Eliminowanie TV Trwam

Z prof. Krystyną Pawłowicz, posłem na Sejm, prawnikiem, członkiem
Krajowej Rady Sądownictwa, wykładowcą na Uniwersytecie Kardynała Stefana
Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w piątkowym orzeczeniu nie
dostrzegł błędów po stronie KRRiT. Jednak wyrok nie jest jednogłośny, a zatem
sprawa dla sędziów nie była tak oczywista.

– Piątkowy wyrok sądu w najwyższym stopniu zasługuje na przedstawienie daleko
idących zastrzeżeń prawnych. To, że nie jest on jednomyślny, jest bardzo
pocieszające. To pokazuje, że skoro argumenty przedstawione przez Fundację Lux
Veritatis przekonały jednego z trzech sędziów orzekających, to znaczy, że
materiał przedstawiony przez Fundację ma sens, odnosi się do naruszeń prawa i
pokazuje rzeczywiste naruszenia prawa. Głos odrębny dowodzi, że jeden z sędziów
uznał roszczenia Lux Veritatis za udowodnione, tzn. przedstawiony materiał
przekonywał, że doszło do naruszenia prawa i procedur przez KRRiT. Dokumenty
Fundacji uzupełnione były bogatym materiałem merytorycznym, fachowo
przedstawiały zestawienia, liczby i opierały się na faktach. Materiał, który
przed procesem przedstawiała Fundacja, przekonywał nie tylko komisje sejmowe,
ale również wszelkie środowiska i społeczeństwo, które po analizie publicznej
tego materiału przyznawało rację Fundacji Lux Veritatis. O naruszeniach prawa
przez KRRiT wspominały również oświadczenia licznych środowisk społecznych w
Polsce, także dziennikarzy. Wydaje się, że pozbawiony uprzedzeń sędzia musiałby
wziąć pod uwagę cały ten ogromny materiał dowodowy. Fundament prawny został
przedstawiony. Kwestią problematyczną pozostaje ocena faktów przez sąd. W swojej
taktyce sędzia Rudnicki uciekł od faktów, nie ustosunkował się do nich, uznając,
że nie musi tego robić. Tak nie powinno być. Poczekajmy na pisemne uzasadnienie
wyroku, ale to, co pan sędzia powiedział w ustnym uzasadnieniu, nie przysparza
chluby bardzo odpowiedzialnej służbie publicznej, jaką jest sądownictwo.
Odrębność stanowiska jednego z sędziów pozwala mieć nadzieję, że w Naczelnym
Sądzie Administracyjnym być może przewagę będą mieli sędziowie nieuprzedzeni do
Telewizji Trwam, którzy zechcą zapoznać się z materiałem dowodowym i bezstronnie
przyjrzeć się naruszeniom prawa i procedury.

