontrolą
demokratycznych i republikańskich liberałów, którzy – popierając indywidualną
wolność – faktycznie propagują politykę społeczną, która w swej istocie promuje
socjalizm. Głównym przedstawicielem takich plutokratycznych kapitalistów jest
rodzina Rockefellerów, a także Kennedych. Każdy, kto kiedykolwiek brał udział w
przyjęciu koktailowym we wschodniej części Manhattanu lub też przebywał latem w
Hamptons, z łatwością może potwierdzić moje słowa.
Praktycznie żaden z szanujących się członków amerykańskiej elity finansowej nie
odważyłby się zaoponować przeciw zliberalizowanemu prawu aborcyjnemu w Ameryce,
które jest niejako sakramentem utopijnych socjalistów. Liberalne prawo aborcyjne
jest skierowane przeciwko tradycyjnej rodzinie jako głównemu źródłu realnej
opozycji politycznej wobec socjalistycznego paternalizmu i plutokratycznego
despotyzmu. Poza tym żony finansowych rekinów nie poparłyby takich zacofanych
poglądów. Naraziliby się oni na wiele kłopotów, gdyby weto dla aborcji chcieli
propagować we własnych domach.
Chociaż osobiście jestem wielkim entuzjastą i sprzymierzeńcem poparcia, jakie
mój przyjaciel Michael Novak okazuje demokratycznemu kapitalizmowi, to uważam,
że demokratyczny kapitalizm nie jest czynną formą gospodarki politycznej w
dzisiejszym świecie. Demokratyczny kapitalizm zależy od istnienia uczciwego
placu gry, prawdziwie wolnego handlu i dominacji uczciwych sądów. Według mnie,
żaden z tych parametrów nie występuje na Zachodzie w szerokim wymiarze. Uważam
także, że większość zachodnich rządów – mówiąc wprost – nie jest republikańska
ani demokratyczna. Większość zachodnich rządów są to – mówiąc wprost –
oligarchie, plutokracje, w znacznej mierze kontrolowane przez zamożne elity
dzięki manipulacjom w zakresie narodowych walut.

Globalny system kontroli
Chociaż powyższe uwagi poczyniłem, kierując się po części osobistym
doświadczeniem, to bazowałem także na szczegółowych badaniach Carrolla Quigleya,
profesora w Szkole Służby Zagranicznej w Georgetown, uczonego, o którym dziekan
tej szkoły powiedział, iż jest on "jednym z ostatnich wielkich makrohistoryków,
którzy badali rozwój cywilizacji… ze zdolnością, która budzi grozę".
W swoim klasycznym dziele na temat politycznej organizacji świata pt. "Tragedia
i nadzieja: historia świata w naszych czasach" Quigley mówi, że po pierwszej
wojnie światowej zachodnie siły finansowego kapitalizmu miały dalekosiężny cel
stworzenia globalnego systemu kontroli finansowej skupionej w prywatnych rękach,
zdolnych zapanować nad polityczną organizacją każdego kraju i gospodarką świata
jako całości. System ten miał być kontrolowany w stylu feudalnym przez centralne
banki o zasięgu światowym, których jednomyślne działanie było wynikiem tajnych
uzgodnień podejmowanych podczas częstych prywatnych spotkań i konferencji.
Wierzchołkiem całego systemu miał być Bank Rozliczeń Międzynarodowych w Bazylei
(w Szwajcarii), prywatny bank należący do światowej centrali banków, z których
każdy był prywatną korporacją.
Mówiąc o "siłach finansowego kapitalizmu", Quigley nie miał wcale na myśli
Żydów. Jednym bowiem z założycieli Banku Rozliczeń Międzynarodowych był minister
finansów w rządzie Adolfa Hitlera. Rzecz jasna, nie był on Żydem. Quigley mówił
głównie o brytyjskich i amerykańskich socjalistach, którzy zgadzają się z
nauczaniem zachodniego oświecenia i uważają, że mają moralny obowiązek
promowania oświeceniowych zasad utopijnego socjalizmu na obszarze nieoświeconego
świata oraz stworzenia nowego porządku światowego pod kierownictwem globalnego
rządu. Quigley uważał, że ta finansowa elita – działając na wzór feudalnych
panów, którzy ze sobą rywalizują – kontrolowała niemal całą globalną politykę aż
do połowy XX wieku. Po czym, jego zdaniem, zaczęła tracić siły. Wydaje mi się
jednak, że sił swoich nie straciła. Co więcej, twierdzę, że grupa ta ciągle
istnieje i w poważnym stopniu jest odpowiedzialna za dzisiejsze problemy
imigracyjne w Stanach Zjednoczonych i w wielu państwach zachodnich.
Członkowie tej grupy, jako zwolennicy oświeceniowego socjalizmu, nienawidzą
myśli, że rzecz konkretna posiada konkretną naturę i że sprawiedliwość jest
cnotą osadzoną w ludzkiej naturze. Dlatego też za każdym razem starają się
pomniejszyć znaczenie wszelkich pozostałości tego "zacofanego",
"średniowiecznego" sposobu myślenia. Zamiast zrozumienia, że każdy z ludzkich
bytów posiada konkretną naturę, oraz tego, że sprawiedliwość jest cnotą
zakorzenioną w ludzkiej naturze, utopijny socjalizm twierdzi, że jesteśmy
społecznymi systemami uczuć i że sprawiedliwość jest po prostu społeczną umową
zawartą przez zgodne jednostki. Wskutek tego, w przeciwieństwie do
demokratycznego kapitalizmu, który pochwala indywidualną inicjatywę i promuje
tradycyjną rodzinę jako źródło politycznej stabilizacji i osobistego majątku,
plutokratyczni kapitaliści nie ufają jednostkom i indywidualnej
przedsiębiorczości. Pochwalają z kolei wolność zbiorową i centralne planowanie
jako przejawy prawdziwej naukowości. A ponieważ tradycyjna rodzina nie idzie,
ich zdaniem, w parze z centralnym planowaniem życia społecznego i
sprawiedliwością ujętą z perspektywy umowy społecznej, stąd wszędzie tam, gdzie
są, promują liberalne prawo aborcyjne i wszystko inne, co osłabia tradycyjną
rodzinę, różnice między ludźmi oraz istnienie państw. Na uwagę zasługuje też
fakt, iż utopijni socjaliści promują liberalne prawo imigracyjne.

