Euro dzieli zamiast łączyć
W poniedziałek ministrowie finansów eurostrefy mają zdecydować o
ewentualnym uruchomieniu drugiego pakietu pomocowego dla Grecji. Możliwe jednak,
że decyzja zostanie po raz kolejny odsunięta w związku ze sporem między
politykami o to, czy warto nadal finansować Grecję.
W poniedziałek zbierze się eurogrupa w celu podjęcia decyzji o ewentualnym
uruchomieniu drugiego pakietu finansowego dla Grecji na spłatę zadłużenia.
Spotkanie, które miało się odbyć w minioną środę, zostało przełożone z powodu
niespełnienia przez Grecję wszystkich wymaganych warunków. Jednym z nich było
wskazanie sposobu likwidacji deficytu w tegorocznym budżecie.
– Grecja już wie, jak zlikwidować dziurę budżetową na 325 mln euro – podały
anonimowe źródła rządowe. Rząd w Atenach obetnie o 100 mln euro budżet resortu
obrony, przyspieszy redukcję płac w sektorze publicznym, co przyniesie 90 mln
euro oszczędności, a pozostałe 135 mln euro zaoszczędzi przez cięcia wydatków
resortu zdrowia, pracy i spraw wewnętrznych. Zlikwidowanie dziury w budżecie to
ostatni warunek, którego spełnienia domaga się eurogrupa przed udostępnieniem
Grecji drugiego pakietu pomocowego wartego 130 mld euro.
Pozostałe warunki to zwolnienie z sektora publicznego 150 tys. osób,
zmniejszenie o 22 proc. płacy minimalnej, obcięcie emerytur oraz złożenie
pisemnego zobowiązania przez liderów partii rządzących, że plan oszczędnościowy
będzie przez nich realizowany. Liderzy Nowej Demokracji Antonis Samara oraz
socjalistycznej partii PASOK Jeorjos Papandreu podpisali zobowiązanie, natomiast
stanowczo odmówił lider prawicowej partii LA.O.S. Aleksandros Chrysantakopulos,
który jednocześnie wycofał ministrów tej partii z rządu. Politycy eurostrefy
chcą, aby on także złożył swój podpis pod zobowiązaniem w związku ze
zbliżającymi się przedterminowymi wyborami w Grecji, które mogą istotnie zmienić
grecką scenę polityczną.
Sondaże pokazują, że wybory planowane na kwiecień wygra Nowa Demokracja, ale
nie na tyle, by mogła samodzielnie rządzić. Druga ze współrządzących obecnie
partii – socjalistyczny PASOK – straciła większość wyborców na rzecz
Demokratycznej Lewicy i radykalnych ugrupowań komunistycznych. Sondaż nie dał
pełnej odpowiedzi, jak układają się preferencje polityczne, ponieważ aż 32 proc.
ankietowanych odmówiło podania, kogo poprze. Drugi pakiet ratunkowy dla Grecji,
wart 130 mld euro, ma być wypłacany w transzach do 2014 roku. Środki te mają
posłużyć do regulowania należności wobec wierzycieli. Najbliższa płatność
przypada na marzec, kiedy to rząd w Atenach musi wykupić greckie obligacje za
kwotę 14,5 mld euro. Mimo że termin zapadalności obligacji coraz bardziej się
zbliża, eurostrefa wcale nie spieszy się z otwarciem konta pomocowego dla tego
kraju. Coraz bardziej realny jest scenariusz, wedle którego Grecja nie otrzyma
pakietu pomocowego.
Jej wierzyciele, przede wszystkim Niemcy, są coraz bardziej zniecierpliwieni
rosnącymi wydatkami, a jednocześnie strefa euro jest coraz lepiej przygotowana
na bankructwo Grecji. W 2009 roku banki strefy euro miały w portfelach aż 200
mld euro toksycznych obligacji greckich, dzisiaj kwota ta skurczyła się do 80
mld euro, a dodatkowo część tych strat została przez banki zredukowana i
zapisana w bilansach. Przywódcy eurostrefy zaczęli w związku z tym żywić
nadzieję, że bankructwo Grecji nie uruchomi w strefie euro domina.
Tymczasem rosną tam antyniemieckie nastroje. Na ulicach Aten demonstranci palą
niemieckie flagi, gazety publikują fotomontaże kanclerz Angeli Merkel w
hitlerowskim mundurze, a walki przeciwko zaciskaniu pasa przedstawiane są w
kategoriach antyniemieckiego powstania. Napięcie to zaogniła ostatnia wypowiedź
prezydenta kraju Karolosa Papouliasa, który zarzucił niemieckiemu ministrowi
finansów Wolfgangowi Schaeuble mu, że obraża Greków. Politycy niemieccy reagują
oburzeniem.
Małgorzata Goss
