Fascynacja złem wiąże się z jego banalizacją
Z o. Aleksandrem Posackim, jezuitą, konsultantem egzorcystów katolickich w
Polsce i za granicą, rozmawia Małgorzata Pabis
W Niepokalanowie zakończył się 23. Ogólnopolski Zjazd Egzorcystów, w którym
uczestniczyło ponad stu księży. Co jest przyczynkiem do podejmowanych podczas
takich spotkań tematów?
– To jest wspólny zamysł wielu osób. Często jest tak, że to przewodniczący
proponuje jakieś aktualne tematy, które dotyczą naszego "tu i teraz". Nie
chcemy, żeby to były jakieś wyszukane problemy, ale to, co jest potrzebne
aktualnie kapłanom. Patrzymy na to, co się dzieje w kulturze, w popkulturze, w
społeczeństwie, i do tego się odnosimy.
W czasie zjazdu przestawił Ojciec wykład o wampiryzmie. Skąd taki temat?
– Dziś istnieje niezwykła moda na wampiryzm. Proszę wziąć np. dziennik
"Rzeczpospolita" sprzed kilku dni, w którym był zamieszczony katalog książek
EMPiK, i zobaczyć, jak wiele pozycji tam proponowanych jest poświęconych właśnie
temu tematowi. Takie książki poleca się już najmłodszym! Dziś trzeba wiedzieć,
że wydawcy książek o tej tematyce zarabiają więcej niż ci, którzy publikują o
czarach!
Czym jest wampiryzm?
– To jest ideologia, odwoływanie się do losów wampirów, wplatanie ich w fabułę
książki. Autorzy nadają im zarówno cechy ludzkie, jak i nadludzkie. Wiadomo, że
wampir nieodłącznie związany jest z krwią, z ciemnością, ze złem, z otchłanią,
ze śmiercią. Jest zawsze nieszczęśliwy, potępiony, nie jest wolny. On musi żywić
się krwią, która pojawia się ciągle… Wampir mówi: "bądźmy szczęśliwi",
kochajmy mrok, ciemność, ale nigdy tego szczęścia nie osiąga.
Takie fascynacje wampiryzmem już istniały w historii. Ta obecna wymaga wielu
analiz. My to badamy, zastanawiamy się, dlaczego ludzie fascynują się mrokiem,
ciemnością, złem… Dla mnie jest to ogromnie niepokojące zjawisko. Człowiek
przecież powinien pragnąć dobra, piękna, miłości, szukać wolności.
Dlaczego zatem ludzie się tym interesują?
– Wiemy, że zło ma w sobie taką niezdrową atrakcję, której często poprzez
ciekawość ulegamy. Ciemność też pociąga. Wydaje mi się, że to jest związane też
z tym, że w kulturze racjonalistycznej, scjentystycznej nie mówiło się o
grzechu, i to się dziś mści i wraca. Banalizacja zła wiąże się z fascynacją
złem. To, że człowiek wchodzi w grzech, choć o tym nie mówi, nie znaczy, że się
w niego nie wikła, że nie ponosi konsekwencji. Zaprzeczanie złu nie znosi go.
Człowiek, wchodząc w zło, musi potem liczyć się z sytuacją, w jakiej się
znajdzie…
Często dzieje się tak, że człowiek nieświadomie, np. poprzez gry komputerowe,
wchodzi w mroczny świat…
– Igranie z symbolami zła nie pozostaje bez śladu. Zabawa w te rzeczy jest
bardzo niebezpieczna. Człowiek, podpisując z pozoru niewinny cyrograf, czy w
inny sposób otwierając się na zło, wchodzi w ten mroczny świat. Ludzie dziś
banalizują symbole zła, igrają z nimi, przestają je doceniać, bawią się nimi, a
jednocześnie przywołują do siebie tę mroczną rzeczywistość. To nie może nie
rodzić konsekwencji. Z tego powodu potrzeba coraz więcej egzorcystów, którzy
potem pomagają tym ludziom.
Jak więc ostrzegać ludzi, aby nie igrali ze złem?
– Trzeba tłumaczyć, mówić, że jeśli zakazuje się dzieciom wchodzenia np. w
internecie na taką czy inną grę, to nie krzywdzenie, ale wyróżnienie. To wielkie
zadanie dla rodziców, wychowawców, nauczycieli czy katechetów. Uważam jednak, że
nie możemy stać bezczynnie i pozwalać na szerzenie się złych ideologii. Musimy
coś robić, aby nie ulec masowej kulturze, która niesie ogromne zagrożenia dla
człowieka.
Uważam, że taką ochronę daje całościowa inicjacja chrześcijańska, która
uwrażliwia na piękno, dobro, miłość. Jeśli te wartości fascynowałyby ludzi, nie
byłoby dziś problemów. To, co się dziś dzieje, skłania do refleksji.
Dziękuję za rozmowę.