Liberalna polityka imigracyjna
Liberalne prawo aborcyjne prowadzi do zdziesiątkowania liczby obywateli i
poważnego rozbicia jedności kulturowej. Dla realizacji programów dotyczących
opieki społecznej socjaliści potrzebują robotników jako pomocy w udźwignięciu
ekonomicznego ciężaru związanego z funkcjonowaniem systemu tej opieki, który
istnieje dzięki scentralizowanej biurokracji i dla zdobycia większego
elektoratu. Jednak praktyka aborcyjna osłabia ich polityczną dominację, gdyż im
więcej aborcji, tym mniej zwolenników socjalizmu w przyszłości. Liberalne prawo
imigracyjne pomaga więc rozwiązać ten problem, pomaga socjalistom utrzymać
kontrolę nad politycznymi instytucjami przez wykorzystanie nowych imigrantów
jako potencjalnych wyborców nieznających historii ani kulturowej tradycji kraju,
do którego przybywają.
Liberalne prawa imigracyjne osłabiają zatem kulturową jedność będącą warunkiem
rozwoju świadomych obywateli. Dlatego też sama polityka imigracyjna, którą
utopijni socjaliści promują w Stanach i w innych krajach zachodnich, aby
podtrzymać socjalistyczną biurokrację, powstrzymuje utworzenie właściwego rządu
demokratycznego. W zamian lewica promuje destrukcję wewnętrznej suwerenności
państwa i wzrost światowego despotyzmu, globalnego faszyzmu.
Programy polityczne promowane przez utopijnych socjalistów w celu stworzenia
rządu światowego i zapewnienia trwałego pokoju na świecie były i są porażką – co
powinno być oczywiste z punktu widzenia współczesnej sytuacji politycznej na
świecie. Jeżeli zależy nam na wprowadzeniu trwałego pokoju na świecie, to musimy
rozpocząć od wychowania ludzi do demokracji. Edukacja do demokracji jednak
opiera się na znajomości metafizycznych i moralnych zasad obejmujących prawdę o
ludzkiej naturze i zakorzenionych w tradycji klasycznej zachodniej filozofii i
teologii, która wydała na świat demokrację jako pierwsza. Żadne okrojone wersje
tej tradycji, a zwłaszcza żadne utopijne marzenia, nie stworzą kultury moralnej
jako podwaliny demokratycznych instytucji, od których w sposób szczególny zależy
zaistnienie światowej federacji i światowego pokoju.

 

Prof. Peter A. Redpath
 

tłum. ks. Paweł Tarasiewicz

 


Tekst jest wykładem wygłoszonym na X Sympozjum z cyklu "Przyszłość
cywilizacji Zachodu – Emigracja i cywilizacje" na Katolickim Uniwersytecie
Lubelskim Jana Pawła II, 14 maja 2011 r.

drukuj