Gazprom pozwany

PGNiG złożyło pozew przeciwko Gazpromowi do międzynarodowego
trybunału arbitrażowego w Sztokholmie. Chodzi o zawyżanie cen gazu w dostawach
dla Polski. Gazprom stara się bagatelizować pozew, twierdząc, że jest on tylko
"uzupełnieniem stanowiska" w sporze biznesowym.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo złożyło pozew do Trybunału
Arbitrażowego w Sztokholmie przeciwko spółkom OAO Gazprom i OAO Gazprom Export.

"Przedmiotem pozwu jest zmiana warunków cenowych w kontrakcie długoterminowym
na dostawę gazu zawartym 25 września 1996 r. między PGNiG a ww. spółkami" –
podała spółka w komunikacie dla prasy. "Ze względu na specyfikę postępowania
arbitrażowego, a przede wszystkim na zasadę jego poufności, PGNiG SA nie może
udzielić szczegółowych informacji na temat pozwu" – zastrzegła spółka w
komunikacie. Polska płaci Rosjanom za gaz o 20-30 proc. drożej niż Niemcy,
którzy odbierają gaz dostarczany przez Gazprom tą samą drogą, tylko na dalszą
odległość. Zdaniem byłego wiceministra gospodarki Piotra Naimskiego, powodem tej
sytuacji jest polsko-rosyjska umowa międzyrządowa zawarta przez wicepremiera
Waldemara Pawlaka z wicepremierem Rosji Igorem Sieczynem, która okazała się
skrajnie niekorzystna dla Polski. PGNiG, negocjując z Gazpromem pakiet
porozumień na dostawy gazu, nie podnosiło kwestii zmiany ceny z kontraktu
jamalskiego. Dopiero jesienią zarząd PGNiG poruszył kwestię zbyt wysokiej ceny
gazu, zapowiadając, że jeśli nie dojdzie z Gazpromem do porozumienia w kwestii
obniżki, skieruje sprawę do arbitrażu międzynarodowego. Od tego czasu upłynęło
ponad pięć miesięcy. Widać do porozumienia nie doszło, skoro PGNiG zrealizowało
groźbę i skierowało pozew do arbitrażu.

Przedstawiciele Gazpromu starają się bagatelizować pozew. – Pozew PGNiG to
właściwie nie tyle pozew, co "krok procesowy" czy też uzupełnienie stanowiska
PGNiG w kwestii, którą spółka podniosła już przed rokiem – powiedziała "Naszemu
Dziennikowi" przedstawicielka OAO Gazprom Export. Według niej, spór pomiędzy
PGNiG a Gazpromem ma charakter handlowy, nie zaś prawny. Dotyczy on naliczania
cen gazu według kontraktu z 1996 r. (kontraktu jamalskiego).

– Wejście w spór to normalna praktyka biznesowa w handlu międzynarodowym.
Takie sprawy ciągną się latami i zazwyczaj kończą się porozumieniem stron,
chociaż bywa, że musi je rozstrzygnąć trybunał arbitrażowy – dodała
przedstawicielka Gazpromu. Podkreśliła, że "wniesienie pozwu nie będzie miało
wpływu na stosunki między stronami", zwłaszcza że "w sporze chodzi o nieznaczne
kwoty".

W kontrakcie jamalskim za podstawę ustalania ceny gazu przyjęto cenę rynkową
ropy naftowej. W ostatnich latach na świecie odchodzi się od tej formuły na
rzecz "średniej ceny gazu na rynkach światowych". Powiązanie ceny gazu z ropą
stało się niemiarodajne w związku z nową sytuacją na rynkach, gdzie ceny ropy
wykazują tendencje wzrostowe, podczas gdy ceny gazu długoterminowo spadają.
Zachodnie koncerny już kilka lat temu wymogły na Rosjanach znaczne obniżenie cen
za dostawy gazu. Wobec Polski Gazprom pozostaje nieugięty, mimo że umowa daje
możliwość renegocjacji ceny w razie poważnej zmiany warunków na rynku.

Małgorzata Goss
Współpraca Piotr Falkowski, Moskwa

drukuj