Jakie obiekcje ma Pani Profesor jako prawnik?
– Słuchając argumentacji sędziego Zbigniewa Rudnickiego, miałam wrażenie, że
słucham mowy obrońcy. Tak bowiem przemawia adwokat, który broni swojego klienta:
minimalizuje, umniejsza bądź wcale nie odnosi się do argumentów strony
przeciwnej, natomiast eksponuje prawdziwe czy też nieprawdziwe zalety swojego
klienta, również z wad robi jego zalety. Sędzia właściwie odmówił zajęcia się
sprawą, twierdząc, że nie będzie się zagłębiał w jakieś tabelki, nie będzie
powoływał biegłych. Tymczasem, moim zdaniem, właśnie to było istotą pokazania
nadużycia i przekroczenia prawa przez KRRiT. Jednym z kryteriów udzielenia
koncesji jest ocena sytuacji finansowej i sąd musi to zbadać i sprawdzić, czy
określenie sytuacji finansowej jest zgodne z prawem. Musi sprawdzić, czy te
obliczenia zostały wykonane zgodnie z ustalonymi zasadami prawa i wykładni
prawa. Sąd nie chciał ocenić legalności ustalania sytuacji finansowej Telewizji
Trwam i innych wnioskodawców. Nie odniósł się do argumentów prawnych i w swym
stylu było to wystąpienie publicystyczne. Natomiast sąd podbudował i
usprawiedliwił argumenty przewodniczącego KRRiT, nie odnosząc się do argumentów
ogromnej wagi, przedstawionych precyzyjnie i jasno przez Fundację Lux Veritatis,
a jednocześnie dowodzących naruszenia zasady równości w całym postępowaniu. Sąd
nie zwrócił uwagi na naruszenia przepisów prawa przez KRRiT, która ma przecież,
zgodnie z Konstytucją i ustawą o radiofonii i telewizji, bronić i budować
zrównoważony rynek medialny w Polsce. Zarówno KRRiT, jak i Wojewódzki Sąd
Administracyjny w Warszawie muszą przestrzegać zasad Konstytucji RP, a więc
muszą działać zgodnie z zasadą sprawiedliwości społecznej. Sądy i organy
administracji, tak jak wszystkie organy państwa, mają również obowiązek działać
zgodnie z art. 7 Konstytucji RP, tzn. mogą działać tylko na podstawie i w
granicach prawa. Natomiast pan przewodniczący Dworak ustanowił swoje własne
dowolne procedury. Co więcej, przewidział własną, prywatną procedurę konsultacji
społecznych, czego ustawa o radiofonii i telewizji nie przewiduje.

Czy w tym przypadku możemy mówić o naruszeniu Konstytucji RP?
– Moim zdaniem tak. KRRiT jest organem konstytucyjnym, ma dbać o pluralizm na
rynku medialnym. Co więcej, Konstytucja nakazuje wszystkim organom państwa
zapewnienie obywatelom korzystania z ich praw. Organy państwa nie mogą walczyć z
obywatelem, nie mogą wyszukiwać przeciwko niemu różnych argumentów, nie mogą
blokować mu możliwości korzystania z konstytucyjnych praw i wolności. Każdy
człowiek ze swej natury jest podmiotem wolności, a państwo ma tylko gwarantować
możliwość korzystania z tych wolności. Państwo nie przydziela obywatelom żadnych
praw, państwo poprzez odpowiednie stanowienie przepisów prawa i poprzez
odpowiednie orzekanie przez sądy ma zapewnić, żeby korzystanie z praw
obywatelskich było jak najpełniejsze. Natomiast w tym wypadku KRRiT blokuje,
wymyśla procedury, działając na zasadzie: "Nie damy wam koncesji. I co nam
zrobicie?". Mało tego, KRRiT działa w układzie władzy politycznej, który
opanował wszystkie struktury państwowe, i tak naprawdę obywatele nie mają już
żadnej innej możliwości dochodzenia swoich praw poza sądem, który jak w tym
przypadku niestety odmówił zajęcia się tą sprawą. Sędzia bardzo wyraźnie
usprawiedliwiał przewodniczącego Dworaka i KRRiT, twierdząc, że Rada nie jest
superbankiem i w zasadzie nie musi oceniać sytuacji finansowej wnioskodawcy,
chociaż taki obowiązek wynika przecież z art. 36 ustawy o KRRiT.

Słuchając wywodów przewodniczącego składu orzekającego, sędziego
Zbigniewa Rudnickiego, można było odnieść wrażenie, delikatnie rzecz ujmując, że
nie przepada on za Telewizją Trwam?

