Ewangelia

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Mt 28, 16-20

 

******************************

 

Jestem z wami

Dość abstrakcyjnie brzmi w dzisiejszym kontekście wydarzeń zbawczych słowo
"niebo". Już dawno samoloty przebiły barierę chmur, teleskopy zaglądają coraz
dalej w bezkres kosmosu. Wszędzie tam rozciąga się mniej lub bardziej znany nam
świat, dający się opisać za pomocą praw fizyki. Dokąd zatem udał się Chrystus?
Jak rozumieć Jego słowa, że odchodzi, ale przecież pozostaje z nami do końca
czasów?…

"Wierzę" nie oznacza: "potrafię sobie wyobrazić". To pułapka, w którą wpada
wielu ludzi. Jest mnóstwo sfer w codziennym życiu, kiedy to korzystamy z
dobrodziejstw cywilizacyjnych, nie pytając o zasady ich funkcjonowania. Wiedza
jest zbędna. Liczy się efekt końcowy.
Wiara nie opiera się na dowodach, ale na zaufaniu samemu Bogu. Jest zgodą na
trwanie u stóp Tajemnicy. O ile pierwszą sytuację łatwo akceptujemy, z
przyjęciem Jezusa Chrystusa do swojego życia jest o wiele trudniej.
Zaskakiwać może postawa uczniów. Odchodzi od nich Jezus, żegna się z nimi, a oni
"z wielką radością" wracają do Jerozolimy, wielbiąc i błogosławiąc Boga (por. Łk
24, 53). Tam posłusznie oczekują spełnienia się obietnicy.
Inaczej kojarzą się nam rozstania. Apostołowie długo po zmartwychwstaniu Jezusa
nie potrafili odnaleźć sensu wydarzeń, których byli świadkami. Powrócili do
swoich zajęć sprzed lat. Chwycili ponownie szorstkie rybackie wiosła. Zarzucili
sieci. Zanurzyli się w bezpieczny świat, którego topografię dobrze znali. Chaos
w głowach był zbyt wielki. To tak, jakby widzieli witraż, wszystkie jego kolory,
barwy światła, ale ciągle od niewłaściwej strony. Niby wszystko było "na
wierzchu", ale obraz odwrócony, nieczytelny. Oko gubi się, myśl zatraca… Cały
czas jeszcze spoglądali na doświadczenia przeszłości niejako z zewnątrz.
Wniebowstąpienie stało się ważnym etapem ich inicjacji. Do wnętrza historii
zbawienia wprowadziło ich dopiero wydarzenie Pięćdziesiątnicy.
Warto przyłożyć postawę uczniów do miary naszego życia. Kiedy Jezus wzywa nas do
pójścia za Nim, do nawrócenia serca, często uciekamy w swój w miarę bezpieczny
świat. Przekładamy je na "kiedy indziej". Łatwiej jest budować swoje życie na
czymś, co się dobrze zna, nawet jeśli jest to rzeczywistość podziurawiona jak
sito przez grzech i dalece niedoskonała. Trudniej zostawić swoje plany, pomysły
na życie i zaufać Chrystusowi, dać Mu się poprowadzić – nawet jeśli będzie się
to wiązało z niepewnością i niezrozumieniem. Podobnie jest z akceptacją prawdy,
że spełnienie się w nas obietnicy Ojca, która zmierza do czynienia z nas dzieci
Boga, nie jest owocem naszego działania, lecz posłusznego trwania i przyjmowania
tego, co po ludzku może wydawać się bezsensem, niefortunnym zakończeniem
jakiegoś momentu czy etapu życia.
Aby zrozumieć to, co Jezus nam dziś proponuje, trzeba spojrzeć na wszystko od
strony wnętrza Kościoła. Dać się doń wprowadzić. Uwierzyć, że we wspólnocie
wiary manifestuje się obecność Chrystusa, w sakramentach świętych Bóg udziela
mocy potrzebnej nam do nawrócenia, wreszcie że w Eucharystii urealnia się
obietnica dana podczas wniebowstąpienia.
Sam rozum tu nie wystarczy. Potrzebna jest łaska wiary. O nią się módlmy.

 

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj