G8 stawia ultimatum Kaddafiemu
Zebrani w Deauville przywódcy siedmiu najbogatszych krajów świata i Rosji
(G8) wyrazili zaniepokojenie sytuacją w Jemenie i zaapelowali o dymisję
prezydenta Ali Adballaha Saleha. Skrytykowali też rządy Libii i Syrii, domagając
się "zaprzestania agresji w stosunku do swoich narodów". Mniej stanowcza była
postawa Rosji, która opowiadała się za wysłaniem do Libii misji mediacyjnej.
Prezydent USA Barack Obama zwrócił się do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa,
aby Moskwa wzięła na siebie rolę mediatora z Libią. Chodzi o poinformowanie
Kaddafiego, że jeżeli chce pozostać żywy, musi dobrowolnie zrezygnować z władzy
i opuścić Libię. Z kolei premier Wielkiej Brytanii David Cameron podkreślił, że
G8 "powinna stanąć w jednym szeregu" z krajami arabskimi i pomóc im zbudować
demokrację. – Zmiany, które zachodzą na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej,
są historyczne i mogą otworzyć drzwi do transformacji podobnej do tej, która
miała miejsce w Europie Środkowej i Wschodniej po upadku muru berlińskiego –
podkreślił.
Przewiduje się, że w ramach tzw. partnerstwa Deauville z krajami arabskimi MFW
przeznaczy na pomoc dla nich 35 mld dolarów, a banki – 37 miliardów.
Przywódcy G8 nie mogli jednak dyskutować tylko o sytuacji w krajach arabskich,
bo muszą rozstrzygnąć także istotne kwestie ekonomiczne. Prezydent Francji
Nicolas Sarkozy oświadczył, że stanowisko dyrektora generalnego Międzynarodowego
Funduszu Walutowego powinno pozostać w rękach europejskich. Jego zdaniem,
najlepszą kandydatką na tę funkcję jest francuska minister finansów i gospodarki
Christine Lagarde. Tymczasem francuska AFP twierdzi, że kraje europejskie
"uważają nominację Christine Lagarde na szefa MFW za przesądzoną". Zdaniem
informatorów agencji, takie wnioski zostały sformułowane po oświadczeniu
amerykańskiej sekretarz stanu Hillary Clinton, która poparła minister Lagarde. A
– jak zaznaczają eksperci i dyplomaci – opinia Waszyngtonu jest kluczowa, bo bez
poparcia USA żaden kandydat nie może liczyć na objęcie stanowiska szefa MFW.
Oficjalnie jednak Hillary Clinton twierdzi, że Biały Dom nie zajął jeszcze
stanowiska w sprawie obsady fotela dyrektora zarządzającego MFW, a stanie się to
po 10 czerwca – do tego dnia mogą bowiem zgłaszać się osoby zainteresowane
objęciem funkcji szefa Funduszu. USA zaś muszą też uwzględniać sprzeciw wobec
kandydatury Lagarde zgłoszony przez kraje grupy BRICS (Brazylia, Rosja, Indie,
Chiny, RPA), które nie chcą już Europejczyka na czele MFW.
Sarkozy wskazał na obecne zaangażowanie się MFW na rzecz pomocy dla Grecji i
kilku innych krajów strefy euro zagrożonych bankructwem. W opinii G8, Ateny
powinny zrobić znacznie więcej na rzecz uzdrowienia swoich finansów. Strapieniem
premierów i prezydentów zgromadzonych we francuskim kurorcie są także wzrosty
cen ropy naftowej, innych surowców i żywności oraz "przegrzanie" wschodzących
gospodarek, bo to wszystko jest traktowane jako czynniki ciążące gospodarce
światowej i szkodzące dalszemu wzrostowi gospodarczemu. "Znaczny wzrost cen
towarów i ich nadmierna niestabilność są znaczącą przeszkodą dla uzdrowienia
gospodarczego. W tym kontekście uzgodniliśmy, że będziemy się nadal koncentrować
na działaniach niezbędnych dla wzmocnienia równowagi finansów publicznych,
wzmocnienia uzdrowienia (gospodarczego) i rozwoju zatrudnienia, by obniżyć
ryzyko i zapewnić silny, trwały i zrównoważony wzrost, także przez reformy
strukturalne" – napisano w komunikacie ogłoszonym na zakończenie szczytu.
Zawarto w nim również zapewnienie, że Europa w dalszym ciągu będzie usilnie
walczyć z kryzysem zadłużenia publicznego w poszczególnych krajach, zaś Stany
Zjednoczone przygotują "przejrzyste i wiarygodne średnioterminowe ramy
konsolidacji fiskalnej". Członkowie szczytu odnieśli się także do sytuacji w
Japonii, zapewniając, że jej władze zajmą się kwestią równowagi finansów
publicznych poprzez zapewnienie środków na odbudowę zniszczeń spowodowanych
trzęsieniem ziemi i tsunami, które nawiedziło kraj 11 marca.
Marta Ziarnik, Franciszek L. Ćwik