– W ustnej argumentacji, którą sędzia motywował wyrok, podważał on wiarygodność
Telewizji Trwam. Sędzia nie odnosił się do działań KRRiT, natomiast starał się
udowodnić, że darowizny nie są pewnym źródłem finansowania, co oczywiście kłóci
się z praktyką i realiami. Tym bardziej że działając już od 10 lat na rynku
medialnym, pierwszą koncesję Telewizja Trwam otrzymała, wskazując jako źródło
finansowania m.in. darowizny. Wtedy, jak widać, nie było, a teraz, zdaniem pana
sędziego, okazało się to jedną z istotniejszych przeszkód. Takie podejście
przeczy rzeczywistości, bo jak się okazuje, darowizny, a więc ofiarność
społeczna wiernych, są jednym z pewniejszych źródeł finansowania. Tym bardziej
że ustawa o KRRiT w żadnym miejscu nie zabrania finansowania działalności
medialnej z darowizn. Jest to istotne szczególnie w Polsce, gdzie zdecydowana
większość społeczeństwa to katolicy, a znaczna część Polaków, którzy są
potencjonalnymi ofiarodawcami, protestuje obecnie przeciwko dyskryminacji
Telewizji Trwam i niejako przekonuje, że są skłonni nadal wspierać finansowo to
dzieło. Wobec tego nie wiem, czym kierował się sędzia Rudnicki, twierdząc, że
źródło finansowania tego medium nie jest pewne. Ponadto sędzia Rudnicki
wszystkie wątpliwości, jakie pojawiały się w sprawie, interpretował przeciwko
Fundacji Lux Veritatis. Jest to podstawowy błąd interpretacji prawa, gdyż
zgodnie z ogólną zasadą prawa wszystkie wątpliwości prawne interpretuje się na
rzecz wolności obywatelskich, a nie przeciwko obywatelom, przeciwko ograniczaniu
tych właśnie wolności i praw. Sąd nie odniósł się jeszcze do innej bardzo ważnej
kwestii, tzn. że KRRiT, odrzucając wniosek Lux Veritatis, nie dopuściła do
pojawienia się na rynku medialnym innej stacji niż obecnie istniejące tam
lewicowe czy też lewackie media, tzn. nie dopuściła do spluralizowania tego
rynku chociaż w minimalnym zakresie. Ponadto chcę panu sędziemu przypomnieć, że
w prawie nie ma czegoś takiego jak "dowolność orzekania" i jeżeli nawet przepisy
prawa pozostawiają pewien margines swobody w ocenie, to zawsze musi ona mieć
oparcie w przepisach tego prawa jawnego albo prawa, które nie może być
publikowane, ale zawsze musi być podstawa prawna. Nie ma tu zatem miejsca na
"dowolność". Natomiast jeżeli sędzia Rudnicki twierdzi, że organ państwa może
sobie dowolnie przesiewać wnioskodawców i wybierać, którego zechce, to jest to
nieprawda. Taka praktyka i takie podejście pana sędziego jest niczym innym jak
psuciem prawa.

Od wniesienia skargi przez Fundację Lux Veritatis upłynęło niewiele
czasu. Czy sądy administracyjne z reguły tak szybko rozpatrują sprawy i o czym
to może świadczyć?

– Z reguły trwa to dłużej. Ten wyrok pokazuje, że sąd jakby idzie na rękę
władzy, a wszystko razem składa się na większy zamysł polityczny, który ma na
celu wyeliminowanie Telewizji Trwam z rynku. Być może szybkie rozpatrzenie
odmowne wniosku Fundacji Lux Veritatis ma na celu doprowadzenie do zapomnienia o
tej sprawie w czasie zbliżających się mistrzostw Europy w piłce nożnej. Celem
dalekosiężnym jest jednak jak najszybsze i za wszelką cenę usunięcie Telewizji
Trwam przed wyborami parlamentarnymi, które być może odbędą się przed terminem.
Przy istnieniu Telewizji Trwam wygrana wyborów przez obecny układ nie byłaby
taka łatwa. A zatem szanse na zwycięstwo obecnej koalicji istotnie zwiększyłyby
się poprzez usunięcie medium, które pokazywałoby rzeczywistość funkcjonowania
koalicji PO – PSL, Ruchu Palikota i innych środowisk sprzyjających władzy.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj